statystyki

Prawnicy (z głową) w chmurze

autor: Maciej Bobrowicz01.03.2016, 00:00; Aktualizacja: 01.03.2016, 07:17
Maciej Bobrowicz

Maciej Bobrowicz, radca prawny, mediator gospodarczy i sądowy, prezes KRRP w latach 2007–2013źródło: Materiały Prasowe

Zawsze zastanawia mnie, na co liczą osoby prowadzące kancelarie, które zrezygnowały ze stron WWW – trochę wygląda to na wyrafinowany rodzaj samobójstwa. Ale i sama strona w sieci to za mało - pisze radca prawny Maciej Bobrowicz.

Reklama


Jeszcze niedawno konkurowanie na rynku dostawców nawigacji samochodowych polegało na oferowaniu urządzeń z mapami drogowymi. Kto dysponował dokładniejszą mapą, zyskiwał klientów. Potem ważną rolę zaczęły odgrywać algorytmy wyznaczające drogę: jedne prowadziły kierowców prawie bezbłędnie, inne kierowały na bezdroża i proponowały kąpiel w jeziorze. Kiedy pojawiły się smartfony, zmieniło się wszystko. Klienci nie widzieli sensu kupowania drogich urządzeń, skoro mogli nabyć o wiele tańszą mapę, zainstalować ją w telefonie, a telefon przytwierdzić do szyby w szoferce. Doprowadziło to do tego, że część dostawców nawigacji zniknęła z rynku, wielu zostało przejętych przez wielkich graczy, a ci wielcy zaczęli ponosić straty.

Ale zwykle to, co jednych przyprawia o ból głowy, drugim jawi się jako szansa. Niektóre firmy, wyciągając wnioski z zachodzących na rynku zmian, zaczęły więc proponować urządzenia z dożywotnio opłaconymi aktualizacjami map, dokładając nawet kartę sim w cenie. Inne poszły jeszcze dalej, oferując bezpłatne usługi dodatkowe: informacje o utrudnieniach na drodze, ostrzeżenia przed radarami, a czasem nawet zamontowanie wideorejestratora. I wreszcie: powstały nowe podmioty, które dostrzegły niszę, tworząc i udostępniając narzędzia pozwalające kierowcom np. wzajemnie ostrzegać się przed niebezpiecznymi zdarzeniami drogowymi. Tu już nie chodziło o zwykłe usługi dodatkowe, lecz o coś znacznie ważniejszego – budowanie społeczności użytkowników. Najbardziej kreatywni zaatakowali rynki od dawna eksploatowane przez starych graczy, dostarczając oprogramowanie z nawigacją bezpośrednio producentom samochodów.

Czego jako prawnicy możemy nauczyć się z tej lekcji? Ktoś powie, że my oferujemy usługi niematerialne, że zawsze będziemy potrzebni, że nie ma sensu porównywanie dwóch różnych rynków. W ten sam sposób zapewne jeszcze kilka lat temu myśleli kluczowi dostawcy nawigacji samochodowych, lekceważąc pojawienie się niewielkich, niepozornych smartfonów: „Ludzie zawsze będą używać nawigacje, a telefony są przecież do telefonowania”. Ci którzy tak mówili, walczą dziś o przetrwanie.


Pozostało jeszcze 48% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama