Rząd nie przywróci etatów dla tzw. wałowych, czyli nie zatrudni osób, które dbałyby o stan budowli chroniących przed zalaniem. Tak wynika z odpowiedzi Ministerstwa Środowiska na interpelację posła Grzegorza Woźniaka z PiS (nr 33084).

– Mieszkańcy niektórych gmin zwrócili mi uwagę na szkody wyrządzane przez bobry. Niektóre wały przeciwpowodziowe są już podziurawione jak sito, co stanowi poważne zagrożenie, zwłaszcza gdy stan wody jest wysoki – stwierdził Grzegorz Woźniak. – Jeśli usuniemy drzewa, krzaki, bobry się wyniosą. Wałowi może nie rozwiążą problemu całkowicie, ale na pewno jednak przyczynią się do zmniejszenia jego skali – napisał poseł.

Ministerstwo Środowiska odpowiedziało, że zgodnie z przepisami obowiązek dbania o wały oraz bieżącej ich konserwacji spoczywa na starostach oraz właścicielach budowli.

– Zbędne jest więc powierzanie tych zadań kolejnym podmiotom. W związku z tym, w trosce o finanse państwa oraz o efektywny podział zadań, minister środowiska nie przewiduje powoływania odrębnej funkcji wałowych – poinformowała Dorota Niedziela, wiceminister środowiska.

Poseł zapytał też, w jaki sposób ministerstwo chce rozwiązać problem szkód wyrządzonych przez bobry, aby uchronić mieszkańców terenów zalewowych przed powodzią.

Resort środowiska wyjaśnił, że Skarb Państwa co do zasady odpowiada za szkody wyrządzone przez bobry. – Jednak najlepsze rezultaty, jeśli chodzi o zapobieganie takim szkodom, można odnieść, stosując proste zabiegi. Regularne wykaszanie wałów przy niewielkim nakładzie środków czy sił jest skutecznym sposobem – przypomniała Dorota Niedziela. ©?