Jak powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia TK Adam Jamróz, "zaskarżone przepisy nie zmieniły podstaw pociągania do odpowiedzialności karnej, tylko wydłużyły czasowe ramy zastosowania tej odpowiedzialności".

Nowelizacja kk dotycząca przedawnień została przyjęta w czerwcu 2005 roku w związku z możliwym przedawnieniem się zarzutów w aferze FOZZ. Pytanie prawne odnośnie nowelizacji do Trybunału skierował Sąd Rejonowy w Legionowie, rozpatrujący sprawę Andrzeja G., któremu prokuratura zarzuca, iż w 1991 roku jako dyrektor oddziału banku nadużył swych uprawnień. Według przepisów z 1997 roku przedawnienie zarzucanych Andrzejowi G. czynów nastąpiłoby w 2006 roku, jednak na mocy nowelizacji nastąpi dopiero w 2011 roku.

W ocenie obrońcy oskarżonego, który skierował do sądu rejonowego wniosek ws. pytania, ustawodawca "bez uzasadnionych powodów" wydłużył terminy przedawnienia karalności tylko niektórych przestępstw, a zmiana została dokonana w sposób "mechaniczny", co może być sprzeczne z zasadami demokratycznego państwa prawnego oraz zaufania obywateli do państwa. "Celem nowelizacji była bezpośrednia i arbitralna ingerencja władzy publicznej w toczący się proces w tzw. aferze FOZZ" - głosił wniosek obrońcy.

Trybunał podkreślił wprawdzie, że część uzasadnienia projektu nowelizacji Kodeksu karnego, w której ustawodawca wskazywał na konieczność jego uchwalenia groźbą przedawnienia się afery FOZZ powinna być oceniona "bardzo krytycznie". Jednak - jak zaznaczył TK - "uzasadnienie ustawy nie jest częścią aktu normatywnego" i nie podlega kontroli Trybunału. Jamróz dodał, iż dokonując takiej kontroli TK "oderwałby się od tekstu prawnego".

"Uzasadnienie może więc podlegać krytycznej ocenie tylko w kategoriach politycznych i moralnych" - mówił Jamróz.

Trybunał orzekł ponadto, że oceniana nowelizacja nie narusza zasad państwa prawnego, gdyż przepisy nie dotyczą tych spraw, które już zdążyły się przedawnić.

Trybunał podzielił tym samym zdanie przedstawicieli prokuratora generalnego i Sejmu, którzy wnosili o uznanie zgodności nowelizacji z konstytucją. Prok. Andrzej Stankowski mówił, iż przedawnienie jest "szczególnym wyjątkiem od zasady odpowiedzialności" i nie może być traktowane jako konstytucyjna gwarancja. "Wydłużenie bądź skrócenie okresu przedawnienia jest suwerenną decyzją ustawodawcy, który powinien reagować na zjawiska społeczne i zmiany w dynamice przestępczości" - mówił prokurator.

Z kolei poseł Witold Pahl (PO) zaznaczył, że "sprawa FOZZ była jedynie inspiracją" dla dokonanej nowelizacji.

Sejm nowelizując Kodeks karny wydłużył w 2005 roku z 5 do 10 lat terminy przedawnień niektórych przestępstw. W procesie byłych szefów Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego w I instancji zapadły wyroki skazujące od 9 do 3 lat więzienia dla całej szóstki oskarżonych. Nad sprawą ciążyło jednak widmo przedawnienia; do jej prawomocnego osądzenia mogłoby zabraknąć kilku miesięcy - po nowelizacji przybyło 5 lat.

Według prokuratury w latach 1989-1990 afera FOZZ spowodowała 350 mln zł strat; sąd uznał, że straty wynoszą co najmniej 134 mln zł.

Aferę w sprawie FOZZ wykryła NIK. Warszawska prokuratura rozpoczęła śledztwo w 1991 r. Akt oskarżenia przekazano do Sądu Wojewódzkiego w 1993 r. We wrześniu tego samego roku sąd odesłał sprawę prokuraturze do uzupełnienia. Ponowny akt oskarżenia trafił do sądu w 1998 r. Proces formalnie zaczął się w grudniu 2000 r. Rok później przerwano go, gdy prowadząca go sędzia Barbara Piwnik została ministrem sprawiedliwości w rządzie Leszka Millera.

Ponowny proces - pod przewodnictwem Andrzeja Kryże - ruszył we wrześniu 2002 r. Kryże w rekordowym terminie przesłuchał 100 świadków i ogłosił wyrok przed terminem przedawnienia, na co obserwatorzy dawali małe szanse. Sąd ogłosił wyrok skazujący 29 marca 2005 r., a już 35 dni później Kryże złożył jego 830- stronicowe uzasadnienie.

Ostatecznie, w lutym ubiegłego roku, po rozpatrzeniu kasacji przed SN Grzegorz Żemek, b. dyrektor FOZZ, został skazany na osiem lat więzienia za przywłaszczenie pieniędzy Funduszu. Wicedyrektor FOZZ Janina Chim została skazana na pięć lat więzienia, a kolejni oskarżeni - uznawany za "mózg przedsięwzięcia" Dariusz Przywieczerski i biznesmen Zbigniew Olawa - na dwa i pół roku.

SN uwzględnił wówczas kasację prokuratury, uchylając sprawę niegospodarności w FOZZ, zarzucanej Żemkowi i Przywieczerskiemu, która wróciła do II instancji.