statystyki

SN: Prezes nie może zakazać sędziemu udziału w szkoleniach

autor: Małgorzata Kryszkiewicz27.10.2015, 07:57; Aktualizacja: 27.10.2015, 08:50
Skoro ustawodawca nakłada na sędziów obowiązek podnoszenia kwalifikacji, więc nie należy czynić sędziemu zarzutu z tego, że chce tym wymogom sprostać - tłumaczył pełnomocnik

Skoro ustawodawca nakłada na sędziów obowiązek podnoszenia kwalifikacji, więc nie należy czynić sędziemu zarzutu z tego, że chce tym wymogom sprostać - tłumaczył pełnomocnik źródło: ShutterStock

Zadaniem sędziego nie jest pozostawanie w gotowości do pracy, lecz wykonywanie obowiązków służbowych, takich jak prowadzenie rozpraw czy pisanie w terminie uzasadnień. I jeżeli sędzia z tych obowiązków się wywiązuje, to nie ma podstaw, aby zakazać mu udziału w szkoleniu. Takie wnioski płyną z wczorajszego wyroku Sądu Najwyższego, który rozpoznawał sprawę dyscyplinarną Łukasza Piebiaka, sędziego Sądu Rejonowego dla miasta stołecznego Warszawy.

Reklama


Reklama


Sędzia wziął udział w zagranicznym szkoleniu, mimo że jego przełożeni nie wyrazili na to zgody. Powodem odmowy miało być to, że wyjazd kolidował z wyznaczoną na dany dzień sesją. Sędzia jednak przed wylotem na szkolenie sesję odbył. Tak więc jego zdaniem odpadła przesłanka odmowy. W trakcie wczorajszej rozprawy przed SN jeden z obrońców Piebiaka podkreślał także, że to ustawodawca nakłada na sędziów obowiązek podnoszenia kwalifikacji, więc nie należy czynić sędziemu zarzutu z tego, że chce tym wymogom sprostać. Z tą tezą polemizował zastępca rzecznika dyscyplinarnego, argumentując, że podnosić kwalifikacje można w inny sposób, np. śledząc orzecznictwo. A do tego nie są konieczne wyjazdy na zagraniczne szkolenia.

Jak jednak podkreślali wczoraj zarówno obwiniony, jak i zastępca rzecznika dyscyplinarnego, sprawa ta de facto dotyczyła bardziej ogólnego zagadnienia niż sama zgoda na udział w szkoleniu. Jak mówił ten drugi, sędzia Piebiak, składając odwołanie w tej sprawie, dążył bowiem do tego, aby objąć ochroną wynikającą z niezawisłości wszelkie czynności podejmowane przez sędziów. Innymi słowy, obwiniony chciałby, żeby SN uznał, iż prezes nie ma prawa nie tylko weryfikować, czy sędzia wykonuje jego polecenia, ale nawet mu ich wydawać.

Rozprawa zakończyła się pomyślnie dla obwinionego – SN uniewinnił go od zarzutu. Uznał, że sąd I instancji nie ustalił, jakie przepisy sędzia Piebiak naruszył. – Odmowa wzięcia udziału w szkoleniu powinna być umotywowana. Prezes powinien konkretnie wskazać, dlaczego sędzia nie może wyjechać – mówił sędzia SN Krzysztof Cesarz, przewodniczący składu orzekającego. Uzasadnieniem takiej decyzji prezesa mogłoby być np. wskazanie, że sędzia w tym czasie powinien pisać uzasadnienia wyroków. Przewodniczący zauważył również, że zarzuty dyscyplinarne można by stawiać sędziemu, gdyby np. zdjął sporną wokandę. Do tego jednak nie doszło. SN podkreślił też, że sędzia nie musi pozostawać w gotowości do pracy, jak to jest w przypadku zwykłych pracowników. – Sędzia musi się wywiązywać z obowiązków, jakie nakłada na niego ustawodawca – tłumaczył Krzysztof Cesarz. 

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Najwyższego – Sądu Dyscyplinarnego z 26 października 2015 r., sygn. akt ASD 2/15. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Smt(2015-10-27 09:37) Odpowiedz 00

    Brawo sędzia Piebiak, brawo Sąd Najwyższy! Z miłą chęcią czytam o takich rozstrzygnięciach- feudalizm w instytucjach państwa (a wymiaru sprawiedliwości zwłaszcza) należy tępić.
    Sędzia to wolny człowiek i tak długo, jak wykonuje swoje obowiązki i nie naraża godności urzędu, wolno mu robić wszystko to, czego prawo nie zakazuje. Żenujące że sędzia- prezes nie przyjmuje takiej oczywistości i sprawa musi się rozbić aż o dyscyplinarkę...

  • P(2015-10-27 11:44) Odpowiedz 00

    To chyba sprawa na dyscyplinarkę dla prezesa. Wygląda na to, że doszło do przekroczenia uprawnień.

  • Joanna XZ(2015-10-27 12:55) Odpowiedz 00

    A ilu mamy takich prezesów, a zwłaszcza przewodniczących wydziałów. Im głownie zależy nie na tym czy sędzia dobrze wywiązuje się z obowiązków, czy jest dobry merytorycznie, ale na fizycznej obecności w sądzie każdego dnia. Nie ważne, że po nocach siedzi w domu i pisze uzasadnienia, przygotowuje się do rozpraw, etc. Jeżeli nie daje sobie rady, a jest obecny w sądzie to wystarczające. Dotyczy to nie tylko sądów rejonowych, ale także okręgowych czy apelacyjnych. O takich dziwnych zwyczajach w niektórych sądach białostockich opowiadała mi koleżanka Zresztą pokłosie tych układów można było znaleźć kilka lat temu w intrenecie. Jeżeli cos wiecie na ten temat napiszcie. A swoją drogą kto wreszcie ureguluje kwestię „sędziowskiego pensum”, a co za tym idzie sędziowskich obowiązków.

  • astor(2015-10-27 16:48) Odpowiedz 00

    @ Joanna XZ

    Nikt nigdy pensum nie ureguluje, bo trzeba by jasno powiedzieć, że załatwienie tych spraw oznacza 80-90 godzin pracy dla sędziego liniowego tygodniowo. Dobrano by się wtedy do prezesów i niektórych przewodniczących wydziałów, ale i tak wyszłoby po 60-70 godzin i wtedy okazałoby się, że zachodzi konieczność podniesienia uposażeń sędziowskich, bo stawka godzinowa odpowiadałaby referentowi w ministerstwie.

  • Joanna XZ do astor(2015-10-27 17:43) Odpowiedz 00

    Bardzo dziękuję za odpowiedź.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama