Orzekając 9 marca 2016 r. o niekonstytucyjności nowelizacji ustawy o TK z 22 grudnia 2015 r., Trybunał Konstytucyjny za podstawę prawną wyroku przyjął „bezpośrednio stosowalne przepisy konstytucji oraz ustawę o TK w brzmieniu nadanym przez ustawę nowelizującą”, jednak „z wyłączeniem jej niektórych przepisów”, a nie, jak stwierdza prof. Z. Kmieciak, ustawę o TK w wersji sprzed jej nowelizacji („Wyrok czy niewyrok, czyli o różnicy między składem ustrojowym a składami orzekającymi”, Dziennik Gazeta Prawna z 29 marca 2016 r.). Takie działanie zdaniem TK jest uzasadnione, gdyż „nie jest dopuszczalne, aby te same przepisy były równocześnie podstawą i przedmiotem orzekania”. Do tego aspektu uzasadnienia aprobująco odwołuje się prof. Z. Kmieciak, wskazując, iż „zapadłe w tych okolicznościach orzeczenie TK byłoby dotknięte kwalifikowaną wadą prawną” i podważałoby „nie tylko legalność, ale i racjonalność poczynań trybunału”.

Trudno uznać poprawność tego rozumowania. Ustawa o TK w brzmieniu nadanym nowelą grudniową jest objęta domniemaniem konstytucyjności, więc jest wiążąca dla organów stosujących prawo, w tym także dla TK. Domniemanie to może zostać obalone przez TK, ale dopiero po przedstawieniu podczas rozprawy dostatecznie spójnej argumentacji pozwalającej w wyroku uznać, iż ustawa jest niezgodna z konstytucją. Natomiast w analizowanym przypadku mieliśmy do czynienia z nieznaną konstytucji i dotychczasowemu orzecznictwu TK formą uznania niekonstytucyjności ustawy niejako przed rozprawą. Prawidłowe zastosowanie ustawy o TK powinno polegać na wydaniu wyroku – na podstawie konstytucji i ustawy o TK – stwierdzającego, że ta ustawa jest niekonstytucyjna. W takim działaniu nie tylko nie ma oznak nieracjonalności, ale jest konsekwentne przestrzeganie domniemania konstytucyjności ustawy.

Pamiętać przy tym należy, że stwierdzenie niekonstytucyjności jakiejkolwiek ustawy rodzi skutki ex nunc, co oznacza m.in., że wszystkie akty jej stosowania podjęte do chwili jej eliminacji z systemu prawa pozostają w mocy (stwierdzenie przez TK niekonstytucyjności przepisów ustawy nie skutkuje automatycznym uchyleniem lub stwierdzaniem nieważności wydanych na ich podstawie orzeczeń sądowych lub decyzji administracyjnych). Stosując te niebudzące zastrzeżeń w doktrynie prawa ustalenia do sytuacji powstałej na skutek zaskarżenia do TK noweli grudniowej, stwierdzić należy, iż wydanie wyroku na jej podstawie jest aktem stosowania ustawy w okresie jej obowiązywania (objętym domniemaniem konstytucyjności), późniejsze (nieco) stwierdzenie jej niekonstytucyjności nie ma wpływu na wydany na jej podstawie wyrok (który jest powszechnie obowiązujący i ostateczny). Wyrok dotyczący tej ustawy jest więc aktem stosowania tejże ustawy. Inaczej mówiąc, ani wniosek o zbadanie konstytucyjności ustawy, ani przebieg rozprawy, ani nawet wynik głosowania trybunału nie uchylają domniemania konstytucyjności ustawy, następuje to bowiem dopiero w dniu wejścia w życie orzeczenia TK o jej niekonstytucyjności (art. 190 ust. 3 konstytucji). Z tym momentem ustawa jest wyeliminowana z systemu prawa, a jej dalsze stosowanie niedopuszczalne.

Marek Dobrowolski

Marek Dobrowolski

źródło: Materiały Prasowe

Faktem jest natomiast, iż orzekanie o konstytucyjności ustawy o TK tworzy specyficzną sytuację. W postępowaniu przed TK jeden akt występuje w podwójnej roli: jest podstawą orzekania i jednocześnie przedmiotem kontroli. Pozbawiony konstytucyjnych podstaw jest jednak wniosek, jakoby z tej szczególnej sytuacji wynikało prawo TK do niestosowania (pominięcia) go. Takie postępowanie pozostawałoby także w sprzeczności z dotychczasową linią orzeczniczą TK. Bezpośrednie stosowanie konstytucji nie może bowiem prowadzić do „pomijania obowiązujących regulacji ustawowych”, „orzekania na podstawie konstytucji zamiast orzekania na podstawie ustawy” czy też stanowić „podstawy odmowy zastosowania (...) przepisów ustawowych” (zob. wyroki o sygn.: P 12/98, P 4/99; P 8/99; P 8/00) ani tym bardziej stwierdzenia przez TK niekonstytucyjności ustawy poza rozprawą.

Podobnie rzecz się ma z kwestią składu orzekającego.

Cały felieton czytaj w eDGP.