Otóż stan wojenny w polskim prawie zafunkcjonował na mocy dekretu o stanie wojennym, który został opublikowany w Dzienniku Ustaw nr 29 z 1981 roku. Sęk w tym, że akurat ten dziennik ustaw zaginął. Można więc powiedzieć, że po latach czarne zgłoski naszej historii urzędnicy jednym zaniechaniem wymazali niczym gumką myszką.

O sprawie jako pierwszy poinformował Olgierd Rudak, redaktor naczelny czasopisma „Lege Artis”. Przy okazji opisywania jednej z uchwał Sądu Najwyższego chciał na stronie DziennikUstaw.gov.pl (strona rządowa!) odnaleźć właściwe tomiszcze. Z roku 1981 znalazł numer 27, 28 i 30. Ale jednego dziennika brakuje. I to akurat tego z dekretem o stanie wojennym.

Cała sprawa wydawać się może zabawna, ale w gruncie rzeczy wcale taka nie jest. Napisałem do RCL, że im kilka ustaw wyparowało, i zapytałem o powód. Nie dość, że nie dostałem jakiejkolwiek odpowiedzi, to przez kilka tygodni problematyczny tom się nie znalazł.

Oczywiście gdzieś głęboko w archiwach leży zakurzony. Zresztą na wielu innych stronach internetowych można się zapoznać z brakującymi dokumentami. W niejednej bibliotece również. Ale to mimo wszystko wstyd, że ci, którzy powinni szczególnie dbać o jakość polskiej legislacji i porządek w prawie, posiali kluczowy dla polskiej historii dokument. A co więcej – nie potrafili przyznać się do błędu i go naprawić.

Jeśli więc ponowią się zarzuty jednych polityków wobec drugich, że niszczą jakieś papiery – radzę być ostrożnym z takimi oskarżeniami. Może po prostu ci sprawujący władzę postanowili dokumenty przekazać RCL, w którym porządek powinien być największy. A że szewc bez butów chodzi? To prawda stara jak świat.