Jak podał Instytut na swych stronach internetowych, pion śledczy warszawskiego IPN postawił zarzuty przekroczenia uprawnień byłym żołnierzom zawodowym z WAT w śledztwie w sprawie zbrodni komunistycznej z lat 60.

Polegała ona na prześladowaniach z powodów religijnych wobec por. Kazimierza K., kierownika gabinetu w Katedrze Uzbrojenia Rakietowego WAT. Uniemożliwiono mu pracę naukową ze względu na jego przynależność wyznaniową, uczestniczenie w praktykach religijnych i udział w organizacjach katolickich. Wydano o nim negatywną opinię o przydatności do służby i w konsekwencji zwolniono z wojska.

IPN - który uzyskał odpowiednie dokumenty z WAT - podkreśla, że stanowiło to naruszenie konstytucyjnie zagwarantowanych praw obywatelskich równości wobec prawa oraz wolności sumienia i wyznania, określonych w konstytucji PRL z lipca 1952 r. Było to karalne także w PRL ograniczenie obywatela w jego prawach ze względu na przynależność wyznaniową i przekonania religijne.

Wacławowi Józefowi R. zarzucono, że w styczniu 1967 r., jako wicekomendant Oddziału Uzbrojenia Rakietowego ds. Liniowych, przekroczył uprawnienia wydając - jako szef zespołu opiniującego - negatywną opinię służbową o por. K., że "reprezentowany przez niego światopogląd idealistyczny nie predestynuje go do pracy wychowawczej ze słuchaczami w akademiach wojskowych".

Waleremu Romanowi K. zarzucono, że w maju 1967 r., jako członek zespołu odwoławczego przekroczył uprawnienia, uznając tę opinię za słuszną i pozostawiając bez zmian.

Podejrzani nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów, za które grozi do 3 lat więzienia.

Pion śledczy IPN już wcześniej oskarżył b. szefa MSW z lat 80. gen. Czesława Kiszczaka za zwolnienie w 1985 r. ze służby milicjanta za zawarcie ślubu kościelnego. Grozi mu do trzech lat więzienia za przekroczenie uprawnień i dyskryminację wyznaniową. W jeszcze innym procesie - który jeszcze się nie zaczął - Kiszczak jest oskarżony o wyrzucenie w 1985 r. ze służby milicjanta za to, że posłał córkę do pierwszej komunii.