statystyki

Coś pomiędzy prawem a sprawiedliwością

autor: Agnieszka Damasiewicz19.07.2016, 00:00; Aktualizacja: 19.07.2016, 06:08
Agnieszka Damasiewicz

Agnieszka Damasiewiczźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Ten, kto nie poszedł do sądu, od razu przegrał. Nie wystarczy mieć rację, trzeba jeszcze umieć to pokazać, wyłożyć karty na stół. I wytrzymać presję - pisze dr Agnieszka Damasiewicz.

Reklama


W pewnej starej bibliotece na półce stała książka. Nie wiem o czym, ale jej tytuł zawsze mnie fascynował: „Między ustami a brzegiem pucharu”. Podobała mi się zawarta w nim sugestia, że między jednym a drugim, z natury rzeczy bliskim sobie, może się jeszcze wiele zdarzyć i zmieścić. Podobnie dzieje się między prawem a sprawiedliwością. Ktoś mógłby powiedzieć: „Niestety”. A ja przekornie i z przekonaniem mówię: „Stety, stety”. Na tym polega wymiar sprawiedliwości: jest tym wszystkim, co się może zdarzyć między ustami a brzegiem pucharu. Zilustruję to opowieścią o pewnym oszuście. Dla ułatwienia narracji opowiem tę historię w osobie pierwszej, tak jakbym to ja była prawniczką z tej opowieści.

Agnieszka Damasiewicz

Agnieszka Damasiewicz

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Otóż pewnego dnia na horyzoncie pojawia się Starsza Pani i prosi o pomoc. Opowiada mi: pięć lat temu zawarła umowę przedwstępną zamiany mieszkań. Swojego, większego, wykupionego od gminy z bonifikatą, na mniejsze, spółdzielcze własnościowe. Do zamiany nie mogło dojść od razu, bo takie są warunki udzielenia bonifikaty. Do tego zamieniający użyczyli sobie wzajemnie tych mieszkań. Właściciel mniejszego mieszkania, jak na razie obciążonego hipoteką, nazwijmy go panem Tomaszem, zapraszał potem Starszą Panią od czasu do czasu, w ciągu tych pięciu lat, na kolację w drogiej restauracji, żeby jej sprawić przyjemność. Pytał, jak zdrowie, czy się jej dobrze mieszka, czy syn nadal za granicą i jak sobie radzi sama w życiu. W ostatnich miesiącach, kiedy to zbliżał się termin zawarcia ostatecznej umowy zamiany, napomknął coś o tym, że może zatrzymałby obydwa mieszkania, a Starszej Pani dopłacał do tysiączłotowej emerytury dwie, trzy stówki. Starsza Pani grzecznie podziękowała za propozycję, ale odmówiła.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama