statystyki

O zderegulowanych adwokatach

12.11.2015, 05:10; Aktualizacja: 12.11.2015, 05:25
Łukasz Chojniak

Łukasz Chojniakźródło: Materiały Prasowe

Nie czuję się gorszy przez to, że jestem „zderegulowanym” adwokatem. I wiem, że tak samo nie mają podstawy się czuć moje koleżanki i koledzy - pisze adw. Łukasz Chojniak.

Reklama


Dziekan ORA w Warszawie adw. Paweł Rybiński jak i były prezes Krajowej Rady Radców Prawnych r. pr. Andrzej Kalwas wyrazili ostatnio („Prawnik” z 23.10.2015 r. oraz 6.11.2015 r.) wspólny im pogląd, iż w pierwszym rzędzie młodsi adwokaci (i radcowie prawni) powinni angażować się w działania samorządu. Skoro bowiem nie udało się obronić rozsądnego, jak podkreślają obaj autorzy, „ilościowo i jakościowo” naboru do zawodu, to młodzi prawnicy mają zrobić wszystko, aby podnosić, a nie obniżać standard.

Jako przedstawiciel pokolenia prawników z naboru, który nie został obroniony „ilościowo i jakościowo” (2005 r.) muszę zabrać głos.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (6)

  • TvKB(2015-11-13 12:24) Zgłoś naruszenie 00

    Do @ Tdk z IP: 80.238.111.* (2015-11-12 23:32)
    Niemiecka paremia „Schuster bleib bei deinen Leisten” miałaby tu właściwe zastosowanie. Jeśli sędziowie, doświadczeni adwokaci etc. poza swoimi pierwotnymi obowiązkami, odczuwają ten „Drang” spełnić się jako wykladowca, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby czynili to pod auspicjami państwowych uniwersytetów, o ile posiadają wyższe od magistra prawa stopnie akademickie, tak aby uniknąć uzasadnionych pytań, czego magister prawa jest w stanie nauczyć innego magistra prawa. Sama funkcja sędziego niczego nie przesądza, jak to dowodzą „Fehlurteile“ poprawiane w następnych instancjach. Państwowe uniwersytety z definicji ich zadań są jedynymi bezstronnymi, wolnymi od jakichkolwiek nacisków lobbyistów, instytucjami, spełniającymi najwyższe kryteria dokształcania tych magistrów prawa, którzy nie czują się na siłach do podjęcia bezpośrednio po studiach zawodu prawnika. Inni, którzy tego nie wymagają, powinni być dopuszczeni z tytułem zawodowym magistra prawa do wykonywania zawodu, ewentualnie w ramach samorządu magistrów prawa, tak aby nie ingerować w 2 pozostałe samorządy. Praca prawnika jest pracą intelektualną, wumagającą dobrej znajomości kodeksów i innych ustaw, a w szczególnosci procedur, których uczy się na uniwersytetach, a nie fizycznym rzemiosłem wymagającym praktycznego zastosowania pewnych trick'ów i chwytów, których mistrz uczy ucznia.

    Odpowiedz
  • EMM(2015-11-20 21:25) Zgłoś naruszenie 00

    Uniwersytet to szkola zasadnicza zawodowa bez praktyk, przy czym wychodzi się z niego z dyplomem magistra prawa i prawem okreslania się mianem "prawnik" , ale tak naprawdę to się jest jeno "absolwentem wydzialu prawa i administacji" , ale jeszcze nie prawnikiem( i niektorym to zostaje do konca dni ich bez wzgledu na odbyte aplikacje etc ) A aplikacja to jednak nauka rzemiosla - i tu reczywiscie mistrz uczy ucznia i co istotniejsze - nie tylko uczy...(nb nie kazdego, kto skonczyl studia, da się tego rzemiosla nauczyć, bez wzgledu na wysilki stron obu, o czym mialam okazję sie przekonac nie raz, a parę razy, acz niełatwo mi przyszlo to zaakceptowac, bo oczywiscie nie lubię porażek.) Jest przy tym oczywiste, że jesli ma to byc przyzwoita nauka rzemiosla, a nie jej pozory, to nie da się uczyć ani nieograniczonej ani nawet większej niz 2, gora 3 osoby liczby adeptow jednoczesnie, bo to nie jest tasma w fabryce, "obróbki skrawaniem" wymaga każdy i to w przeważającej mierze indywidualnej.. .

    Odpowiedz
  • TvKB(2015-11-12 22:35) Zgłoś naruszenie 00

    Do @2: ik z IP: 89.79.106.* (2015-11-12 15:14)
    Zamiast płytkiej demagogii, która nikogo nie przekonuje, polecałbym włączyć na chwilę zdrowy rozsądek. Jest poza dyskusją, że adwokat czy radca prawny, zabiegany od terminu do terminu, doradzający klientom w kancelarii, piszący skargi, pozwy, apelacje etc., aktualizujący swoją wiedzę po godzinach pracy ze wszystkich dziedzin prawa, aby nadążyć za nowelizacjami polskich ustaw, rozporządzeń, unijnych dyrektyw, aktów prawnych prawa międzynarodowego, etc. nie jest w stanie zająć się rzetelnie aplikantami, swoimi przyszłymi konkurentami, aby ich nauczyć zawodu. On musi przede wszystkim dbać o swoje obroty i zyski, bo inaczej z rynku wypadnie, a nie udawać, że uczy aplikantów zawodu. To nie jest jego pierwotną misją. Od tego są uniwersytety i o wiele lepiej od takiego radcy czy adwokata przygotowani do tego zadania profesorowie. Ale jak widać, mamona nie cuchnie (pecunia non olet) i pod każdym pretekstem starają się korporanci utrzymać tą fikcję, że to rzekomo oni potrafią przygotować magistrów prawa do zawodu. Nikt już w to nie uwierzy a praktyka potwierdza moje spostrzeżenia. Państwo nie może sobie dłużej na to pozwolić, i to być może PiS i KUKIZ wkrótce spostrzegą, by tym dobrze wykształconym i chętnym do podjęcia zaraz po studiach pracę magistrom prawa, „kłaść kłody pod nogi” w celu ochrony oligopolu 2 korporacji.
    Ci, którzy powtórki czy dodatkowych kursików potrzebują, bo podczas studiów nie wszystkiego się nauczyli, niech sobie fakultatywnie na podyplomowe studia na uniwersytetach uczęszczają, ale nie należy zmuszać wszystkich magistrów prawa do marnotrawstwa kapitału i dodatkowych 3 lat, podczas których aplikanci, jak na pańszczyźnie u patrona za grosze harować muszą. Łatwo jest łamać charaktery aplikantów, oddanych na los i nie los patronom, których zaświadczeń potrzebują, aby być dopuszczonym do egzaminów zawodowych. Po takiej dresurze trudno oczekiwać odważnych prawników wykonujących wolny zawód, jeśli ich się dodatkowo ukiełża tzw. etyką zawodową, jak gdyby sama Kinderstube od rodziców nie wystarczyła.

    Odpowiedz
  • Tdk(2015-11-12 23:32) Zgłoś naruszenie 00

    Do TvKB
    Przecież na aplikacji zajęcia w głównej mierze odbywają się z sędziami i doświadczonymi adwokatami. Magister prawa wie tyle o stosowaniu prawa co magister politologii o polityce.

    Odpowiedz
  • TvKB(2015-11-12 12:47) Zgłoś naruszenie 00

    A może należałoby nie zatrzymywać się w połowie drogi postulowanej przez autora reformy i opowiedzieć się za oddaniem obligatoryjnych kursików zwanych aplikacją w kompetencję uniwersytetów, gdzie na podyplomowych studiach umożliwionoby tym magistrów prawa, którzy czują się nie wystarczająco dobrze do wykonywania zawodu przygotowani, aby tam uzupełnili swoje ewentualne braki, lub pracujący już w zawodzie prawnicy zaktualizowali swoją wiedzę. Nie jest zadaniem adwokatów ani radców prawnych przygotowywać do wykonywania zawodu swoich przyszłych konkurentów. Poza tym, celem ich pracy jest generowanie obrotów, zysków i podatków.

    To powinno być zadaniem dla państwowych uniwersytetów, dysponujących odpowiednimi kadrami profesorskimi z każdej dziedziny prawa, będącymi zawsze na bieżąco z nowelizacjami ustaw, poświęcającymi się głównie kształceniu adeptów do zawodów prawniczych. W ten sposób wyeliminowałoby się wszelkie godne krytyki mankamenty aplikacji, którą w dotychczasowej formie wielu dobrze wykształconych magistów prawa kategorycznie odrzuca, jako przestarzałą i nie adekwatną, a w dodatku przymusową formę dostępu do wykonywania zawodu adwokata czy radcy. Stąd też inny postulat: Powołanie ustawą samorządu magistrów prawa z pełnym prawem ich członków do postulacji we wszystkich sądach RP oraz wprowadzenie fakultatywnej specjalizacji, po kilku latach praktyki w danej dziedzinie prawa i zdaniu dodatkowego egzaminu podyplomowego na państwowych uniwersytetach dla jej udokumentowania, dla wszystkich prawników, którzy specjalizacją w danej dziedzinie prawa by się między sobą rozróżniali i tym mogliby się reklamować.

    Odpowiedz
  • ik(2015-11-12 15:14) Zgłoś naruszenie 00

    Do TvKB: To może najlepiej powierzyć wykonywanie czynności zawodowego pełnomocnika ślusarzowi bądź kowalowi (z całym szacunkiem dla obu tych zawodów)?? Będzie jak tuż po wojnie, kiedy to "nie matura, lecz chęć szczera" :) No i oczywiście niech kandydaci na chirurgów też nie mają obowiązku robić specjalizacji w tym konkretnym zawodzie, tylko niech zaczną być chirurgami tuż po studiach i niech operują na otwartym sercu pacjenta. Jak zejdzie - trudno, jego problem. Szkoda tylko, że poziom bezmyślności w proponowaniu coraz to "lepszych" rozwiązań odnośnie zawodu pełnomocnika (adw. i r.pr.) sięga już wręcz kosmosu, bo powierzenie teoretykom z uniwersytetów (nierzadko nie mają za sobą w ogóle praktyki w żadnym zawodzie prawniczym) ośmiesza tych, którzy takie wynalazki proponują. Tyle.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama