Już od soboty sędzia, prokurator, poseł, senator, a także generalny inspektor ochrony danych osobowych, prezes Instytutu Pamięci Narodowej oraz rzecznik praw dziecka przyłapani np. na przekroczeniu dozwolonej prędkości będą mogli, tak jak pozostali kierowcy, przyjąć od policjanta mandat. To efekt wejścia w życie ustawy nowelizującej m.in. ustawę o prokuraturze, prawo o ustroju sądów powszechnych czy ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora (Dz.U. z 2015 r. poz. 1309).

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Swobodna decyzja

Wejście w życie nowych regulacji nie oznacza jednak, że immunitet w sposób automatyczny przestanie chronić na drodze wymienione osoby. Zgodnie bowiem z nowelą nie będą one miały przymusu przyjmowania mandatów. Do ich uznania pozostawiono bowiem, czy będą chciały, mimo przyłapania ich na gorącym uczynku, nadal zasłaniać się immunitetami. A wówczas, np. w przypadku posłów i senatorów, policja będzie musiała – tak jak dotychczas – za pośrednictwem prokuratora generalnego występować do Sejmu o wyrażenie zgody na pociągnięcie posła do odpowiedzialności. W tej kadencji takich wniosków wpłynęło ponad 100.

Z kolei w przypadku np. prokuratorów odmowa przyjęcia mandatu będzie skutkować skierowaniem sprawy do rzecznika dyscyplinarnego, który zdecyduje o tym, czy wszczynać postępowanie wobec obwinionego, czy też nie.

– To jest dobre rozwiązanie, bo pozostawia prokuratorowi do swobodnego uznania, czy chce zapłacić mandat, czy też woli narazić się na odpowiedzialność dyscyplinarną – ocenia Jacek Skała, szef Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP. Przypomina, że nawet najłagodniejsza kara dyscyplinarna, a więc upomnienie, wiąże się z tym, że prokurator nie będzie mógł przez trzy lata przejść do kolejnej stawki awansowej, według której obliczane jest jego wynagrodzenie.

– A to skutkuje w pewnych przypadkach utratą nawet 20 tys. zł. Tak więc postępowanie dyscyplinarne może być dla prokuratora daleko bardziej odczuwalne pod względem finansowym niż zapłacenie nawet najwyższego mandatu – podkreśla Skała.

Poszkodowani sędziowie

Najwięcej kontrowersji wzbudziło objęcie nowelą sędziów. Wszystko przez art. 181 konstytucji, gdzie jest wprost powiedziane, że sędzia nie może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej bez uprzedniej zgody sądu. A zgodnie z art. 80 par. 1 prawa o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 133 ze zm.) chodzi o sąd dyscyplinarny. Sędzia nie może więc samodzielnie zdecydować o uchyleniu swojego immunitetu.

Na te wątpliwości zwracały parlamentarzystom uwagę zarówno Biuro Analiz Sejmowych, jak i biuro legislacyjne Senatu. „Wprowadzenie możliwości zrzeczenia się immunitetu przez sędziego (...) musiałoby być poprzedzone zmianami ustrojowymi dokonanymi wprost w konstytucji” – wskazywał Szymon Giderewicz, główny legislator izby wyższej. Tłumaczył, że ustawa zasadnicza nie przewiduje (tak jak to czyni w przypadku parlamentarzystów) możliwości zrzeczenia się przez sędziego immunitetu. A przecież ustawa zwykła nie może zmieniać ustanowionego przez konstytucję zakresu immunitetu.

Co więcej, nowelizacja doprowadzi do tego, że sędziowie, o ile nie zasłonią się immunitetem, będą ponosili podwójną odpowiedzialność – finansową i dyscyplinarną za naruszenie godności urzędu. Nowela bowiem nie wprowadza do prawa o ustroju sądów powszechnych analogicznego przepisu jak do prawa o prokuraturze (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 270, poz. 1599 ze zm.), zgodnie z którym wyrażenie zgody przez prokuratora na ukaranie go grzywną lub mandatem wyłącza odpowiedzialność dyscyplinarną. Tak więc nowela w odniesieniu do sędziów pozostanie zapewne regulacją martwą. Przekonany jest o tym nawet przedstawiciel resortu sprawiedliwości Wojciech Hajduk. Wiceminister uczulał na to parlamentarzystów podczas prac nad omawianą ustawą, jak jednak widać – bezskutecznie.

Wobec tak wielu zastrzeżeń nie dziwi to, że z zamiarem zaskarżenia do Trybunału Konstytucyjnego omawianej noweli nosi się Krajowa Rada Sądownictwa. ©?

Etap legislacyjny

Ustawa wchodzi w życie 19 września 2015 r.