statystyki

Suchodolska: Do sądów miłość bez wzajemności, odsłona druga

autor: Mira Suchodolska24.06.2016, 09:43; Aktualizacja: 24.06.2016, 09:43
Mira Suchodolska

Mira Suchodolskaźródło: DGP

Dla takich chwil warto żyć dziennikarzowi. Zwłaszcza tych, kiedy sąd przyznaje mu rację w sprawie, w której walczył o interesy – jego zdaniem – pokrzywdzonej osoby. 15 kwietnia 2016 r. zamieściliśmy w DGP artykuł „Do sądów miłość bez wzajemności”. Opisałam w nim sprawę biznesmena Artura Sacharuka, który toczył wieloletni bój przed sądem o swój majątek. Który miał być zlicytowany przez komornika z powodu nieuprawnionych – jak orzekł sąd – roszczeń jego adwersarza. W swoim orzeczeniu z 21 czerwca 2016 r. Sąd Okręgowy w Warszawie (25C838/15) uchylił nakaz zapłaty z weksli i oddalił pozew przeciwko Sacharukowi w całości.

Reklama


Reklama


Ale streśćmy tę sprawę. W latach 2004–2006 Sacharuk pożycza od firmy K. 200 tys. zł – na co podpisuje weksle. Kwotę 450 tys. zł poręcza. Razem jest tego 650 tys. zł. W 2007 r. spłaca całość. Na swoje nieszczęście – gotówką, bo tak zażyczył sobie partner w biznesie. Miły starszy pan, z którym robił już drobne interesy, grali razem w tenisa. W zamian dostaje faktury potwierdzające zapłatę. Ale nie dostaje zwrotu weksli, które ponoć zginęły w bałaganie. Macha ręką, bo ma przecież odpowiednie kwity. Sprawa zamknięta. Jednak w 2012 r. miły starszy pan znów się odzywa: chce pieniędzy z odsetkami. Ma weksle. – Nawet nie zdenerwowałem się przesadnie, bo miałem dokumenty, że zapłaciłem. Ale wniosłem pozew do sądu o wydanie weksli – opowiada Artur Sacharuk.

Jego oponent wniósł do kilku sądów pozew o wydanie nakazu zapłaty. Sądy go oddaliły. Ale XXV wydział cywilny Sądu Okręgowego w Warszawie, choć wcześniej uznał, że sprawa się nie nadaje do postępowania nakazowego, nieoczekiwanie zmienia zdanie. I pod koniec 2013 r. wydaje nakaz zapłaty. W dodatku na kwotę, której nawet nie żądał powód, która nie ma żadnego oparcia w przedstawionych przez niego dokumentach. Jest niemal dwadzieścia razy wyższa niż ta stojąca w pozwie: 12,9 mln zł. Tak się dziwnie składa, że kwota ta jest równa wartości wszystkich nieruchomości, jakie posiada Sacharuk.

Awizo przychodzi 24 grudnia 2014 r., kiedy biznesmen z rodziną są poza Warszawą, bo wyjechali na święta. Cudem niemal udało się zorganizować prawną pomoc.

Nakaz zapłaty z weksla ma moc tytułu zabezpieczającego, a po dwóch tygodniach moc tytułu egzekucyjnego. Ale i tak blokują mu wszystkie rachunki bankowe. Wraca do stolicy. Razem z prawnikami odgrzebują dokumenty sprzed siedmiu lat. Działają pod presją czasu. Sacharuk myśli, co zrobić, żeby nie stracić majątku, ponieważ nawet ostateczna wygrana w sądzie, która wydaje się oczywista, mogłaby oznaczać stratę wszystkiego. – Mój adwersarz mógł doprowadzić do licytacji całego mojego majątku. A jako że ma długi, pieniądze by przepadły i nie byłbym w stanie ich odzyskać, nawet gdybym wygrał proces – tłumaczy Sacharuk.

Pod koniec stycznia tego roku Sąd Apelacyjny w Warszawie wstrzymał wykonalność nakazu. „Zobowiązanie zapłaty z weksla zgodnie z treścią nakazu zapłaty opiewa na kwotę 12 900 000, podczas gdy dołączone dokumenty wekslowe są wystawione na nieco ponad 5 proc. zasądzonej kwoty” – napisał w uzasadnieniu. Ale wniosek o wyłączenie sędziego, który dwudziestokrotnie pomnożył kwotę żądaną przez jego antagonistę, został oddalony.

21 czerwca Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował, że roszczenia firmy K. są bezzasadne. Weksle zostały spłacone, a nawet gdyby tak się nie stało, to umowy dotyczące pożyczek już się przedawniły. Co najważniejsze, kwoty żądań i stopień skomplikowania tej sprawy nie nadawały się do postępowania nakazowego, powinny być rozpatrywane w normalnym trybie.

– Wyrok przyjęliśmy razem z kolegą mec. Maciejem Lachem z ogromnym zadowoleniem – komentuje mec. Dawid Biernat, który reprezentował biznesmena w sądzie. – Nie było to jednak dla nas zaskoczenie. Po przeanalizowaniu dowodów od samego początku uważaliśmy, że nie było żadnych podstaw do wydania nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym z weksli. Po przeprowadzeniu zaledwie jednej rozprawy sąd I instancji w całości podzielił nasze poglądy. Nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym z weksli jest w zasadzie najostrzejszą formą rozstrzygnięcia sądu. Jest natychmiast wykonalny i w oparciu o niego można w zasadzie od razu prowadzić egzekucję. Sprawa merytorycznie jest procedowana później, po wniesieniu zarzutów. Dysponując tak dotkliwym orężem, można w łatwy sposób doprowadzić do bankructwa i de facto śmierci cywilnej przeciwnika, zanim ten będzie mieć szanse przedstawienia swoich racji. Dlatego sąd, wydając nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym z weksla, jest zobowiązany do szczególnie pieczołowitej oceny, czy istnieją ku temu podstawy. Zwłaszcza jeżeli sprawa dotyczy tak ogromnej kwoty, jaką jest przeszło 13 mln zł – mówi.

Trzymam kciuki za biznesmenów, którzy muszą udowadniać, że nie są dromaderami. I za sędziów, którym przypada orzekać w tak skomplikowanych sprawach. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • slup(2016-06-24 10:06) Odpowiedz 126

    Brawo Pani Kargul - Suchodolska. Sprawa wygrana sąd dobry - przegrna sąd zły. ŻENADA . POZIOM zerowy. http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/924812,sadowy-uklad-sadownictwo-wymiar-sprawiedliwosci.html

  • dsf(2016-06-24 11:19) Odpowiedz 122

    Sprawa, jakich w sądach tysiące, a więc ekscytowanie się tym przypadkiem to chyba przejaw początku sezonu ogórkowego. Morał tej historii ? "Spłacasz wierzytelność zabezpieczoną wekslem ? Odbierz weksel". Koniec. Miły Pan zafundował sobie proces sądowy wskutek własnej niefrasobliwości w kontaktach z niezbyt uczciwym kontrahentem. Banał.

  • Jerzy(2016-06-24 11:12) Odpowiedz 102

    A co na to pan sędzia, który wyczarował 12,9 mln zł w nakazie zapłaty?

  • Brian(2016-06-24 15:31) Odpowiedz 81

    Nie ma takiej możliwości, że to sędzia wyczarował 12,9 mln. W pozwie taka kwota musiała być wskazana, co potwierdza fakt, że właśnie na tyle poszkodowany wycenia swój majątek. To nie był przypadek! Starszy pan zwyczajnie chciał go oszukać. NZ został przyklepany bo na 1000% starszy pan przedłożył jedynie weksle w tym postępowaniu. I sąd nie wiedział o spłaceniu weksli. To normalna procedura.

  • KONO(2016-06-24 17:11) Odpowiedz 61

    Autorka pisze " ..... I za sędziów, którym przypada orzekać w tak skomplikowanych sprawach. " Jaka to skomplikowana sprawa ? prosta jak promień słoneczny. Jeszcze sąd powinien "zainteresować" próbą wyłudzenia prokuraturę. Próba oszukanczego wykorzystania procedury sądowej powinna zostać ukarana. To wszystko proste.

  • Egzamin radcowski 2012(2016-06-24 18:23) Odpowiedz 13

    A pamiętacie jak na egzaminie radcowskim 2012 aplikanci nie wiedzieli,że w wekslach należy badać stosunek podstawowy jak któraś ze stron się na niego powołuje.Cała wielostronnicowa dyskusja na forum młodych prawników jest o tym.Nie szkodzi 70 procent zaliczyło,nieuctwo podciągnięto pod interpretację na korzyść klienta.Strach się bać jeżeli gdzieś siedzi taki głupi sędzia.

  • Obywatel (2016-06-25 11:47) Odpowiedz 01

    Pan Ziobro ma racje . Adwokat obiecał mi że za zadosuczynienie bedzie rządal 10000 zł . Sam mnie przekonywał do tej sumy i zarządał z góry opłaty. Gdy doszło do sprawy przed rozprawa stwierdził przez aplikanta że suma jest wygorówana lecz forsy oszust nie zwrocił. Poza pozwem sprawe sam prowadziłem gdyż On sie nie zjawiał na wokandzie i wygralem dzieki sobie. Ja bym Was zagonił do zbierania truskawek abyście docenili pieniądze ktore inkasujecie

    Pokaż odpowiedzi (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama