Przykładowo: wiedzą państwo – to z instrukcji obsługi telefonu komórkowego – że aby odebrać połączenie, trzeba nacisnąć klawisz odebrania połączenia, a żeby zakończyć połączenie, trzeba nacisnąć klawisz zakończenia połączenia? Albo telewizory i całkiem logiczna wskazówka: „Do regulacji poziomu głośności służą klawisze głośności”.

Do śmiechu jednak przestaje być, gdy przyjrzymy się umowom kredytowym i deweloperskim, które RJP również przeanalizowała. Proszę sobie wyobrazić, że idzie człowiek podpisać zobowiązanie na 30 lat, dostaje papiery i... nic z nich nie rozumie. Sprawa jest więc szalenie poważna.

Ustawodawca jasno wskazuje, że umowy mają być pisane w sposób czytelny (taki wymóg jest zawarty choćby w art. 11 ustawy o kredycie konsumenckim). RJP zaś pokazuje, że to martwy wymóg, którego większość przedsiębiorców nie respektuje, zaś organy państwa nie wyciągają żadnych konsekwencji. I co więcej, rada co dwa lata przedstawia kolejne sprawozdania – bo jest do tego zobligowana – ale każda dyskusja w Sejmie nad nimi kończy się stwierdzeniem: „Będzie trzeba coś z tym zrobić”. A potem się nic nie robi.

Proponuję więc: zacznijmy od małych kroków. Niech Komisja Nadzoru Finansowego zaprosi do siebie dyrektorów banków odpowiedzialnych za tworzenie wzorców umowy i niech szanowni bankowcy odpowiedzą na kilka pytań z tego, co sami dają konsumentom do czytania i podpisania.

Niech Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wreszcie zacznie nękać tych kredytodawców, którzy wskazują, że oprocentowanie wynosi ikskrotność stopy lombardowej. Bo to dla przeciętnego konsumenta jest w ogóle nieczytelne.

A przykład biznesowi niech da ustawodawca. I już więcej nie określa, że regulacji „nie stosuje się do pojazdów samochodowych mających więcej niż jeden rząd siedzeń, które oddzielone są od części przeznaczonej do przewozu ładunków ścianą lub trwałą przegrodą i u których długość części przeznaczonej do przewozu ładunków, mierzona po podłodze od najdalej wysuniętego punktu podłogi pozwalającego postawić pionową ścianę lub trwałą przegrodę pomiędzy podłogą a sufitem do tylnej krawędzi podłogi, przekracza 50 proc. długości pojazdu”.

No nic, zdenerwowałem się. Idę sobie zaparzyć herbatę. W czajniku, który, jak wynika z instrukcji, „jest przyjemny w używaniu”.