Pytanie skierowane do Trybunału brzmi, czy o uczestniczeniu Prezydenta w posiedzeniu Rady Europejskiej decyduje on samodzielnie, czy też uwzględniając konstytucyjna pozycję i kompetencje poszczególnych organów państwa – ostateczna decyzja w tym zakresie należy do Prezesa Rady Ministrów.

Argumenty polityczne

Prezydent utrzymuje, że jest władny do samodzielnego podjęcia decyzji o uczestniczeniu w posiedzeniu Rady Europejskiej. Natomiast Prezes Rady Ministrów uznaje, że to Premier jest upoważniony do wyznaczania całego składu delegacji RP. Wynikiem tych ustaleń jest wniosek, że  udział w szczycie  Prezydenta RP, powinien dotyczyć wyłącznie przypadków uzgodnionych z Prezesem Rady Ministrów.

Prezydent RP  wielokrotnie publicznie stwierdzał, że jest upoważniony do samodzielnego decydowania o udziale w szczytach Rady Europejskiej. Jednak według Premiera  wewnętrzna i zagraniczna politykę RP prowadzi Rada Ministrów, która sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi. Prowadzenie polityki zagranicznej – czytamy we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego – odbywa się również poprzez reprezentowanie RP na posiedzeniach Rady Europejskiej i wyrażaniu w ich ramach stanowiska Polski. Tym samym ostateczna decyzja w sprawie osób reprezentujących nasz kraj na szczycie Rady należy do premiera. Dlatego właśnie premier zgłosił  skład delegacji nie uwzględniający udziału Prezydenta.

Argumenty prawne

Argumenty prawne, które przemawiają za stanowiskiem rządu to zasada legalizmu. U jej podstaw leży twierdzenie, że  wszelkie  działania  organów władzy są wyznaczone przez prawo. Ponadto zgodnie z art.4 Traktatu o UE, w skład oficjalnych delegacji wchodzą szefowie  państw lub rządów państw członkowskich oraz Przewodniczący Komisji Europejskiej. A towarzyszą im ministrowie spraw zagranicznych.

We wniosku do TK podkreślono też, że charakter i pozycję ustrojową Prezydenta RP określa art.126 Konstytucji. Określenie Prezydenta jako „najwyższego przedstawiciela RP” nie oznacza, zdaniem autorów wniosku,  że jest on najwyższym organem władzy państwowej. Ta bowiem – w myśl art.10 ust.1 Konstytucji – podzielona została między organa władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej.

Wreszcie art.126 –zdaniem Kancelarii Premiera – nie stanowi samodzielnej normy kompetencyjnej, gdyż określa zadania, a nie kompetencje. Zadania organu władzy państwowej nie można natomiast utożsamiać z uprawnieniami do podejmowania jakichkolwiek działań o charakterze władczym.

Zdania prawników

W udzielonym GP wywiadzie (jeszcze przed wpłynięciem wniosku) prezes Trybunału Konstytucyjnego Bohdan Zdziennicki zwrócił uwagę, ze obecna sytuacja  nie jest konfliktem naczelnych organów władzy w rozumieniu konstytucji.

Trybunał jeszcze nie rozpatrywał sporu kompetencyjnego

Przyczynkiem takiego konfliktu, który miał miejsce w tym roku  był wniosek pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Chodziło o powoływanie sędziów przez Prezydenta, których opiniuje Krajowa Rada Sądownictwa. Trybunał umorzył postępowanie w tej sprawie, stwierdzając, że nie ma sporu kompetencyjnego. Dlatego, że konstytucja wyraźnie mówi, że powoływanie sędziów należy do prezydenta. Gdyby głowa państwa opierała się przy mianowaniu o zupełnie inne opinie o kandydacie niż wydane przez KRS, to można by dopatrzyć się sporu kompetencyjnego.

KOMENTUJE DLA NAS

Dr Jacek Zaleśny, Instytut Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego

Trybunał najprawdopodobniej umorzy sprawę sporu kompetencyjnego

Kwestia przedstawicielstwa Polski w stosunkach zagranicznych jest precyzyjnie określona w przepisach konstytucyjnych. Określa ją art.133 ust 3 Konstytucji zobowiązujący prezydenta do współdziałania z prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem, w tym wypadku spraw zagranicznych i szefem Komitetu Integracji Europejskiej. Prowadzenie polityki zagranicznej jest właściwością wyłącznie Rady Ministrów. Rząd rozstrzyga, jaka polityka będzie projektowana, wykonywana i kontrolowana.

Jeśli prezydent działa w stosunkach międzynarodowych, to tylko z woli Rady Ministrów

Prezydent podejmuje akcje tylko za zgodą i w porozumieniu z Radą Ministrów. Rola prezydenta w polityce zagranicznej sprowadza się do czynności o charakterze symbolicznym. Reprezentuje on państwo, nawiązuje kontakty, prowadzi rozmowy, sygnalizuje problemy, ale całe meritum – jest właściwością rządu. Podstawą prawną określającą podział kompetencji, oprócz konstytucji jest ustawa o umowach międzynarodowych oraz ustawa kompetencyjna, określająca relacje między Sejmem, Senatem a rządem  w sprawach europejskich

Co do udziału prezydenta w pracach Rady Europejskiej, prawo wspólnotowe nie wnika, kto w imieniu państwa decyduje w sprawach europejskich. Tę kwestię regulują ustawodawstwa krajowe.

Przypuszczam, że Trybunał Konstytucyjny nie będzie w stanie określić na potrzeby uczestników sporu, kto ma wykonywać w ramach struktur europejskich konkretne czynności w imieniu Polski. Najbardziej prawdopodobny jednak przebieg wydarzeń, to ten, że Trybunał będzie szukał możliwości umorzenia postępowania. Nie dostrzeże  sporu kompetencyjnego i nie określi ani pozytywnie ani negatywnie roli prezydenta. Dlatego, że żadnego konkretnego przypadku sporu kompetencyjnego Trybunał jeszcze  nie rozpoznał.

Opr. Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska