statystyki

Nie zabierajcie nam ''Palestry''

autor: Jacek Dubois, Michał Zacharski07.06.2016, 00:00
adw. Jacek Dubois

adw. Jacek Duboisźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Adwokatura pozostawia po sobie piękne karty w okresach próby, lecz gorzej radzi sobie w sytuacjach stabilności i spokoju - piszą adw. Jacek Dubois oraz aplikant adwokacki Michał Zacharski.

Reklama


Reklama


Dyskusje na temat spraw ważnych dla adwokatury i środowiska adwokackiego cieszą, jednak zaczynają napawać też dreszczem niepokoju, gdy padają w ich ramach pomysły mogące doprowadzić do środowiskowego samozniszczenia i zdezawuowania tego, co przez pokolenia zdołaliśmy osiągnąć.

adw. Jacek Dubois

adw. Jacek Dubois

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Niedawno przeczytaliśmy artykuł Stanisława Cara zatytułowany „Nasze zadania i program zamiast prospektu”: „(...) Adwokatura polska, która w dziejach naszego życia publicznego zapisała się nie jedną piękną kartą i która, bądź co bądź, szczycić się może wielowiekową chlubną tradycją – nie zdobyła sobie w Polsce Odrodzonej tego stanowiska, jakie z natury rzeczy jej właśnie w nowobudującem się państwie w udziale przypaść powinno. Złożywszy dwukrotnie świetne świadectwo swej żywotności w okresie okupacji podczas wielkiej wojny, przez wyłonienie z siebie w roku 1915 Sądownictwa Obywatelskiego, a następnie – przez wypełnienie najlepszymi swymi przedstawicielami pierwszej kadry sądownictwa polskiego w roku 1917 – adwokatura w dobie powojennej schodzi z widowni, usuwa się w cień, staje w drugim szeregu bojowników o jutro i rezygnuje bez walki z dotychczasowego swego przodującego w życiu publicznym stanowiska. Czemu przypisać należy to, że rola adwokatury w Polsce Odrodzonej stała się tak nikłą? (...) Nie ma wątpliwości, że sfera interesów, wśród której toczy się nurt naszego życia, zacieśniła się bardzo; pochłonięci troską o byt materialny oddaliśmy się zwykłej, szarej pracy zawodowej, zamknięci w czterech ścianach naszych kancelarii obniżyliśmy poziom naszych aspiracji społecznych i nie wytworzyliśmy z siebie zwartego stanu, świadomego swych wpływów i znaczenia, pozostając w rozproszeniu, zatomizowani i pozbawieni poczucia łączności i solidarności korporacyjnej – słowem – nie ma nas! A jednak... ileż to dziedzin z natury swej, z przeznaczenia do nas należy. Musimy tylko chcieć. Musimy stać się ciałem zwartym, znającym swój ciężar gatunkowy, musimy wyjść z zacisza naszych gabinetów, by wmieszać się w zgiełk życia publicznego, musimy z rozproszenia stać się korporacją, z luźno do siebie ustosunkowanych jednostek – stanem przepojonym samowiedzą i zmierzającym wytrwale w raz obranym kierunku. Jedną z dróg do tego celu prowadzących jest wymiana myśli, zapładniająca inicjatywą jednostki i budząca pragnienie czynu w zbiorowości. (...)”.


Pozostało jeszcze 41% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama