statystyki

Martwe prawo o petycjach. W urzędach nowe prawo się nie przyjęło

autor: Patryk Słowik13.01.2016, 07:10; Aktualizacja: 13.01.2016, 08:38
Zgodnie z ustawą petycje mogą składać osoby fizyczne, prawne oraz tzw. ułomne osoby prawne

Zgodnie z ustawą petycje mogą składać osoby fizyczne, prawne oraz tzw. ułomne osoby prawneźródło: ShutterStock

Ustawa miała zaktywizować obywateli i urzędników. Jednak administracja nie promuje tego rozwiązania na swoich stronach internetowych. Zgłoszonych spraw jest więc niewiele.

reklama


reklama


Od 6 września 2015 r. obowiązuje ustawa o petycjach (Dz.U. z 2014 r. poz. 1195). Równie dobrze mogłoby jej jednak nie być. Jeden jej przepis, a konkretnie art. 13 ust. 2, który stanowi, że sposób załatwienia petycji nie może być przedmiotem skargi, powoduje, że urzędnicy nowe prawo całkowicie lekceważą.

Pusty internet

Zgodnie z ustawą petycje mogą składać osoby fizyczne, prawne oraz tzw. ułomne osoby prawne. Składa się je do organów władzy publicznej, a także do organizacji lub instytucji społecznych w związku z wykonywanymi przez nie zadaniami zleconymi (czyli takimi, na które wydatkowane są publiczne pieniądze). W efekcie petycje można składać i do prezydenta RP, i do wiejskiego urzędu.

Co istotne, zgodnie z art. 8 petycja musi być przez urzędników umieszczona na stronie internetowej. Ponadto muszą oni poinformować, jakie działania podjęli (czyli czy urząd zlecił sporządzenie opinii ekspertom, na jakim etapie jest rozpatrywanie petycji i wreszcie jaka decyzja została podjęta).

Teoria jednak znacząco odbiega od praktyki. Na tyle, że niektórzy twierdzą, iż sprawą powinna się zainteresować Najwyższa Izba Kontroli.

– Można w tej sprawie napisać do NIK petycję. Problem w tym, że sama izba nie dostosowała swojej strony do wymagań ustawy i nadsyłanych petycji nigdzie nie publikuje – twierdzi Mateusz Parys, działacz społeczny. Dlaczego tak się dzieje? Na nasze pytanie NIK nie odpowiedziała.

Urzędy dobre i złe

Niewykorzystany potencjał

Niewykorzystany potencjał

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Urzędów, w których nowe prawo się nie przyjęło, jest znacznie więcej. – Do negatywnych przykładów należą Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego czy Ministerstwo Edukacji Narodowej, które nie ma nawet strony do publikowania petycji. Nowych obowiązków wynikających z ustawy często nie zauważają gminy i powiaty – wylicza Dariusz Konik, politolog, założyciel portalu z petycjami Zmieńmy.to. Wśród mniejszych gmin więcej jest tych, które nie posiadają wymaganej podstrony w internecie, niż tych, które ją mają.

Przykładem miasta, które nie zamieszcza ani informacji o możliwości składania petycji, ani tym bardziej ich treści, jest Braniewo. Dlaczego?

– Od pewnego czasu przebudowujemy swoją stronę internetową, więc komunikujemy się z mieszkańcami głównie za pośrednictwem mediów społecznościowych – wyjaśniają urzędnicy. Otrzymujemy też deklarację, że ustawa o petycjach jest znana i będzie stosowana. Jak? – Gdy tylko powstanie nowa strona, będą na niej zamieszczane informacje od mieszkańców o organizowanych wydarzeniach kulturalnych – słyszymy.

Są jednak i takie miasta, które poważnie podeszły do swoich nowych obowiązków, jak chociażby Urząd Miasta Stołecznego Warszawy, który stworzył specjalny serwis do publikowania nadesłanych petycji i zgłaszania nowych spraw. Na pochwałę zasługuje również Kancelaria Prezydenta RP i prężnie działające w jej strukturach Biuro Dialogu i Inicjatyw Obywatelskich, które nie tylko odpowiada na petycje, lecz także organizuje spotkania w związku z wybranymi inicjatywami.

Obywatele do piór

Po kilku miesiącach od wejścia w życie ustawy widać również, że niewielkie jest zainteresowanie obywateli. Przykład? Do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (obecnie MSWiA) w 2015 r. wpłynęła tylko jedna petycja, w listopadzie. Została umieszczona na stronie internetowej przedwczoraj, w dniu naszego zapytania. Bez odpowiedzi resort pozostawił pytanie, czy dysponuje zbiorczymi danymi dotyczącymi tego, jak funkcjonują nowe regulacje.

