statystyki

Wadliwa anonimizacja

autor: Piotr Szymaniak16.03.2016, 00:00; Aktualizacja: 16.03.2016, 06:18

Dziś trzeba utajniać dane adresowe świadków i ofiar nawet wówczas, gdy chodzi o przemoc domową. Ustawodawca miał zlikwidować ten absurd, ale na razie robi to dość nieudolnie.

Reklama


Zmianę zasad anonimizacji danych adresowych przewiduje nowelizacja kodeksu postępowania karnego, która trafiła już do Senatu. Potrzebę taką od dłuższego czasu sygnalizowali prokuratorzy, wskazując, że nieżyciowe przepisy znacznie utrudniają pracę zarówno im, jak i policji.

W kwietniu ubiegrgo roku weszła w życie ustawa o ochronie i pomocy dla pokrzywdzonego i świadka (Dz.U. z 2015 r. poz. 21), która wprowadziła w k.p.k. generalną zasadę utajniania danych adresowych zarówno ofiar, które ucierpiały na skutek przestępstwa, jak i tych, którzy składają zeznania. Miało to wzmocnić poczucie bezpieczeństwa uczestników postępowania, którzy w obawie przed naciskami sprawców odmawiają współpracy z organami wymiaru sprawiedliwości.

Ręczna robota

Dlatego, zgodnie z art. 148 par. 2a–2c k.p.k., adresy takich osób co do zasady nie są wpisywane do akt sprawy, tylko trafiają do odrębnego załącznika. Do akt nie mogą być dołączane jakiekolwiek dokumenty zawierające adres świadka czy pokrzywdzonego, a tylko ich zanonimizowane kopie. Oznacza to, że policjant czy prokurator musi taki dokument skserować i zaczernić adres. Jeśli adres nadal da się odczytać (np. podnosząc kartkę papieru pod światło), to dokument trzeba skserować ponownie i dopiero wtedy można dołączyć do akt. A to generuje dodatkową pracę i wyższe koszty dla policji i prokuratur. – W aktualnym stanie prawnym anonimizacja to chyba jedna z największych hamulcowych w sprawnym prowadzeniu postępowania przygotowawczego. Od czasu wprowadzenia tej regulacji właściwie w żadnym z nadzorowanych przeze mnie postępowań nie było obiektywnej potrzeby jej stosowania – mówi dr Sławomir Dudziak, prokurator Prokuratury Rejonowej w Międzyrzeczu, który wyjaśnia, że albo świadkowie i pokrzywdzeni sami negowali istnienie jakiejkolwiek obawy o swoje bezpieczeństwo, albo sprawca i tak wiedział, gdzie takie osoby mieszkają, więc anonimizacja nic by nie zmieniła.


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama