Jak wyjaśnił w rozmowie z dziennikarzami, statut PZPN mówi tylko o tym, że "nie mogą kandydować tylko osoby skazane", a żadna z tych osób nie została skazana; ewentualnie mają one co najwyżej status podejrzanego.

Zdzisław K. - sekretarz generalny PZPN - który w środę usłyszał dwa zarzuty w Prokuraturze Krajowej we Wrocławiu dotyczące niegospodarności, powiedział, że będzie kandydować na prezesa PZPN.

Według prokuratury Zdzisław K. miał przekazać około 350 tys. zł zajętych przez komornika na poczet klubu Widzew Łódź

Grozi mu do pięciu lat więzienia. Rzecznik prasowy PZPN Zbigniew Koźmiński, którego dziennikarze pytali o sytuację K. w PZPN, nie chciał powiedzieć wprost, czy K. powinien być zawieszony.

"Środowe działania prokuratury nie przełożą się na zakaz kandydowania w wyborach, ale chyba jest to znamienne, że osoba, której przedstawiono zarzuty w związku z nieprawidłowościami (...) w jej działalności w sporcie, a konkretnie w piłce nożnej, miałaby nagle uzdrawiać tę dziedzinę i obejmować funkcję" - mówił Ćwiąkalski.

Ćwiąkalski: dla mnie byłoby to dość dziwne, ale formalnego zakazu nie ma

Jak dodał, marzy o tym, aby nasza piłka była dobra pod względem sportowym, ale i pozasportowym. "Mam nadzieję, że doczekam tego czasu, w każdym razie jestem zdeterminowany, żeby do tego doprowadzić w zakresie moich kompetencji" - podsumował minister sprawiedliwości i prokurator generalny.

Szef Prokuratury Krajowej we Wrocławiu Edward Zalewski oznajmił, że nie będzie wniosku prokuratorskiego o zawieszenie Zdzisława K. Dodał, że są to wewnętrzne sprawy PZPN. Wezwanie K. i postawienie mu zarzutów w środę nie miało żadnego związku ze zbliżającymi się wyborami w PZPN - zaznaczył.

Prokuratura Krajowa we Wrocławiu postawiła też w środę Krzysztofowi P., obserwatorowi PZPN, dziesięć zarzutów korupcyjnych. Prawdopodobnie w środę również zarzuty usłyszy Janusz Wójcik, b. trener reprezentacji Polski. Obaj działacze zostali zatrzymani w środę. Pierwszy w Poznaniu, drugi w Warszawie. Grozi im do 10 lat więzienia.