Ministerstwo Finansów nie zwróci Mazowszu 1,8 mld zł nadpłaconego janosikowego. I chyba dla nikogo nie jest to zbyt zaskakujące. Trudno było oczekiwać, by samorząd otrzymał od ministra odpowiedź w stylu „Jasne, wolicie wypłatę od razu czy w ratach?”.

Ciekawe są jednak tłumaczenia ministerstwa. Po pierwsze – jego zdaniem żadnej nadpłaty nie było, bo działał on w granicach prawa. Po drugie – sytuacja Mazowsza wcale nie jest taka zła, biorąc pod uwagę dochody podatkowe w przeliczeniu na mieszkańca. I wreszcie po trzecie – zalecenia warszawskiego WSA, które mówią o tym, że samorząd powinien na mechanizmy wyrównawcze przeznaczać co najwyżej 30 proc. swoich rocznych dochodów, są zdaniem resortu niezgodne z prawem, gdyż nie mają oparcia w przepisach.

Mazowsze walczy dalej o należne mu pieniądze, choć niemal z góry wiadomo, że kolejny raz polegnie. Ktoś może zapytać, czy w takim razie jest sens zaprzęgać urzędników do pracy, której efekt będzie co najwyżej PR-owy? Co do zasady – nie. Ale jeszcze niedawno to samo mówiło się o poczynaniach marszałka Adama Struzika w kontekście walki z janosikowym. Jego upór w tej sprawie nie wszystkim może się podobał – przede wszystkim ministrowi finansów – a przeciwnicy polityczni zarzucali mu „życie ponad stan”. Jednak dziś fakty są takie, że to Struzik dostał pożyczkę z budżetu państwa na kolejne raty janosikowego, a Ministerstwo Finansów jest w kłopotach, bo musi – chcąc, nie chcąc – przygotować reformę systemu.

Tak więc nie dziwię się Mazowszu, że się nie poddaje. Co więcej, uważam, że także inne jednostki powinny pójść w jego ślady. Tymczasem jak poinformował mnie resort finansów (choć jak zaznacza, pełne dane powinien mieć Urząd Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa), od 2010 roku tylko jedna jednostka samorządu terytorialnego wystąpiła do sądu z pozwem o wypłatę brakujących środków na zadania zlecone, a trzy kolejne wystąpiły z wezwaniem do próby ugodowej. A szkoda, bo niedofinansowanie samorządu to żadna oszczędność, a wręcz przeciwnie – często trzeba potem zapłacić więcej. „Czy jest sens, by Skarb Państwa płacił nam odsetki za zadania, które realizujemy? Bo moim zdaniem to jest niegospodarne podejście” – wskazywał starosta poznański Jan Grabkowski podczas ostatniego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i samorządu. W tym konflikcie nikt nie wygrywa, nawet minister Szczurek.