Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło nowe propozycje stawek za urzędówki. Dużo się zmieni?

Projekt co do zasady przewiduje powrót do rozwiązania sprzed 1 stycznia 2016 r., kiedy weszło w życie nowe rozporządzenie w sprawie stawek. Zgodnie z tym rozporządzeniem sąd ustala opłatę za czynności radcy prawnego ustanowionego z urzędu w wysokości co najmniej 1/2 opłaty maksymalnej, przy czym zasądzenie ponad połowy obowiązującej stawki może nastąpić z uwzględnieniem szczególnej zawiłości sprawy i nakładu pracy radcy prawnego. W projekcie przewiduje się obniżenie o połowę obowiązujących stawek, natomiast powraca się do zasady, że sąd ustala wynagrodzenie radcy prawnego w wysokości całej (a nie co najmniej połowy) opłaty, a w przypadku czasochłonnych spraw o dużym stopniu skomplikowania istnieje możliwość zasądzenia do 150 proc. opłaty. Trudno dziś jednoznacznie oceniać tę propozycję. Projektodawca wskazuje, że powrót do mechanizmu obowiązującego przed 1 stycznia stanowi rozwiązanie „bardziej przejrzyste i niebudzące zastrzeżeń podmiotów je stosujących”.

A ten powrót faktycznie oznaczać będzie...

W praktyce można się zapewne spodziewać, że nic się nie zmieni – tak jak obecnie sądy nie korzystały z możliwości zasądzania kosztów w wysokości wyższej niż 1/2 opłaty maksymalnej, tak w przypadku powrotu do poprzednich zasad poprzestaną na stawkach maksymalnych, których wysokość niejednokrotnie nie odpowiada nie tylko rzeczywistemu nakładowi pracy, ale nawet wydatkom radcy prawnego ponoszonym w związku z prowadzeniem sprawy. Trzeba przy tym pamiętać, że obowiązujące rozporządzenie dotyczące stawek za sprawy z urzędu faktycznie nie wniosło zasadniczych zmian co do kwot obowiązujących od 2002 r. Budzi przy tym niepokój obniżanie wysokości stawek w przypadku niektórych rodzajów spraw – dotyczy to np. opłaty za skargę na czynności komornika czy opłat w postępowaniu upominawczym, elektronicznym postępowaniu upominawczym, postępowaniu nakazowym oraz europejskim postępowaniu nakazowym.

Czy istnieje ryzyko, że nie będzie chętnych do prowadzenia spraw z urzędu? Jak dziś wygląda kolejka chętnych do ich prowadzenia w przypadku stołecznych radców?

Jeszcze kilka lat temu w izbie warszawskiej wszyscy radcowie prawni byli wyznaczani do spraw z urzędu, bez względu na deklarowaną gotowość ich prowadzenia. Jednak od 2010 r. liczba stołecznych radców prawnych powiększyła się o ponad 50 proc. Obecnie mamy wystarczająco wielu chętnych do podejmowania się spraw z urzędu. Sytuację na rynku usług prawnych jest trudna, szczególnie dla młodych radców, dopiero rozpoczynających działalność zawodową. Dla niektórych z nich obsługiwanie urzędówek oznacza możliwość uzyskiwania chociażby niewielkiego wynagrodzenia, a przede wszystkim prowadzenia jakiejkolwiek praktyki. Wydaje mi się, że projektowane rozporządzenie nie zmieni tego zjawiska.

Czy w pana ocenie aktualne stawki za prowadzenie spraw z wyboru rzeczywiście zamykają ubogim drogę do sądu i zostały skrojone, jak to nazwał resort sprawiedliwości, dla „zamożnych elit”?

Upowszechnianie stereotypu prawnika dostępnego dla „zamożnych elit” podważa zaufanie do systemu wymiaru sprawiedliwości, którego częścią są profesjonalni pełnomocnicy. To przecież my stoimy na straży interesów prawnych obywateli, gwarantując im prawo do rzetelnego procesu i ochrony prawnej. W mojej ocenie finansowej bariery w dostępie do sądu należy upatrywać w wysokości opłat sądowych (wpisowego), a nie opłat za czynności radców prawnych. W większości spraw, z którymi udaje się do sądu przeciętny obywatel, stawki za czynności radcy prawnego nie przekraczają kilkuset złotych. Część spraw ze swojej istoty dotyczy instytucji czy podmiotów gospodarczych, a w przypadku opłat proporcjonalnych do wartości przedmiotu sprawy uzyskanie profesjonalnej pomocy prawnej wiąże się przecież z uzyskaniem wymiernej korzyści finansowej.

Cały wywiad czytaj w eDGP.