Sprawa dotyczyła 27-latka, który w 2007 r. został tymczasowo aresztowany. Zarzucono mu czyny pedofilne. Podczas badań psychiatrycznych okazało się, że był atakowany przez współwięźniów: symulowali na nim stosunek płciowy, znieważali go, grozili. Reakcja służb więziennych była spóźniona o kilka dni. Ostatecznie jednak aresztowanego odizolowano, a sprawców ukarano. Zarazem potwierdzone zostało, iż rzeczywiście naruszono prawa skarżącego.

Mężczyzna wystąpił o zadośćuczynienie od Skarbu Państwa, które ostatecznie sąd mu przyznał – 3 tys. zł. Udało mu się także uzyskać niewielką kwotę od sprawców. Osiągnięty efekt jednak nie usatysfakcjonował skarżącego, więc zwrócił się z wnioskiem do Strasburga. Jak twierdził, nieprawidłowości po stronie państwa były tak znaczące, a on ucierpiał tak istotnie, że należy mu się wyższa kwota.

ETPC się z tą argumentacją zgodził. Stwierdził naruszenie art. 3 konwencji mówiącego o zakazie tortur oraz nieludzkiego i poniżającego traktowania. W tym przypadku jednak winą państwa nie było nieuznanie argumentacji skarżącego, lecz wypłacenie mu rażąco niskiego zadośćuczynienia. Trybunał przyznał więc w wyroku ponad 14 tys. euro.

– Ten wyrok nie powinien zaskakiwać – mówi prof. Ireneusz Kamiński, sędzia ad hoc ETPC. Jak twierdzi, sędziowie trybunału porównują kwotę zasądzoną przez sąd krajowy z tym, ile orzekliby sami. Jeśli różnica jest znacząca, krzywdę obywatela należy wyrównać orzeczeniem trybunału.

Takie postępowanie ETPC nie powinno być zaskoczeniem także dla naszego rządu. Podobna sytuacja dotyczyła bowiem spraw zgłaszanych przez polskich więźniów, którzy skarżyli się na przeludnienie w celach. Wtedy jednak w porę zadziałał krajowy wymiar sprawiedliwości: przesądzono, że więźniowie w takich sprawach mogą powoływać się na przepisy kodeksu cywilnego dotyczące naruszenia dóbr osobistych. Strasburg w efekcie uznał skargi za niedopuszczalne, jako że skazanym zadośćuczyniono poniesione krzywdy.

Pojawia się jednak wątpliwość, w jakim stopniu państwo powinno ponosić odpowiedzialność za naruszenie praw człowieka. Chodzi o to, czy w analogicznych sytuacjach np. w Polsce można płacić mniej niż w Niemczech.

– Pamiętajmy, że chronimy prawa człowieka, a nie prawa człowieka w danym kraju. Tym samym, przynajmniej przy poważnych naruszeniach konwencji, trybunał nie patrzy na to, czy skarżący jest z Niemiec, czy z Mołdawii – wyjaśnia prof. Ireneusz Kamiński.

Jak jednak przyznaje prawnik, w niektórych sprawach, jak np. o przewlekłość postępowania krajowego, strasburscy sędziowie mogą się sugerować dotychczasowym orzecznictwem wobec konkretnego państwa.

Zdaniem skarżącego nieprawidłowości państwa były tak znaczące, że należała mu się większa kwota

ORZECZNICTWO

Wyrok ETPC z 3 marca 2015 r. w sprawie M.C. przeciwko Polsce, sygn. akt 23692/09