W ocenie ekspertów jednak największą winę za to, że obywatele nie składają petycji, ponoszą urzędnicy. Na stronach internetowych, gdzie nawet odpowiednia zakładka się znajduje, najczęściej jest ona najmniej widoczna w całej witrynie. Tymczasem po niezależnych od administracji publicznej portalach internetowych służących składaniu petycji widać, że obywatele chętnie z tego uprawnienia korzystają.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • wm(2016-01-13 10:32) Odpowiedz 00

    Dla mnie problemem nowej ustawy jest możliwość odrzucenia petycji praktycznie bez odniesienia się do merytorycznych argumentów przedstawianych przez petenta. Od wejścia w życie ustawy złożyłem kilka petycji. Jedna z nich trafiła do pewnego ministerstwa. Zawierała dokładny opis sytuacji, odniesienie do przepisów prawnych, opis mojej indywidualnej sytuacji, propozycję rozwiązania oraz argumenty, dla których uważam, iż właśnie to rozwiązanie jest najwłaściwsze. Petycja wymagałaby zmiany w jednym ustępie jednej ustawy. Oczywiście pismo nie trafiło do ministra, odpowiedzią zajął się urzędnik. Po około dwóch miesiącach otrzymałem odpowiedź na petycję, z której wynikało, iż ministerstwo nie planuje prac nad zmianą w przepisach. Przecież to oczywiste, bo gdyby planowało i prowadziło prace, mógłbym wziąć udział w konsultacjach społecznych i zgłosić swoje uwagi. Ale skoro "nie planuje"... I tu jest dla mnie sedno sprawy: jako obywatel mam konkretny problem i sposób rozwiązania, składam odpowiednią argumentację, a w odpowiedzi czytam, że "ministerstwo nie planuje". Czy chociaż ktoś się zastanowił: tak, ten facet ma rację, wpiszmy to do planu działań na rok 2016, zbierzmy ekspertów... Nie sądzę. Po prostu "ministerstwo nie planuje". I co po składać petycje, skoro na każdą z nich można tak właśnie odpisać - "organ nie planuje podjęcia działań"?

  • wm(2016-01-13 10:34) Odpowiedz 00

    Dla mnie problemem nowej ustawy jest możliwość odrzucenia petycji praktycznie bez odniesienia się do merytorycznych argumentów przedstawianych przez petenta. Od wejścia w życie ustawy złożyłem kilka petycji. Jedna z nich trafiła do pewnego ministerstwa. Zawierała dokładny opis sytuacji, odniesienie do przepisów prawnych, opis mojej indywidualnej sytuacji, propozycję rozwiązania oraz argumenty, dla których uważam, iż właśnie to rozwiązanie jest najwłaściwsze. Petycja wymagałaby zmiany w jednym ustępie jednej ustawy.

  • wm(2016-01-13 10:35) Odpowiedz 00

    Oczywiście pismo nie trafiło do ministra, odpowiedzią zajął się urzędnik. Po około dwóch miesiącach otrzymałem odpowiedź na petycję, z której wynikało, iż ministerstwo nie planuje prac nad zmianą w przepisach. Przecież to oczywiste, bo gdyby planowało i prowadziło prace, mógłbym wziąć udział w konsultacjach społecznych i zgłosić swoje uwagi. Ale skoro "nie planuje"... I tu jest dla mnie sedno sprawy: jako obywatel mam konkretny problem i sposób rozwiązania, składam odpowiednią argumentację, a w odpowiedzi czytam, że "ministerstwo nie planuje". Czy chociaż ktoś się zastanowił: tak, ten facet ma rację, wpiszmy to do planu działań na rok 2016, zbierzmy ekspertów... Nie sądzę. Po prostu "ministerstwo nie planuje". I co po składać petycje, skoro na każdą z nich można tak właśnie odpisać - "organ nie planuje podjęcia działań"?

  • wm(2016-01-13 10:35) Odpowiedz 00

    Oczywiście pismo nie trafiło do ministra, odpowiedzią zajął się urzędnik. Po około dwóch miesiącach otrzymałem odpowiedź na petycję, z której wynikało, iż ministerstwo nie planuje prac nad zmianą w przepisach. Przecież to oczywiste, bo gdyby planowało i prowadziło prace, mógłbym wziąć udział w konsultacjach społecznych i zgłosić swoje uwagi. Ale skoro "nie planuje"...

  • wm(2016-01-13 10:35) Odpowiedz 00

    I tu jest dla mnie sedno sprawy: jako obywatel mam konkretny problem i sposób rozwiązania, składam odpowiednią argumentację, a w odpowiedzi czytam, że "ministerstwo nie planuje". Czy chociaż ktoś się zastanowił: tak, ten facet ma rację, wpiszmy to do planu działań na rok 2016, zbierzmy ekspertów... Nie sądzę. Po prostu "ministerstwo nie planuje". I co po składać petycje, skoro na każdą z nich można tak właśnie odpisać - "organ nie planuje podjęcia działań"?

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama