statystyki

Wiceminister środowiska: Woda musi kosztować więcej [WYWIAD]

autor: Tomasz Żółciak10.05.2016, 08:00; Aktualizacja: 10.05.2016, 12:46
W Polsce stosujemy pojęcie zwykłego korzystania z wód, czyli do 5 m sześc. na dobę dla gospodarstwa

W Polsce stosujemy pojęcie zwykłego korzystania z wód, czyli do 5 m sześc. na dobę dla gospodarstwaźródło: ShutterStock

Niemal 30 zł rocznie dopłaci każdy z nas w związku ze zmianami, jakie rząd proponuje w prawie wodnym. W grę wchodzą m.in. opłaty za deszczówkę. – To zawsze kogoś zaboli – mówi wiceminister środowiska Mariusz Gajda.

Reklama


Reklama


Pana resort opracował liczącą ponad 300 stron nowelizację ustawy – Prawo wodne. Zmienia opłaty za korzystanie z wód, wprowadza nowe, likwiduje zwolnienia m.in. dla zakładów energetycznych, powołuje do życia PGW Wody Polskie. Po co nam ta rewolucja?

Rewolucję systemową mieliśmy w 1989 r. Zmieniły się niemal wszystkie dziedziny życia, poza gospodarką wodną. Dotychczasowe, szczątkowe zmiany w tej dziedzinie były niewystarczające. Do kompleksowych zmian zmusiła nas Komisja Europejska w związku z ramową dyrektywą wodną. Polska, chcąc być w Unii, musi przestrzegać unijnego prawa. Jednym z niespełnionych dotąd przez nas obowiązków prawnych wobec UE jest niewypełnienie wspomnianej dyrektywy, w szczególności w zakresie tzw. zwrotu kosztu usług wodnych. Zasada ta mówi wprost: użytkownik wody płaci za nią. Do tej pory państwo nie zwracało aż takiej uwagi na stronę przychodową systemu. Poprzedni rząd przez kilka lat uzgadniał nowe prawo wodne, ale bez sukcesu. Teraz musimy nadrobić zaległości, a mamy czas tylko do końca pierwszego półrocza 2016 r. Jeśli nie przyjmiemy nowego prawa, nie będziemy mogli korzystać z pieniędzy unijnych w zakresie gospodarki wodnej i ściekowej, a ponadto grozi nam cofnięcie unijnych dotacji przyznanych nam w ramach programowania na lata 2007–2013. Obecnie nie możemy też korzystać z pieniędzy przeznaczonych na cele wodne przewidziane na latach 2014–2020.

Mariusz Gajda, wiceminister środowiska

Mariusz Gajda, wiceminister środowiska

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Rozumiem, że chodzi nie tylko o pieniądze. Podobno w kraju zaczyna brakować wody?

Powinniśmy już zacząć się martwić. W Polsce mamy zbiorniki, które są w stanie zebrać tylko 6 proc. objętości wody, która spada w formie opadów. Średnia krajów europejskich to 30 proc. Tak jest i w Niemczech, choć np. w Bawarii tamtejsze władze już uznały, że to za mało, i uruchomiły program, który ma zmniejszyć ten odpływ do poziomu 50 proc. Tworząc nowe prawo wodne, chcemy zaprogramować tę część gospodarki na wiele lat, a nie tylko na zasadzie „od powodzi do powodzi”. W ostatnim czasie doświadczyliśmy także problemów suszy.

O Koniecpolu, w którym przez wiele miesięcy brakowało wody pitnej, mówiła do niedawna cała Polska. Interweniować nawet musiała premier Szydło.


Pozostało jeszcze 78% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama