statystyki

Miejskie parkingi tylko dla bogatych. PiS chce podnieść stawki godzinowe nawet o 75 procent

autor: Tomasz Żółciak28.01.2016, 07:40; Aktualizacja: 28.01.2016, 08:23
Pierwsza godzina parkowania w ścisłym centrum Warszawy powinna kosztować przynajmniej 5 zł – twierdzą stołeczni urzędnicy

Pierwsza godzina parkowania w ścisłym centrum Warszawy powinna kosztować przynajmniej 5 zł – twierdzą stołeczni urzędnicyźródło: ShutterStock

Zostawienie auta w centrum na godzinę kosztowało będzie nawet 75 proc. więcej niż obecnie. Rachunek za cały dzień postoju może wynieść 50 zł. Zmianę wysokości stawek parkingowych rząd PiS po cichu traktuje jako gest w stronę władz lokalnych, które domagają się rekompensat za planowane podniesienie kwoty wolnej od podatku

Reklama


Reklama


Rząd zamierza dać samorządom większą swobodę w kształtowaniu cenników w strefach płatnego parkowania. Opcje są dwie: zwiększenie dopuszczalnych stawek w ustawie lub pełna deregulacja. Pewne natomiast już teraz jest jedno: kierowcy dostaną po kieszeni. Bo pomysł popierają zarówno posłowie PiS, jak i PO.

Dziś górne stawki reguluje ustawa o drogach publicznych. Zgodnie z nią za pierwszą godzinę parkowania samorząd może pobierać maksymalnie 3 zł, a za kolejną – o 20 proc. więcej. Większość miast, w tym np. Warszawa i Wrocław, stosuje te najwyższe dopuszczalne opłaty. I uważają, że to wciąż za mało, by skutecznie odstraszyć kierowców od wjeżdżania do centrów autami. Część z nich postuluje, aby określić nie maksymalną, ale minimalną opłatę – 5 zł za godzinę parkowania. Gdyby tak się stało, pozostawienie auta w centrum Warszawy na cały dzień kosztowałoby 50 zł.

Z oficjalnym apelem o zmiany zwrócił się do parlamentarzystów prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. „Niezbędne jest uwolnienie lub przynajmniej podniesienie opłat w strefach płatnego parkowania. Niskie stawki utrudniają prowadzenie racjonalnej polityki w tym zakresie i pozyskiwanie partnerów w projektach budowy parkingów kubaturowych” – przekonuje Adamowicz.

Wpływy ze strefy płatnego parkowania w 2015 r.

Wpływy ze strefy płatnego parkowania w 2015 r.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Wygląda na to, że samorządy nie będą miały problemu z przekonaniem większości posłów do tego pomysłu. – Gdy kilkanaście lat temu widełki ustalano na poziomie 3 zł, minimalna płaca wynosiła ok. 800 zł. Teraz jest to ponad 1700 zł. To oznacza, że stawka parkingowa stała się nieadekwatna do kosztów życia, a na pewno nie zniechęca do pozostawiania samochodów w centrum miasta. Postaram się wpisać temat opłat do planu pracy komisji samorządowej jeszcze na to półrocze – deklaruje jej wiceprzewodniczący, poseł PiS Grzegorz Adam Woźniak.

Pomysł podwyższenia opłat za parkingi miejskie popierają zarówno przedstawiciele Prawa i Sprawierdliwości, jak i części sejmowej opozycji. Sprawie już przyglądają się urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa (MIB).

– Resort szczegółowo analizuje obowiązujące przepisy pod kątem wprowadzenia zmian w zakresie stref płatnego parkowania – odpowiada nam rzeczniczka resortu Elżbieta Kisil.

Nieoficjalnie wiadomo, że bardziej prawdopodobna jest opcja podniesienia górnych stawek opłat w ustawie. Resort infrastruktury tłumaczy, że opłaty parkingowe są daniną publiczną (i w związku z tym jej górna granica powinna być określona), jednak na ten moment całkowitej liberalizacji polityki parkingowej w samorządach nie można na 100 proc. wykluczyć. Jak bowiem twierdzi rzeczniczka MIB, taka możliwość wymaga „dodatkowej, szczegółowej analizy”.

Postulaty samorządów oraz kierunek wstępnie przyjęty przez rząd i parlamentarzystów PiS popierają eksperci. – Bardzo dobry pomysł, który już dawno powinien zostać wdrożony – uważa Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. – Dzisiaj stawki są tak niskie, że strefy parkingowe straciły swój sens, bo ludzie przyjeżdżają do pracy i zostawiają samochód na cały dzień, a miejsca te powinny być przecież wykorzystywane na chwilę, na przykład do załatwienia sprawy w urzędzie. Rotacja miejsc spadła, osób kontrolujących wniesienie opłaty jest za mało, więc nic dziwnego, że problem braku miejsc do parkowania stał się bardzo dotkliwy – wyjaśnia Adrian Furgalski.

Równie entuzjastycznie do podwyżek opłat odnosi się Michał Beim z Instytutu Sobieskiego. Jak dodaje, rząd nie musi decydować się na pełną deregulację, aby osiągnąć pożądany efekt. – Nawet jeśli prawo nakazuje, by maksymalna wysokość stawek była w ustawie, to Sejm może wpisać jakiś bardzo wysoki poziom, tak aby można było de facto dowolnie kształtować stawki – mówi ekspert.

Pytanie, na jak duże stawki zdecydują się samorządy, gdy powstanie możliwość podwyżek? Na razie miasta głośno o tym nie mówią. Ale już w nieoficjalnych rozmowach urzędnicy np. z Warszawy wskazują, że pierwsza godzina parkowania w ścisłym centrum miasta powinna kosztować przynajmniej 5 zł.

Samorządy jeszcze za czasów poprzednich rządów koalicji PO-PSL lobbowały za zmianami w przepisach dotyczących płatnego parkowania. W ubiegłym roku gminy wspólnie z operatorami parkingowymi wzięły udział w konferencji „Parkingi 2015 – zarządzanie, biznes, technologia”. Jednym z głównych tematów była właśnie nowelizacja ustawy o drogach publicznych.

Poprzedni rząd jednak nie odważył się na taki ruch, zwłaszcza w okresie wyborczym. – Byłoby to równoznaczne z podwyżką podatków, czemu generalnie jesteśmy przeciwni. W końcu poza VAT trudno nam przypisać jakieś inne podwyżki danin – przekonuje Jan Grabiec, poseł Platformy Obywatelskiej i były wiceminister administracji i cyfryzacji. Ale dziś przedstawiciele PO nie ukrywają, że popierają pomysł podniesienia widełek ustawowych. – Dzisiejsze stawki za korzystanie z miejskich parkingów są niewystarczające – wskazuje poseł Grabiec. Ma jednak wątpliwości, czy możliwe jest całkowite zrezygnowanie z górnego limitu stawek. – Jest to swego rodzaju danina publiczna, której górna granica powinna być określona ustawowo – dodaje.

Przedstawiciele Kukiz’15, nieformalnego koalicjanta PiS, do sprawy na razie podchodzą ostrożnie. – Teraz priorytetem jest reforma systemu dochodów jednostek samorządu terytorialnego – ucina Andrzej Maciejewski (Kukiz’15), przewodniczący sejmowej komisji samorządowej.

Nie wszystkim samorządom jednak podoba się wizja droższych parkingów miejskich.

– Nie możemy wyprowadzać ruchu z centrum, wprowadzając zaporowe stawki za parkowanie. Wiele instytucji użyteczności publicznej znajduje się w centrach miast. Podnoszenie cen za parkowanie w ich pobliżu ogranicza do nich dostęp i różnicuje społeczeństwo. Zamożniejsi kierowcy zaparkują pod danym urzędem, a ubożsi nie – przekonuje Krzysztof Kosiedowski, rzecznik prasowy Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy.

Na drastyczne podwyżki nie zanosi się także w Lublinie. – Nie apelowaliśmy do rządu w kwestii podniesienia czy też uwolnienia możliwości decydowania o maksymalnych stawkach w strefie płatnego parkowania. W przeciwieństwie do miast, w których już od dawna stawka za pierwszą godzinę parkowania obowiązuje na maksymalnym poziomie, w Lublinie wyznaczone ustawą maksymalne 3 zł za pierwszą godzinę parkowania wprowadzimy dopiero od lipca (dziś jest 2 zł – red.), i to tylko w strefie centralnej – podkreśla Karol Kieliszek z kancelarii prezydenta Lublina.

W nieoficjalnych rozmowach przedstawiciele PiS sugerują, że liberalizacja polityki parkingowej byłaby swego rodzaju gestem w stronę samorządów, które nie tylko chcą większej kontroli nad przestrzenią miejską, ale również domagają się rekompensaty ubytków w ich dochodach w momencie podwyższenia przez rząd kwoty wolnej od podatku (docelowo z 3 do 8 tys. zł). Jak oceniają samorządy, zwiększenie kwoty wolnej od PIT co roku uszczupli ich dochody o blisko 7 mld zł. Z ostatnich rozmów przedstawicieli lokalnych władz z ministrem finansów wynika, że rząd nie zamierza w prosty sposób zwiększać ich udziału we wpływach z PIT, lecz liczy, że na rekompensatę złoży się kilka czynników, np. większa kontrola cen transferowych, korzyści wynikające z programu 500+ (mniej klientów pomocy socjalnej) i podzielenie się z samorządami wpływami z planowanego podatku od sklepów. Dopuszczenie wyższych opłat parkingowych byłoby więc kolejnym elementem układanki.

– Ten pogląd jest absurdalny – ocenia poseł PO Jan Grabiec. – Nie można kompensować samorządom ubytków poprzez podnoszenie podatków. Stawki nie powinny służyć dorabianiu przez samorządy, lecz kształtowaniu przez nie polityki komunikacyjnej. Poza tym strefy płatnego parkowania obowiązują w mniejszości samorządów, a dodatkowe zyski z podniesienia opłat liczylibyśmy co najwyżej w setkach milionów złotych, ale nie miliardach – wskazuje.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Hans Klos(2016-01-28 09:03) Odpowiedz 6644

    A czemu nie 1000 zł za godzinę, a od aut podatek 10 000 miesięcznie - nikt by nie pomyślał o posiadaniu auta, do tego 100 zł na dziecko, opłata za prąd minimum 1000 zł mies. a płacę minimalną znieść albo na poziom 100 zł i kto zostanie w tym kraju - klienci szpitali psychiatrycznych.

  • Dolejlama(2016-01-28 08:58) Odpowiedz 5939

    Parkingi są teraz tak tanie, że trudno miejsce znaleźć. Poziom cen ma zapewniać rotację aut, a nie ich pozostawianie na cały dzień.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • łowczy 54(2016-01-28 09:06) Odpowiedz 5226

    Jak PIS wprowadzi takie opłaty to na pewno dużo straci,dla jednych chce dobrze a drugich gnębi opłatami,to nie jest dobry kierunek,a już byłem za PISem,teraz to na pewno ja i moja rodzina nie zagłosujemy na tą partię.Jedną sprawę PIS robi dobrze a pięć źle.Zaczynam tracić wiarę w to co robi Rząd PIS,bo na pewno robi więcej szkody a niżeli pożytku.

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • SDW(2016-01-28 09:26) Odpowiedz 3510

    Likwidować parkingi w centrum, pozostawić miejsca tylko dla służb porządkowych i pogotowia. Urzędnikom nakazać dojazd do pracy komunikacje miejską, albo rowerem. Najlepiej jednak przenieść urzędy na peryferia i będzie po problemie z autami w centrach miast. Nowe opłaty zazwyczaj idą w parze z nowymi przywilejami dla wybranych.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Al Bundy(2016-01-28 09:07) Odpowiedz 3023

    Rocznie za możliwość zaparkowania auta pod pracą płacę 1400zł, miesięcznie tankuję za 300-400zł. Alternatywa to zakup biletu miesięcznego na komunikację miejską za 100zł. Najwidoczniej nie chcą mojej kasy oraz wpływów z podatków od paliwa.

    Pokaż odpowiedzi (4)
  • kaczka(2016-01-28 10:43) Odpowiedz 3016

    w centrach miast niema dużych zakładów pracy nauczyli się jezdzić do kawiarni autem to niech płacą

  • BRAWO !!(2016-01-28 10:52) Odpowiedz 2915

    Bardzo dobra wiadomość!! Od dawna o to ludzie postulowali żeby urealnić te stawki bo na razie śmiesznie małe za najem miejsca parkingowego w centrum !! Bardzo dobra wiadomość i tak dalej!!

  • Max ze ścisłego Centrum(2016-01-28 10:42) Odpowiedz 2915

    W końcu jakieś rozsądne posunięcie. W centrum Warszawy jest tragicznie z parkowaniem. Podwyżka cen zwiększy rotację i może choć część pomyśli o komunikacji miejskiej. Mam nadzieję, ze opłata zostanie wprowadzona również w weekendy bo w tedy jest prawdziwy horror, jakby z Bemowa czy Mokotowa nie można było przyjechać komunikacją miejską. Zaczynam się przekonywać do PISu. PO nie poradziło sobie z tym problemem.

  • Jack_Black(2016-01-28 09:42) Odpowiedz 2611

    No i zaczyna się! Czas na podwyżki! Przywileje już konsumujemy.

  • Johannes Weiser(2016-01-28 09:24) Odpowiedz 2613

    W Berlinie parkowanie na niektórych ulicach w Centrum i na dzielnicy Spandau objętych tzw. strefą ograniczonego parkowania kosztuje pomiędzy 1,00 a 3,00 euro za godzinę, co oznacza, że za godzinę płacy minimalnej obowiązującej w Niemczech można parkować tam pomiędzy 8,5 godziny a prawie 3,0 godziny. Wszystkie parkingi przy kolejce dojazdowej w Berlinie są bezpłatne. Postulowany przez oderwanych od rzeczywistości ekonomicznej w Polsce posłów i innych prominentów gospodarczych wzrost stawki minimalnej za parkowanie w strefie do 5,00 zł za godzinę oznaczałby, że za godzinę płacy minimalnej wg stawki obowiązującej w Polsce parkować można byłoby w strefie maksymalnie 2,5 godziny, i to nawet w przysłowiowym Pcimiu Dolnym, gdzie przy takiej stawce wprowadzenie strefy miałoby dla rajców i ich krewnych zarządzających i pracujących w strefie sens. Radzę do powrotu do realnego świata i pozwoleniu także tym mniej zasobnym osobom w Polsce na wjazd do miasta i parkowanie tam, przy kompletnym braku systemów komunikacji miejskiej połączonych w kluczowych miejscach z darmowymi parkingami i prawie całkowitym braku w centrach dużych miast w Polsce parkingów tzw. kubaturowych. Polska to nie Warszawa, to kraj zasadniczo biednych ludzi - dajmy im także żyć!

    Pokaż odpowiedzi (4)
  • Paranoja ...(2016-01-28 09:26) Odpowiedz 2014

    ... w ostatnim stadium rozwoju.

  • MP(2016-01-28 10:32) Odpowiedz 1713

    Trzeba jednak zauważyć że opłaty podwyższa samorząd a nie rząd. W Warszawie jest to PO.

  • proste(2016-01-28 08:12) Odpowiedz 1619

    Ustawa pozwala na maks. 3,00 za pierwszą, czwartą i następne godziny, 3,60 za drugą, 4,32 za trzecią, i tylko w dni robocze. Powinno być na okrągło do 6 zł za godzinę czyli do 10 gr za minutę (a w obszarach starych miast/starówek do 12 zł za godzinę) nie tylko w dni robocze ale i w soboty, bo sobota jest dniem powszednim a nie świątecznym jak niedziele i święta.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • D.K.(2016-01-28 10:10) Odpowiedz 168

    Do wegetarian i cyklistów dołączą zmotoryzowani...

  • darrek(2016-01-28 10:40) Odpowiedz 1415

    Od kiedy to PIS ustala stawki za parkowanie w miastach? Dziennikarzowi padło na mózg. Stawki za parkowanie ustalają rady miejskie. Do nich pretensje.

  • Ted(2016-01-28 09:48) Odpowiedz 139

    DOOOBRA ZMIANA !

  • logik(2016-01-28 11:14) Odpowiedz 1116

    szkopska gazeta od samego rana szczuje, a stawki za parkowanie ustalają rady miejskie.

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • zzz(2016-01-28 09:18) Odpowiedz 85

    Tak kochacie swojego małego brata, że nawet ekologie w centrum miast zaczynacie rozumiec.

  • szczaw za kredyt.(2016-01-28 09:54) Odpowiedz 810

    Koto nie skacze ten za POŁO.

  • j48(2016-01-28 10:35) Odpowiedz 65

    Jak ten nasz biedny rząd ma zajmować się rzeczami poważnymi, jeśli z takim zapałem zajmuje się drobiazgami? Po co jakikolwiek pan minister (razem z całym dworem) zajmuje się opłatami parkingowymi? (Ktoś złośliwy mógłby pomyśleć, że to dlatego, że do spraw ważnych, godnych ministerialnego zatroskania, pan minister po prostu nie dorasta...) To przecież samorząd miejski najlepiej wie, ile brać za miejsce do parkowania. Stawka zbyt niska - to taka stawka, przy której parkingi będą pełne, a na ulicach będą się tłoczyli zdesperowani ludzie w samochodach, poszukujący miejsca do parkowania; dodatkowo: wściekli, że nie dość, że trzeba tracić czas i paliwo na poszukiwania, to jeszcze trzeba płacić. Stawka za wysoka: na parkingach będzie dużo miejsca, zaparkować będzie łatwo, ale... niemała część tych, którzy przyzwyczaili się przyjeżdżać na zakupy, zacznie przemyśliwać, że przecież można zakupy robić gdzie indziej, gdzie koszty parkowania są niższe. Rozstrzygnięcie - w sam raz na głowy rajców miejskich. Nie panów ministrów!....

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama