statystyki

Wykreślenie z KRS bez likwidacji bardzo popularne

autor: Piotr Szymaniak27.01.2016, 07:38; Aktualizacja: 27.01.2016, 09:50

Sądy rejestrowe w całym kraju zasypywane są wnioskami od wspólników lub organów spółek o wykreślenie ich z Krajowego Rejestru Sądowego bez postępowania likwidacyjnego. Część z nich to podmioty de facto martwe: ani nie posiadające majątku, ani nie prowadzące działalności. Ale druga część to ci, którzy chcą wykorzystać nowe regulacje, by tanio pozbyć się problemu.

reklama


reklama


Możliwości ku temu dała nowelizacja ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym (Dz.U. z 2014 r. poz. 1924). Na jej mocy 31 grudnia 2015 r. byt prawny straciły wszystkie spółki wpisane do obowiązującego przed laty Rejestru Handlowego B i nieprzerejestrowane do KRS. Nie ma jednak dokładnych danych, ile podmiotów w ten sposób zniknęło. Według szacunków Ministerstwa Sprawiedliwości sprzed dwóch lat było to ok. 100 tys. spółek i od 60 do 80 tys. stowarzyszeń czy fundacji.

By wzmocnić wiarygodność rejestru i tym samym pewność obrotu gospodarczego, wprowadzono także regulacje, które uławiają wykreślanie martwych spółek z KRS. Sąd rejestrowy może wszcząć postępowanie o rozwiązanie podmiotu bez przeprowadzania postępowania likwidacyjnego wówczas, gdy spółka nie składa sprawozdań, a postępowania przymuszające i grzywny nie skutkują, lub np. gdy postępowanie upadłościowe nie może być przeprowadzone z uwagi na brak środków na pokrycie jego kosztu. W takich sytuacjach sąd po stwierdzeniu, że spółka nie prowadzi działalności ani nie posiada majątku, wykreśla ją z KRS.

– Jesteśmy zasypywani prośbami podmiotów, by rozwiązać je bez przeprowadzenia likwidacji – przyznaje sędzia Jolanta Ludwiczek z Sądu Rejonowego Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu.

Normalnie wspólnicy niechcianej spółki powinni podjąć uchwałę o zakończeniu działalności, przeprowadzić postępowanie likwidacyjne i odnotować to w KRS. – Prośby o wykreślenie bez likwidacji są często kierowane przez podmioty, które zwyczajnie chcą uniknąć często kosztownych postępowań likwidacyjnych – potwierdza sędzia Katarzyna Sacharuk, przewodnicząca VI wydziału gospodarczego Sądu Rejonowego Lublin-Wschód.

– Doświadczenia w tym względzie mamy różne. Z jednej strony chcą z tych przepisów skorzystać osoby nierzetelne i, przykro to mówić, cwaniaki. Z drugiej jednak są też ludzie uwikłani w jakieś zaszłości związane z prowadzoną kiedyś działalnością gospodarczą, którzy nie umieją się z pewnych rzeczy wyplątać. Uważam, że dla takich osób jak najbardziej warto zastosować taką procedurę – uważa sędzia Ludwiczek. Zdaniem sędziego Wojciecha Łukowskiego z Sądu Okręgowego we Wrocławiu korzyści, jakie miały przynieść nowe regulacje, są jednak niewspółmierne do szkód, jakie spowodują. – Pozwalamy na zakładanie spółek i bezkarne ich porzucanie. Jeśli to państwo, a nie przedsiębiorcy, bierze na siebie ciężar ich likwidacji, to daje sygnał: możesz zakładać spółki do woli, a my po tobie posprzątamy – wskazuje sędzia Wojciech Łukowski.

I przypomina, że przepisy dotyczą nie tylko starych, obumarłych spółek, ale i tych, które dopiero zostaną założone, a w przyszłości mogą stać się martwe. ©?

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • urzędnik dla ludzi, a nie odwrotnie(2016-01-28 12:38) Odpowiedz 00

    Znajomi z Litwy i Estonii, którzy porównywali warunki prowadzenia działalności u siebie z warunkami w Polsce ( dla zwykłych obywateli, nie polityków, nie partyjniaków, nie pociotków) byli zszokowani wielorakimi przeszkodami, zagmatwaniem przepisów, niejednoznacznością interpretacji w dziedzinie prawa oraz przepisów podatkowych jakie ma miejsce w Polsce. Nie mówię już o niedopuszczaniu "przypadkowych ludzi" do wykonywania wyuczonych zawodów w wielu dziedzinach takich (prawo i wiele innych), jakie to zjawisko jest w Polsce ładne nazywane "regulacją" - chyba z korzyścią dla dzieci tych "regulatorów". Na koniec stwierdzili, że jesteśmy jeszcze dzikim krajem, gdzie rządzi wódz i jego rodzina, a reszcie, żeby nie chcieli lepiej na maksa utrudnia się życie brakiem klarownych przepisów w parze z zacofanym prawem.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama