statystyki

Do sądów miłość bez wzajemności

autor: Mira Suchodolska15.04.2016, 07:13; Aktualizacja: 15.04.2016, 07:41

Artur Sacharuk, przedsiębiorca spod Warszawy, pokazuje mi grubą teczkę sądowych akt. Mówi, że chciałby wierzyć, że miał po prostu potwornego pecha.

Reklama


Reklama


Okazuje się, że nie ma niczego nagannego w tym, że sędzia Sądu Najwyższego rozpatruje kasacje radcy prawnego, w którego wydawnictwie publikuje swoje książki. Ani że sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie wystawia nakaz zapłaty na kwotę dwadzieścia razy wyższą, niż to wynika z – podejrzanych zresztą – dokumentów.

Artur Sacharuk, przedsiębiorca spod Warszawy, jest kolejną osobą, która przynosi do redakcji grubą teczkę sądowych akt. Ten szczupły, opanowany, konkretny mężczyzna w Abrahamowym wieku stara się nie okazywać emocji. Mówi, że chciałby wierzyć, że miał potwornego pecha i jego doświadczenia z wymiarem sprawiedliwości są wyjątkowe, nijak nie przekładają się na codzienność. Ale choć mówi to beznamiętnym tonem, pobrzmiewa w tym sarkazm. – Moja miłość do Temidy okazała się uczuciem bez wzajemności – zaznacza. I wyciąga dokumenty dotyczące sprawy nr 1. Już zakończonej, wygranej przez niego, choć nie bez zawirowań. Więc nie ma tutaj żadnego interesu. To tylko taka lekcja poglądowa.

Zjeść ciastko i mieć ciastko

Jedną z działalności gospodarczych Artura Sacharuka są nieruchomości. Trudny biznes, trzeba mieć oczy dookoła głowy. Żeby dostrzegać nadarzające się okazje. Ale także aby widzieć zagrożenia. Trzeba być czujnym i znać prawo. Ale są transakcje, które wydają się bezpieczne jak spacer po parku w niedzielne południe. Ta dotycząca zakupu pensjonatu w Zakopanem właśnie na taką wyglądała. – 800 metrów kwadratowych w pobliżu Doliny Strążyskiej. Świetna lokalizacja, fantastyczny klimat – opowiada. Znał dobrze to miejsce, bo przez kilka lat jeździł tam razem z żoną odpoczywać. Zaprzyjaźnili się z właścicielką, obywatelką Izraela o polskich korzeniach, która poprosiła go, żeby pomógł jej sprzedać nieruchomość, bo zamierzała wyprowadzić się do Austrii. Na pensjonat nie było chętnych, a tak się złożyło, że Sacharukowie właśnie myśleli o tym, żeby zainwestować w hotelarski interes, przenieść się w ładniejsze okoliczności przyrody niż stolica, zacząć żyć spokojniej.


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama