statystyki

Przycisk "lubię to" może naruszać prawo

autor: Jakub Styczyński22.03.2016, 07:43; Aktualizacja: 22.03.2016, 09:11
facebook-smartfon-komputer

10 godzin miesięcznie spędzają średnio użytkownicy na Facebookuźródło: ShutterStock

Nagminna praktyka polskich e-sklepów stosujących wtyczki Facebooka na swoich witrynach może prowadzić do wysokich kar.

reklama


reklama


Podstawą dla takiego rozumowania staje się wyrok niemieckiego sądu w Dusseldorfie. Kazał on firmie Peek & Cloppenburg zapłacić 250 tys. euro kary lub wysłać zarządzającego przedsiębiorstwem do więzienia na pół roku. A eksperci uważają, że wyrok ten śmiało można przełożyć na grunt polskich przepisów.

Wspomniany sklep odzieżowy miał na swojej stronie zainstalowaną wtyczkę, umożliwiającą internautom polubienie produktów lub marki na Facebooku. A okazuje się, że jeśli internauta kiedykolwiek był na tym portalu społecznościowym, a potem trafił na witrynę sklepu z zainstalowaną wtyczką Facebooka – ten zaczyna monitorować jego aktywność w internecie i zachowanie na zewnętrznych stronach. Te informacje mogą zaś być wykorzystywane do profilowania użytkownika i tym samym wyświetlania mu skuteczniejszych reklam. Co najważniejsze – nie trzeba nawet być zarejestrowanym użytkownikiem tego medium społecznościowego, by stać się przedmiotem śledzenia. Sprawa może więc dotyczyć blisko 80 proc. polskich internautów – tylu w 2015 r. odwiedziło Facebooka.

Mechanizm śledzenia działa w oparciu o „ciasteczka” (cookies). To pliki zapisane w urządzeniu użytkownika, z których korzystają strony internetowe. Niemiecka organizacja ochrony konsumentów zwróciła uwagę, że witryna sklepu powinna nie tylko wyraźnie informować o ingerencji Facebooka, ale także uzyskać na to zgodę użytkownika. Sąd zaś orzekł, że link do oświadczenia o ochronie danych osobowych zawarty w stopce strony niewystarczająco informuje o tym, w jaki sposób i przez kogo są pozyskiwane dane o działaniach internauty w obrębie witryny. To orzeczenie wpisuje się w linię orzecznictwa europejskich sądów, które znacząco ograniczają możliwości uzyskiwania informacji o internautach przez gigantów takich, jak Facebook czy Google. Także w Belgii toczy się podobny proces przeciwko Facebookowi. Ten spór również dotyczy śledzenia poczynań internautów, którzy nie są zarejestrowani w tym serwisie.

A jak jest w Polsce? Krajowe sklepy internetowe najczęściej stosują potwierdzanie zgody użytkownika na instalowanie ciasteczek poprzez brak sprzeciwu; a bardzo wiele z nich korzysta też z wtyczek FB. I nikt nie informuje, że portal ten pobiera o internautach jakiekolwiek dane.

– Obowiązek informacyjny wynikający z prawa telekomunikacyjnego obejmuje „uzyskiwanie dostępu do informacji” przechowywanej w tzw. ciasteczkach, a Facebook otrzymuje informacje na takiej samej zasadzie – komentuje dr Paweł Litwiński z Instytutu Allerhanda. Artykuł 173 prawa telekomunikacyjnego (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 243 ze zm.) mówi o przechowywaniu informacji lub uzyskiwaniu dostępu do informacji już przechowywanej w komputerze (czy innym urządzeniu z dostępem do internetu) użytkownika – informacje te najczęściej rozumiane są jako cookies.

– To niejedyny mechanizm kwalifikujący do tego przepisu – informuje jednak Artur Koziołek, rzecznik prasowy Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE).

Jak przypomina, informacja o celu przechowywania i uzyskiwania dostępu do zapisanych danych powinna być przekazana użytkownikowi i na takie działania wymagana jest jego zgoda. Informacja musi być też jednoznaczna oraz łatwo i zrozumiale wyjaśniać cel przechowywania danych. Powinna także istnieć możliwość określenia przez użytkownika warunków przechowywania lub pozyskiwania dostępu do tych danych za pomocą ustawień oprogramowania zainstalowanego w jego urządzeniu.

– Problem w tym, że internautów informuje się o ciasteczkach, ale witryny przyjmują, że jeżeli użytkownik nie zmienił ustawień o ich pobieraniu, to oznacza, że wyraził na to zgodę – mówi dr Litwiński.

Tyle że art. 174 prawa telekomunikacyjnego wymaga, by wyrażenie zgody nie było jedynie dorozumiane. Doktor Litwiński przekonuje, że naruszenie przez e-przedsiębiorcę obowiązku informacyjnego w przypadku korzystania z wtyczki Facebooka może prowadzić do nałożenia kary przez prezesa UKE. Również rzecznik UKE Artur Koziołek przyznaje, że jeżeli Facebook faktycznie pobiera dane na zasadzie „ciasteczek”, to sklepy powinny o tym informować na swoich witrynach.

By chronić się przed śledzeniem w internecie, warto zablokować automatyczną synchronizację przeglądarki z portalami społecznościowymi

18 mln polskich internautów odwiedziło Facebooka w 2015 r.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • dudi(2016-03-22 12:35) Odpowiedz 60

    "warto zablokować automatyczną synchronizację przeglądarki z portalami społecznościowymi" - ale jak i gdzie?

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • lib(2016-03-23 17:35) Odpowiedz 20

    Panie i Panowie wystarczy zainstalować Ghostery i zapominamy o tym, że ktoś nas śledzi

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • dociekliwy(2016-03-23 20:16) Odpowiedz 10

    Dlaczego nie wspominanie o tym we własnej "Polityce plików cookies"?

  • lib(2016-03-23 17:33) Odpowiedz 10

    Panie i Panowie instalujemy Ghostery i już nikt nas nie śledzi ;) są inne wtyczki jednak mogą powodować problemy z konfiguracją

  • ciekawe(2016-03-24 07:09) Odpowiedz 00

    w przeglądarce? ciekawe której.

  • wystarczy (2016-03-24 07:05) Odpowiedz 00

    ghostery sa łatwe do rozszyfrowania przez ghost bustery

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama