"Odrzucam żale obu panów" - mówi Niesiołowski. Podkreśla, że zamiast polemizować z nim, politycy PiS idą do sądu.

Jak podało w sobotę biuro prasowe PiS, prezes partii J. Kaczyński chce by Sąd Okręgowy Warszawa-Praga nakazał Niesiołowskiemu przeprosiny za bezprawne naruszenie jego dobrego imienia.

"Oświadczam, że teza jakoby książka autorstwa Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka pod tytułem "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" została napisana na polecenie pana Jarosława Kaczyńskiego jest nieprawdziwa i nieuprawniona" - brzmi ułożony przez powoda tekst przeprosin.

Ponadto Niesiołowski miałby przeprosić za "nieuprawnione i nieprawdziwe" sformułowanie, że J. Kaczyński - wykorzystując swe polityczne znaczenie - miał wpłynąć na powstanie i treść tej książki, "w akcie politycznej zemsty, w celu zdyskredytowania swoich przeciwników politycznych".

Według pozwu, Niesiołowski miałby na swój koszt zamieścić te przeprosiny w "Gazecie Wyborczej" i w TVN 24 - jednego dnia czterokrotnie - oraz wysłać powodowi własnoręcznie sporządzone (względnie drukowane) oświadczenie tej samej treści.

J. Kaczyński chce też, by sąd zobowiązał Niesiołowskiego do wpłaty 10 tys. zł na rzecz Polskiej Akcji Humanitarnej

Mularczyk domaga się zaś by Niesiołowski przeprosił go za bezprawne naruszenie dobrego imienia i oświadczył, że "teza jakoby pan poseł Mularczyk wyciągał z IPN fałszywe oświadczenia jest nieprawdziwa i nieuprawniona". Ponadto pozwany ma dodać, że "nieuprawniona jest również ocena, zgodnie z którą pan Mularczyk swoimi działaniami skompromitował się jako adwokat, jako polityk i jako człowiek".

Według pozwu, Niesiołowski miałby na swój koszt zamieścić te przeprosiny w "Gazecie Wyborczej", "Naszym Dzienniku" i "Rzeczpospolitej" oraz w TVP Info - jednego dnia czterokrotnie - a także wysłać powodowi własnoręcznie sporządzone (względnie drukowane) oświadczenie tej samej treści.

"Będę się bronił w sądzie" - skomentował Niesiołowski

Dodał, że nie pamięta szczegółowo pełnego kontekstu swych wypowiedzi, ale oświadczył, że "odrzuca żale obu panów".

"Myślę, że potrafię udowodnić, iż bez polityki PiS książka o Wałęsie by nie powstała" - oświadczył Niesiołowski. Dodał, że "fakt, iż w politycznej polemice sięga się do sądu, świadczy o bezradności obu panów, którzy mogliby polemizować publicystycznie".

Zgodnie z prawem, pozwany - by nie przegrać procesu o ochronę dóbr osobistych - musi dowieść sądowi, że mówił prawdę lub przynajmniej, że działał w interesie publicznym i dlatego jego działanie nie było bezprawne.