statystyki

Dobór składu sądu oczkiem w głowie ministra

autor: Mariusz Królikowski08.03.2016, 00:00; Aktualizacja: 08.03.2016, 06:17
Mariusz Królikowski, sędzia, wiceprezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”

Mariusz Królikowski, sędzia, wiceprezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”źródło: Materiały Prasowe

Musi istnieć mechanizm, który pozwoli uniknąć negatywnych skutków sztywnego przydzielania sędziom spraw według kolejności wpływu - pisze sędzia Mariusz Królikowski.

Reklama


W Sejmie rozpoczęły się prace nad drugą już – w ciągu zaledwie 8 miesięcy – rewolucją w postępowaniu karnym. Jednym z istotnych elementów nowelizacji jest wprowadzenie bezwzględnej zasady przydziału spraw poszczególnym sędziom według kolejności wpływu.

Minister Zbigniew Ziobro w swoich publicznych wypowiedziach nie ukrywał, że motywem takiej „dobrej zmiany” jest wyrok w sprawie Mariusza Kamińskiego i innych osób z kierownictwa CBA. Jego zdaniem w tej słynnej sprawie, zakończonej równie słynnym ułaskawieniem oskarżonych w toku procesu, skład orzekający został wyznaczony z pominięciem właściwej kolejki wpływu, co w domyśle ma sugerować brak bezstronności przewodniczącego rozprawie sędziego Wojciecha Łączewskiego. Pomijając fakt, że tego typu podejrzenia są absurdalne, bo przecież w tejże sprawie orzekał skład trzech sędziów zawodowych, a nie sędzia Łączewski jednoosobowo, bez wątpienia kazus ów stał się podstawą dążenia do wprowadzenia bezwzględnego nakazu przydzielania spraw według kolejności wpływu.

Co ciekawe, oficjalne uzasadnienie nowelizacji w ogóle nie odnosi się do kwestii zmian dotyczących składu orzekającego, co zapewne jest skutkiem bardzo pospiesznego przygotowywania projektu przez wiceministra Marcina Warchoła. Pozostaje zatem jedynie uzasadnienie o charakterze publicystycznym, wynikające z wypowiedzi medialnych szefa resortu.

Można powiedzieć, że taka zasada w postępowaniach karnych to nic nowego. Wszak już od 1998 r. obowiązuje w procedurze karnej przepis art. 351 par. 1 nakazujący właśnie taki losowy podział spraw. Regulamin sądów powszechnych obowiązujący od początku 2016 r. rozciąga tę zasadę na wszystkie kategorie spraw karnych i cywilnych. W czym więc problem? Otóż dotychczasowy przepis przewiduje dwa istotne wyjątki od zasady przydziału spraw według kolejności. Jest to dopuszczalne tylko z powodu choroby lub innej ważnej przyczyny. Natomiast w myśl projektu przyczyną taką pozostaje jedynie choroba lub inna usprawiedliwiona niemożność wykonywania obowiązków służbowych. Odpada zatem przesłanka w postaci „innej ważnej przyczyny”.

Pozornie jest to zmiana korzystna. Uniemożliwia bowiem prezesowi sądu (w praktyce: przewodniczącemu wydziału) manipulowanie składem orzekającym czy to dla tworzenia dla siebie łatwiejszego referatu kosztem sędziów liniowych, czy to z jakichś innych tajemniczych względów. Przyznać trzeba, że w niektórych sądach (zwłaszcza warszawskich) takie patologiczne praktyki istotnie miały miejsce, co zapewne wpłynęło na treść proponowanych przepisów. Jednak w skali ogólnopolskiej nadużywanie uprawnień przez przewodniczących wydziałów zwykle nie miało miejsca, a omawiana regulacja służy jedynie do racjonalizacji pracy wymiaru sprawiedliwości. Wbrew podejrzeniom szefa resortu sprawiedliwości nie jest wykorzystywana wcale do tego, żeby wyznaczać sędziów „pod konkretną sprawę”. Jest on natomiast zwykle swoistym wentylem bezpieczeństwa, który pozwala na prawidłowe funkcjonowanie wydziału.

Po pierwsze, chodzi o sytuację, w której do wydziału przychodzi nowy sędzia. Proponowane brzmienie przepisu zabrania utworzenia mu referatu ze spraw wpływających lub oczekujących na wyznaczenie terminu w innych referatach. Dotychczas było to powszechna praktyką, dzięki czemu możliwe było względnie równomierne obciążenie wszystkich sędziów podobną liczbą spraw zaległych. Obecnie referat nowego sędziego będzie budowany od zera z bieżącego wpływu, a zatem stanie się mniejszy od pozostałych. Spowoduje to nierównomierność czasu oczekiwania na zakończenie w poszczególnych referatach, a w konsekwencji – przedłużenie średniego czasu postępowania.

Drugą wątpliwą kwestią jest ustalenie, czy w zakresie pojęcia „choroby lub innej usprawiedliwionej niemożności wykonywania obowiązków służbowych”, będącym wyjątkiem od przydziału spraw według kolejności, mieści się również urlop wypoczynkowy. Kwestia ta może spowodować rozbieżności w orzecznictwie, które być może będą musiały być przedmiotem orzeczenia Sądu Najwyższego.

W konsekwencji stosowania nowego przepisu dojdzie do znacznych perturbacji w pracach wydziałów. Nie będzie także możliwe równomierne obciążenie sędziów sprawami szczególnie skomplikowanymi, wielotomowymi, w sytuacji, w której trafią one do referatu jednego sędziego kilka razy z rzędu. Obecnie istniejący przepis umożliwia reagowanie na takie dysproporcje, z pożytkiem dla sprawności postępowania we wszystkich sprawach. Po nowelizacji sprawy trafiające do sędziego mającego w referacie dużą sprawę typu Amber Gold będą musiały nawet kilka lat czekać na wyznaczenie terminu.


Pozostało jeszcze 37% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama