Pierwsza sprawa Kurski p. Polsce (nr 26115/10) dotyczyła powództwa o ochronę dóbr osobistych jakie wytoczył ówczesnemu posłowie, dzisiaj Prezesowi TVP, wydawca gazety Wyborczej, Agora S.A. W maju 2006 r. w programie TVP "Warto rozmawiać" Jacek Kurski demonstrując egzemplarz Gazety Wyborczej z artykułem w którym został opisany, powiedział, iż są w nim "same kłamstwa". Wskazywał, że gazeta wiele miejsca na kolejnych stronach poświęca na "oszalałe ataki na PiS". Poseł uznał, że wynikają one z faktu, iż gazeta "funkcjonuje w układzie medialnym" ze spółką J&S importującą do Polski paliwa. Ta ostatnia miała, zdaniem J. Kurskiego wyprowadzać z kraju miliony. Dowodem na ten układ miała być całostronicowa reklama J&S w gazecie. W jego opinii, reklama tej spółce nie jest potrzebna, bo J&S to monopolista na polskim rynku.

Dominika Bychawska-Siniarska

Dominika Bychawska-Siniarska

źródło: Materiały Prasowe

Agora wystąpiła przeciw posłowi z powództwem o ochronę dóbr osobistych, żądając publikacji przeprosin w gazecie oraz w TVP2 przed programem "Warto rozmawiać" lub "Panoramą", jak również zadośćuczynienia w wysokości 25 tys. zł na cel społeczny. Warszawski Sąd Okręgowy w 2007 roku nakazał Kurskiemu publikację przeprosin, ograniczając jednocześnie kwotę zadośćuczynienia do 10 tys. zł, uznając, że poseł poniesie wysokie koszty ogłoszeń w gazecie i telewizji. Kurski odwołał się od wyroku. Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał go jednak w mocy. Sąd Najwyższy odrzucił kasację w 2009 roku. J.Kurski zdecydował się wnieść sprawę przeciwko Polsce do Trybunału w Strasburgu.
Strasburscy sędziowie wskazali, że słowa skarżącego były stanowcze i prowokacyjne. Nie były one jednak obraźliwe. ETPC uznał, że jego wypowiedź stanowiła opinię, a nie twierdzenie o faktach, czego nie uwzględniły sądy polskie. Ponadto zauważył, że powodem była Agora S.A., która zajmuje się działalnością medialną, angażuje się w działalność i debatę publiczną. Zakres krytyki wobec gazety może być szerszy. J. Kurski wypowiadał się na temat leżący w interesie publicznym i wpisujący się w debatę publiczną. Trybunał nie wypowiedział się na temat prawdziwości czy dokładności słów skarżącego, wskazując, że to rolą sądów jest badanie wypowiedzi. Odnosząc się do proporcjonalności ingerencji w swobodę wypowiedzi, tj. do obowiązku publikacji przeprosin i zapłaty zadośćuczynienia, ETPC uznał, że nie była ona proporcjonalna. Publikacja przeprosin kosztowała skarżącego kwotę równoważną osiemnastomiesięcznemu wynagrodzeniu. W konkluzji stwierdzono, że w sprawie nie pojawiły się wystarczająco ważne kwestie społeczne uzasadniające ochronę reputacji Agory.

Druga sprawa, Ziembiński p. Polsce (skarga nr 1799/07) dotyczyła dziennikarza i wydawcy lokalnej gazety w Radomsku i Bełchatowie. W 2004 r. w gazecie pojawił się artykuł dotyczył planów budowy farmy przepiórek, jako głównej inwestycji regionu. Artykuł odnosił się niebezpośrednio do kilku osób, bez podawania ich nazwisk. W 2005 r. burmistrz Radomska, jak i dyrektor i pracownicy departament marketingu złożyli w sądzie prywatny akt oskarżenia o zniesławienie i zniewagę M. Ziembińskiemu. Zarzucono mu, że użył znieważających sformułowań takich jak “pozer”, “nierozgarnięci szefowie”, “palant” i “przygłupawy urzędnik”. Sądy polskie obu instancji skazały dziennikarza i wyznaczyły karę grzywny w wysokości 10.000 zł.

Trybunał w wyroku również uznał naruszenie swobody wypowiedzi skarżącego. Wskazał bowiem, że sprawa opisywana przez skarżącego leżała w interesie publicznym. Ostre sformułowania Ziembińskiego nie były przypisane konkretnym osobom. Niemniej jednak, osoby, które poczuły się urażone artykułem były bądź politykami, bądź urzędnikami, czyli grupą, która powinna tolerować szerszą krytykę wobec siebie. ETPC zarzucił sądom polskim, że uznając słowa za obelżywe, nie wzięły pod uwagę charakteru artykułu, który był satyryczny i ironiczny. Formy te, jako wyraz ekspresji artystycznej, są szczególnie przez Strasburg chronione. Grzywna na jaką został skazany dziennikarz została uznana za nieproporcjonalną. Konkludując Trybunał uznał, że sądy w niewystarczający sposób uzasadniły skazanie.

W pierwszej sprawie Trybunał nakazał Polsce wypłacić 12.450 euro odszkodowania, w drugiej 3.385 euro odszkodowania i 1.000 euro zadośćuczynienia.

Dominika Bychawska-Siniarska