Postępowanie przed TK zainicjowała była rzecznik praw obywatelskich prof. Irena Lipowicz na kanwie głośnej sprawy protestu kibiców Jagiellonii Białystok z maja 2011 r. przeciwko decyzji o zamknięciu stadionu. Za wznoszenie okrzyków „Donald matole, twój rząd obalą kibole” 35 demonstrantów usłyszało wyrok skazujący na karę grzywny za zakłócenie spokoju i porządku publicznego, a część z nich została także uznana winnymi okazania lekceważenia konstytucyjnemu organowi RP, jakim jest premier.

Dwa lata później rzecznik praw obywatelskich wystąpił do TK z wnioskiem o stwierdzenie, że art. 49 par. 1 ustawy – Kodeks wykroczeń (Dz.U. z 2013 r. poz. 482), który penalizuje zachowania godzące w autorytet narodu, państwa i jego organów, prowadzi do nadmiernej ingerencji w wolność słowa chronioną przez konstytucję i europejską konwencję. W ocenie RPO karanie za ostentacyjne manifestowanie pogardy lub braku szacunku wobec określonych podmiotów (niezależnie od tego, czy robi się to gestem, czynem, czy słowem) nie spełnia testu proporcjonalności, gdyż nie jest konieczne dla zapewnienia porządku publicznego. – Silne państwo nie potrzebuje tak drastycznych środków prawnych, aby zapewnić sobie powagę i szacunek ze strony obywateli. Penalizacja wyrażania pogardy lub lekceważenia jest jednoznaczna z tłumieniem debaty publicznej – dowodził na rozprawie przedstawiciel biura RPO dr Marcin Warchoł.

Poseł Wojciech Szarama, który reprezentował Sejm, zwracał z kolei uwagę na to, że wprawdzie organy ścigania bardzo rzadko stosują zaskarżoną regulację, ale ma ona swoje uzasadnienie na gruncie porządku prawnego. – Gdyby nie było tego przepisu, niektóre publiczne zachowania wyrażające lekceważenie narodu, RP lub jej konstytucyjnych organów można by uznać za znieważenie z kodeksu karnego. A wtedy sprawca zostałby surowiej ukarany – przekonywał poseł Szarama.

Ostatecznie trybunał nie zgodził się ze stanowiskiem RPO, uznając, że publiczne podważanie autorytetu państwa lub jego konstytucyjnych organów jest działaniem antywychowawczym, zarówno utrudniającym ich sprawne funkcjonowanie, jak i zagrażającym porządkowi publicznemu.

– Okazywanie pogardy czy lekceważenia nie jest żadnym wkładem do debaty publicznej – podkreśliła na rozprawie sędzia sprawozdawca Teresa Liszcz.

ORZECZNICTWO

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 21 kwietnia 2015 r., sygn. akt. K 28/13.