Za odebraniem strażnikom fotoradarów głosowało 404 posłów, przeciw było 18, a jeden się wstrzymał. – W ten sposób przywracamy pierwotny sens funkcjonowania fotoradarów, które mają pełnić funkcję prewencyjną, a nie fiskalną – mówił po głosowaniu Maciej Banaszak z SLD, autor ustawy.

Nawiązywał w ten sposób do traktowania tych urządzeń przez niektóre gminy jak maszynki do zarabiania pieniędzy. – Fotoradar ma stać tam, gdzie dochodzi do niebezpiecznych zdarzeń drogowych. Nie jest ważne, ile zrobi zdjęć. Ważne, że wymusza spowolnienie ruchu – tłumaczy.

Niezadowolona z decyzji Sejmu będzie część samorządów. Jednak zdaniem posła założenie, że pieniądze z mandatów zasilają ich budżety, tylko rodziło pokusę, by wykorzystywać je nie do poprawy bezpieczeństwa, ale do łatania finansów.

– Zdaję sobie sprawę z ich czasami trudnej sytuacji, ale nie tędy droga – zaznacza poseł Banaszak.

W ocenie Piotra Ichniowskiego, rzecznika Krajowej Rady Komendantów Straży Miejskich i Gminnych, ustawa jest klasycznym przykładem przedwyborczego populizmu.

– Nie mam zamiaru kwestionować, że dochodziło do patologii. Ba, większość moich kolegów strażników będzie nawet zachwycona, bo całe odium, jakie towarzyszy straży w związku z użytkowaniem fotoradarów, zostanie z niej zdjęte. Ale odebranie ich strażnikom nie jest żadnym rozwiązaniem – uważa Ichniowski. Jego zdaniem w ten sposób wylewa się dziecko z kąpielą. Tłumaczy, że w wielu gminach fotoradary działały bardzo dobrze jako narzędzie skutecznie wyhamowujące zapędy kierujących.

– Za pół roku przestaną tam działać i nie wiadomo, ile czasu upłynie, zanim pojawią się z powrotem. Kto weźmie odpowiedzialność za to, jeśli znów dojdzie tam do wypadków drogowych – pyta strażnik.

Z ustawy nie wynika bowiem, co po 1 stycznia 2016 r. stanie się z urządzeniami straży miejskich. Poseł Banaszak zapowiada, że wszystkie urządzenie rejestrujące przekroczenie prędkości oraz przejazd na czerwonym świetle ma przejąć Inspekcja Transportu Drogowego lub policja.

Kłopot w tym, że w ustawie nie ma żadnych przepisów przejściowych, które by o tym mówiły. Nie wiadomo też, na jakiej zasadzie (odpłatnie czy nie) miałoby się odbyć takie przekazanie.

– Gdyby taki zapis się pojawił, stanowiłoby to jawną niekonstytucyjność. Nakazanie przez ustawodawcę przekazania mienia samorządowego de facto Skarbowi Państwa byłoby niedopuszczalną nacjonalizacją i naruszeniem ustawy zasadniczej – mówi Adam Jasiński, prawnik specjalizujący się w prawie drogowym. Ekspert zwraca też uwagę, że oprogramowanie fotoradarów straży miejskiej najprawdopodobniej nie jest kompatybilne z systemem ITD.

Nowe przepisy mają wejść w życie bardzo szybko. Może się więc okazać, że po pierwsze samorządy, które niedawno zakupiły fotoradary, wyrzuciły pieniądze w błoto, po drugie nie uda się do tego czasu postawić fotoradarów ITD w miejscu urządzeń straży miejskiej.

– Zbyt krótkie vacatio legis, nieuwzględniające interesów samorządu, może być powodem do zakwestionowania ustawy przez TK – uważa Adam Jasiński.

Etap legislacyjny

Projekt przekazany do prac w Senacie