W Polsce rusza nowy wspaniały projekt – Lista Robinsonów. To taki świetny pomysł polegający na tym, że przekazujemy telemarketerom swoje dane osobowe, adres e-mailowy oraz numer telefonu po to, by nie robili z nich użytku.

O projekcie Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego (z siedzibą w Warszawie przy ul. Czerskiej 8/10) poinformowała „Gazeta Wyborcza” (z siedzibą w Warszawie przy ul. Czerskiej 8/10). W rozmowie z nią prezes SMB jednak uczciwie przyznał, że wpisanie swoich danych nie uchroni nas od wszelkiego spamu. „Jeśli Data Contact (jedna z największych firm telemarketingowych w Polsce – red.) dostanie zlecenie od operatora komórkowego, by dzwonić do ludzi, to ważne będzie, z czyjej bazy danych będzie korzystała. Czy z własnej, czy z dostarczonej przez operatora. W tym pierwszym przypadku Data nie zadzwoni do osoby zapisanej na Listę Robinsonów. W tym drugim zadzwoni, bo de facto dzwoni nie Data, ale operator, który nie bierze udziału w naszym projekcie” – tłumaczy na łamach GW Maciej Wielkopolan.

A ja cały czas czuję się skonfundowany. Wielokrotnie zapewniano mnie, że dzięki wejściu w życie nowej ustawy o prawach konsumenta uniknę męczących telefonów od Bogu ducha winnych osób pracujących „na słuchawce”. Teraz okazuje się, że mogę uniknąć – ale części z nich. I to tylko, jeżeli podam tym telemarketerom swoje dane osobowe. Odnoszę wrażenie, jakbym miał kogoś prosić o to, aby nie łamał prawa moim kosztem. Z tego właśnie powodu na listę się nie zapiszę. Ale są też inne powody...

Gdybym walczył ze wszystkich sił z telemarketingiem, ominęłoby mnie wiele przyjemności w życiu. Nie wygrałbym w konkursie jednej z największych sieci pizzerii („wygrał pan możliwość zamówienia trzech pizz w cenie jednej”), nie wygrałbym w konkursie kompletu pościeli (jeszcze nie odebrałem, ale podobno zaproszenie jest aktualne) i nie byłoby mi dane wygrać możliwość zakupu aparatu telefonicznego za 1 zł od operatora, z którym nigdy nic mnie nie łączyło (jeszcze nie przyszedł – może niepotrzebnie mówiłem, że telefon chętnie przyjmę, ale umowy abonamentowej nie chcę).

No ale ja jestem dzieckiem szczęścia. Jeśli Państwo nie mają takiego farta do sukcesów przychodzących drogą telefoniczną i dzwonią tylko z jakimiś kiepskimi ofertami – o Liście Robinsona informuję i polecam się wpisać.