Do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wpływa coraz więcej spraw związanych z lustracją. Jedną z nich wniosła Alicja Rasmussen, sędzia w stanie spoczynku, która podważa zasadność obowiązku składania oświadczeń do Instytutu Pamięci Narodowej. Jej zdaniem rząd polski naruszył art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Obywatela, czyli prawo do rzetelnego procesu sądowego i bezstronnego rozpatrzenia sprawy. Do Trybunału trafiła też podobna skarga wniesiona przez byłego premiera Józefa Oleksego.

Lista Wildsteina

Helsińska Fundacja Praw Człowieka przystąpiła do pierwszej sprawy dotyczącej listy Wildsteina, która trafiła do Trybunału. Fundacja podzieliła stanowisko skarżącego, że w zakresie udostępniania dokumentów komunistycznych organów bezpieczeństwa dochodziło i wciąż dochodzi do naruszania prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego przy jednoczesnym naruszeniu prawa do skutecznego środka odwoławczego.

- Ujawnienie nazwiska na tej liście to jest publiczne pomówienie - twierdzi adwokat Paweł Osik, który złożył w imieniu klienta wniosek do Trybunału.

- Sądy polskie odmawiają osobom na niej umieszczonym jakiegokolwiek zadośćuczynienia za straty moralne - dodaje adwokat.

Przed Trybunałem toczy się właśnie sprawa wiceprezesa zarządu spółki akcyjnej, który złożył nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne, za co pozbawiono go funkcji. Twierdzi on, że nie mógł się bronić przed zarzutami, gdyż nie udostępniono mu dokumentów, które służby specjalne zgromadziły w jego teczce.

Wszystko wskazuje na to, że Polska będzie musiała wypłacić wysokie zadośćuczynienie za straty moralne skarżącemu, tak jak to uczyniła w trzech innych podobnych sprawach Matyjka, Bobka i Rubacha. Precedensowa sprawa Tadeusza Matyjka - oskarżonego o kłamstwo lustracyjne - została rozstrzygnięta przez Trybunał w 2007 roku. Wyrok Trybunału potwierdził, że były poseł nie miał dostępu do akt IPN i nie mógł odpierać zarzutów rzecznika interesu publicznego. Naruszono tym samym art. 6 Konwencji Praw Człowieka.

Lustracja u sąsiadów

Skargi obywateli polskich mają dużą szansę na wygraną, gdyż rząd litewski przegrał w czerwcu tego roku w analogicznej sprawie kapitana marynarki Adamsonsa, który należał do KGB i tego nie ujawnił. Trybunał w Strasburgu stanął na stanowisku, że postępowanie lustracyjne jest zgodne ze standardami praw człowieka tylko wtedy, gdy lustrowanemu przysługują gwarancje procesowe przynależne oskarżonemu w postępowaniu karnym. Jest to choćby zasada domniemania niewinności.

Skarga katyńska

Inne skargi wniesione do Trybunału dotyczą nieujawnienia przez rząd rosyjski dokumentów związanych ze zbrodnią katyńską. Zdaniem skarżących Antoniego Trybowskiego i Jerzego Janowca (wnuka i syna zamordowanych oficerów) rosyjski rząd naruszył w tym wypadku art. 2 Konwencji (prawo do życia) i art. 6. We wniosku do Trybunału skarżący twierdzą, że nie zostali uznani za poszkodowanych, nie otrzymali wglądu do akt, a ich odwołania władze rosyjskie odrzuciły. Trybunał zażądał już od właściwych organów decyzji o umorzeniu postępowania wraz z uzasadnieniem.

Ostatnie wyroki

W ostatnich dniach zapadły cztery orzeczenia Trybunału w sprawach polskich. Pierwsze dotyczyło Stanisława G., gwałciciela skazanego na 12 lat więzienia. Przesiedział on 5 lat w areszcie, zanim wydano wyrok. Trybunał orzekł naruszenie art. 5 par. 3 Konwencji i kazał mu wypłacić 1,5 tys. euro tytułem odszkodowania. W kolejnej sprawie podejrzanego Wadima K., który spędził w areszcie tymczasowym 1,5 miesiąca, nie dopatrzono się naruszenia Konwencji.

Częściową porażkę poniosła też właścicielka nieruchomości spod Krakowa Lidia N. Żądała ona odszkodowania w wysokości 80 tys. euro, a sąd polski przyznał jej zaledwie 10 tys. zł odszkodowania za przewlekłość postępowania w jej sprawie. Trybunał zasądził tylko 13 tys. euro zadośćuczynienia za jej straty moralne.

Natomiast Urszula i Henryk S. uzyskali satysfakcję moralną i pieniężną za bezprawne wywłaszczenie. W związku z naruszeniem ich prawa własności (art. 1 Protokołu 1) otrzymać mają od państwa polskiego 15 tys. euro plus 1,5 tys. euro za szkody moralne.

Koszty rozprawy

Złożenie wniosku do Trybunału w Strasburgu wiąże się z kosztami. Samo zaś postępowanie może trwać nawet cztery lata.

- Największe koszty ponoszą skarżący na początku postępowania - wyjaśnia mec. Paweł Osik. Najdroższe są tłumaczenia na angielski dokumentów sądowych i administracyjnych - dodaje adwokat.

Godzinowa stawka adwokata występującego w Strasburgu wynosi od 50 do 110 euro. I tak np. Alicja Tysiąc, która zaskarżyła uniemożliwienie jej skorzystania z prawa do przeprowadzenia badań prenatalnych, miała do dyspozycji czterech adwokatów. Jej koszty sądowe wyniosły 14 tys. euro za 201 godzin pracy prawników.

Trybunał w Strasburgu ma prawo udzielić zaliczki pieniężnej na wynajęcie adwokata. Nie jest jednak skłonny do zasądzania wysokich odszkodowań i oszczędnie ocenia koszty poniesione przez skarżących.

Na przykład Henryk K., który dwukrotnie wygrywał w Trybunale, uważa, że odszkodowania nie są wygórowane. Nigdy nie uzyskał takiej kwoty, jakiej się domagał. W pierwszej sprawie otrzymał 30 tys. euro odszkodowania, w drugiej już znacznie mniej - 12 442 euro.

Błędy skarżących

Najczęściej popełnianym błędem przez skarżących jest niewyczerpanie drogi sądowej - twierdzi adwokat Mikołaj Pietrzak.

Jeśli natomiast nie ma wyroku, trzeba posłużyć się skargą na przewlekłość postępowania i wnieść ją do sądu krajowego. Strony zaniedbują tych obowiązków i dlatego tak wiele skarg jest odrzucanych przez Trybunał.

TRYBUNAŁ W LICZBACH

Od czasu powstania, to jest od 1955 roku, Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał ponad 9 tysięcy wyroków. Wniosków skarżących państwa o naruszenie przepisów Konwencji wpłynęło ponad 290 tysięcy. Obecnie jurysdykcji Trybunału Praw człowieka podlega 47 państw europejskich.

W 2007 roku Polska była na trzecim miejscu pod względem liczby wnoszonych przez obywateli skarg. W sprawie naruszeń prawa przez Polskę wydano w ubiegłym roku 111 wyroków.

SZERSZA PERSPEKTYWA

Jedno z najwyższych odszkodowań wypłacił rząd włoski w 2006 roku za naruszenie spokojnego korzystania z własności przez Marię i Gulianiego Sordino. Ich szkodę majątkową wycenił Trybunał na 580 tys. euro i dodatkowo 12,4 tys. euro za szkodę moralną plus koszty i wydatki wartości 50 tys. euro. Tyle kosztowało państwo włoskie bezprawne wywłaszczenie.