Już dziś można rozmawiać przez telefony komórkowe podczas lotu samolotem, który posiada specjalną sieć pokładową. Unia Europejska wypracowała wspólną technologie, która umożliwia prowadzenie takich rozmów, bez zakłócania urządzeń pokładowych. W Polsce prezes Urzędu Komunikacji Telefonicznej przyjął właśnie do stosowania decyzję Komisji i będzie wydawać pozwolenia na używanie na pokładach statków powietrznych specjalnych urządzeń - stacji bazowych. Dzięki nim telefon pracować będzie na małej mocy, bez zakłócania urządzeń pokładowych.

- Urządzenie zbiera sygnał z telefonów komórkowych, a rozmowa wysyłana jest przez satelitę, która łączy się z operatorem na ziemi - tłumaczy Jacek Strzałkowski, rzecznik prasowy Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

- Polscy przewoźnicy nie świadczą jeszcze tego typu usługi. Być może niebawem zainteresują się nią - mówi Karina Lisowska z Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Umożliwienie prowadzenia rozmów na pokładzie samolotu jest bowiem bardzo atrakcyjne dla pasażerów, o ile zachowane są wszystkie niezbędne zasady bezpieczeństwa - tłumaczy Karina Lisowska.

Ostrożność przewoźników

Możliwość prowadzenia rozmów telefonicznych podczas lotu ma zalety i wady.

- Pojawia się pytanie, jak rozwiązać różne oczekiwania pasażerów co do sposobu spędzenia czasu podczas podróży - mówi Wojciech Kądziołka, rzecznik Polskich Linii Lotniczych LOT. Co zrobić, jeśli jeden pasażer będzie chciał spać w czasie wielogodzinnej podróży, a drugi rozmawiać przez telefon? Trzeba wypracować rozsądny kompromis, który zadowoli obie grupy pasażerów - uważa Wojciech Kądziołka.

Dlatego też żaden z polskich przewoźników nie skorzystał jak na razie z możliwości zamontowania specjalnego urządzenia.

- Jeżeli pojawi się sprawdzona technologia, masowo stosowana przez przewoźników, będziemy rozważać takie rozwiązanie. Dziś mamy wątpliwości, a bezpieczeństwo jest dla nas absolutnym priorytetem - tłumaczy Wojciech Kądziołka.

Dotychczas linie lotnicze zabraniały korzystania z telefonu komórkowego na pokładzie samolotu. Aby możliwe było połączenie się ze stacją bazową na ziemi, aparat telefoniczny znajdujący się na dużej wysokości pracować musi z maksymalna mocą.

- Im dalej telefon znajduje się od nadajnika, tym więcej mocy potrzebuje, aby połączyć się ze stacją. Promieniowanie takiego telefonu może zakłócić pracę urządzeń pokładowych - tłumaczy Jacek Strzałkowski.

Podobne rozwiązania stosuje się w szybkich kolejach intercity, które poruszają się z dużą prędkością oraz wjeżdżają do tunelu. Aby połączenie nie zostało przerwane, sygnał zbierany jest z wagonu i przesyłany do najbliższego nadajnika telefonii komórkowej. Są plany, aby urządzenie umieszczać także na statkach morskich.

Decyduje właściciel samolotu

O zamontowaniu urządzenia umożliwiającego rozmowy przez komórkę na pokładzie zdecydować musi właściciel linii lotniczej. Licencje wydawane będę także przedsiębiorcom, którzy zawarli porozumienie z właścicielem danego samolotu.

- Pozwolenie dotyczy konkretnego samolotu, na którym urządzenie ma się znaleźć. Każda pojedyncza maszyna będzie oznaczona tak, aby wszyscy operatorzy, także zagraniczni, wiedzieli, gdzie znajduje się urządzenie, od którego połączenie mają przyjąć - wyjaśnia Jacek Strzałkowski.

Będzie to działać na zasadzie podobnej do usługi roamingu. Telefon loguje się do sieci macierzystego operatora lub operatora zagranicznego, który zawarł z nim porozumienie. Dzięki temu możliwe jest precyzyjne rozliczenie za rozmowy prowadzone w innym kraju.

Prezes UKE uruchomił już rejestr, do którego wpisywane będą samoloty, na których specjalne urządzenie zostało zamontowane. Dane te będą też rozsyłane do wszystkich krajów Unii.

W przypadku stacji bazowych zainstalowanych na pokładzie zagranicznych samolotów zastosowanie ma ustawa z 16 lipca 2004 r. Prawo telekomunikacyjne (Dz.U. nr 171, poz. 1800 z późn. zm.). Właściciele takich statków powietrznych latających nad terytorium Polskie nie muszą więc występować do UKE o pozwolenie na używanie takiego urządzenia, o ile wykorzystuja oni międzynarodowo uzgodnione zakresy częstotliwości.

Rezerwacja za darmo

Autoryzacji w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej będą podlegać stacje bazowe instalowane na polskich statkach powietrznych. Prezes UKE chce zwolnić te urządzenia z obowiązku uzyskiwania pozwoleń radiowych, jeśli korzystanie z nich odbywać się będzie zgodnie z warunkami technicznymi zawartymi w decyzjach KE.

UKE postanowił też nie dokonywać rezerwacji częstotliwości dla takich urządzeń. Nie można bowiem określić obszaru terytorialnego, na jakim taka rezerwacja miałaby być dokonana. Za wydanie pozwolenia na zamontowanie urządzenie przewoźnik zapłaci jednak 1,9 tys. zł.

- Wystąpiliśmy do ministra infrastruktury o zwolnienie przewoźników także z tej opłaty. W tym celu zmienione musi być jednak rozporządzenie - twierdzi Jacek Strzałkowski.

Prezes UKE chce w przyszłości wprowadzić całkowite zwolnienie tych urządzeń z obowiązku uzyskiwania pozwoleń radiowych, pod warunkiem korzystania z nich zgodnie z warunkami technicznymi zawartymi w decyzjach. Stanie się tak, jeśli przyjęte zostanie zmienione rozporządzenie ministra transportu w sprawie urządzeń radiowych nadawczych lub nadawczo-odbiorczych, które mogą być używane bez pozwolenia radiowego (Dz.U. nr 138, poz. 972 z późn. zm.). Wstępnie zwolnienie z obowiązku uzyskiwania pozwoleń przebiegałoby na warunkach zbliżonych do zwolnienia w tym rozporządzeniu tzw. femtokomórek, a więc po spełnieniu odpowiednich kryteriów technicznych. Urządzenie na pokładzie statku powietrznego mógłby zamontować i używać dowolny podmiot.

Koszt połączenia na pokładzie samolotu (w sieci On Air, za minutę rozmowy)

8,5zł połączenia wychodzące

5,67 zł połączenia przychodzące

Podstawa prawna

• Decyzja Komisji z 7 kwietnia 2008 r. (2008/294/WE) dotycząca harmonizacji warunków korzystania z widma radiowego na potrzeby usług łączności ruchomej na pokładach statków powietrznych.

• Zalecenie Komisji z 7 kwietnia 2008 r. (2008/295/WE) w sprawie zezwoleń na usługi łączności ruchomej na pokładach statków.