statystyki

Trybunał Konstytucyjny w Austrii. Kolejna lekcja prawa wyborczego

autor: Dawid Sześciło26.07.2016, 10:27; Aktualizacja: 26.07.2016, 10:49
Austria

W samej Austrii dyskusja na temat wyroku nie słabnie. Nie brakuje też głosów krytycznychźródło: ShutterStock

Wyrok austriackiego Trybunału Konstytucyjnego, nakazujący powtórkę drugiej tury wyborów prezydenckich, dotknął problemów, które wydawały się nam do tej pory polską specjalnością.

Reklama


Reklama


Pod koniec maja doszło do najbardziej emocjonującej w powojennej historii Austrii potyczki wyborczej, która miała wyłonić nowego prezydenta republiki. Wstępne wyniki głosowania wskazywały na zwycięstwo kandydata skrajnie prawicowej Wolnościowej Partii Austrii Norberta Hofera. Po przeliczeniu ponad 800 tys. głosów oddanych pocztą ogłoszono jednak, że nowym prezydentem zostanie Alexander van der Bellen, kandydat niezależny wspierany przez austriackich Zielonych. Różnica między kandydatami wyniosła zaledwie 30 tys. głosów, czyli mniej niż pół procent wszystkich oddanych głosów. Hofer początkowo uznał porażkę, a w Wiedniu pojawiły się plakaty, na których dziękował swoim wyborcom za wsparcie. Na 6 lipca zaplanowano już uroczystość zaprzysiężenia nowego prezydenta. Ostatecznie jednak do niej nie doszło, a obowiązki ustępującej głowy państwa Heinza Fischera przejęło trzyosobowe prezydium austriackiego parlamentu. Co ciekawe, jednym z jego członków jest Norbert Hofer.

Całe zamieszanie, a wręcz polityczno-prawny kataklizm, wywołało orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 1 lipca, który unieważnił drugą turę wyborów prezydenckich i nakazał jej ponowne przeprowadzenie. W Austrii, inaczej niż w Polsce, potwierdzenie ważności wyborów leży w gestii tamtejszego odpowiednika polskiego TK. Austriacki sąd konstytucyjny zakwestionował w sumie ważność blisko 80 tys. głosów, podczas gdy do unieważnienia wystarczyło zaledwie 15 tys., czyli połowa różnicy między oboma kandydatami.

TK skupił się na niedociągnięciach dotyczących głosowania korespondencyjnego. Stwierdził wprawdzie, że sama możliwość takiego udziału w wyborach jest dopuszczalna, ale w toku wyborów dopuszczono się na tyle poważnych uchybień proceduralnych, że podważona została wiarygodność samych wyborów. Najczęściej powtarzającym się problemem była praktyka samodzielnego otwierania przez urzędników wyborczych kopert z głosami przesłanymi pocztą. Miało to bowiem ułatwić pracę komisji wyborczej. Taka metoda pracy była praktykowana od lat, ale do tej pory nie była przedmiotem skarg na ważność wyborów. Mężowie zaufania wysyłani przez Partię Wolnościową do obserwacji głosowania również nie podnosili tego problemu.


Pozostało jeszcze 62% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama