Ludzie, których majątek został przejęty przez Skarb Państwa w czasach PRL, mają prawo ubiegać się o naprawienie krzywd, jakie zostały im wyrządzone przed 1989 r. Dzięki zmianom ustrojowym mogą obecnie tego dochodzić. Jest to jednak proces bardzo czaso- i pracochłonny. Problemem jest to, że do chwili obecnej żadnemu z polskich rządów nie udało się wypracować projektu ustawy, który całościowo regulowałby roszczenia byłych właścicieli i ich spadkobierców.

Z naruszeniem prawa

Nieruchomości w czasach PRL przejmowane był wielokrotnie z naruszeniem podstawowych zasad państwa praworządnego. Co istotne, dochodziło do tego również z naruszeniem przepisów obowiązującego wówczas prawa.

W ramach dekretu Bieruta jednym aktem prawa Warszawa stała się państwowa – na własność Polski ludowej przechodziły całe kamienice, niezabudowane działki. Wprawdzie założeniem dekretu było tylko przejęcie nieruchomości niezabudowanych, ale jak wiemy, stało się inaczej. Można oczywiście tłumaczyć, że taka była potrzeba chwili, ponieważ stolica była zrujnowana, a znacjonalizowanie własności ułatwiło jej odbudowanie, ale należy też pamiętać o krzywdzie właścicieli nieruchomości, którzy tracili dorobek całego życia. Obecnie toczą wieloletnie batalie o ich odzyskanie lub otrzymanie odszkodowań.

Podobny skutek jak dekret Bieruta w Warszawie miała reforma rolna na terenie całego kraju. Odbyła się na podstawie dekretu PKWN z 6 września 1944 r. Zgodnie z nim przejęciu miały podlegać majątki o obszarze ponad 50 ha, a na niektórych terenach – powyżej 100 ha. Tymczasem – jak wynika z doświadczeń moich klientów – zabierano też mniejsze majątki, nie zwracano też uwagi, czy spełnione są pozostałe przesłanki wynikające z przepisów. Ci ludzie tracili ziemię, bo taka była potrzeba chwili, nie dostając nic w zamian. Teraz prowadzą wieloletnie spory o odzyskanie przynajmniej części zabranych gruntów.

Niezrealizowane cele

Byli właściciele upominają się też o nieruchomości wywłaszczane na podstawie przepisów ustaw obowiązujących po 1945 r. Były one przejmowane na różne cele publiczne. W ten sposób pozyskiwano grunty pod budowy osiedli mieszkaniowych, fabryk, dróg.

Obecnie procedury zwrotu oparte są na ustawie o gospodarce nieruchomościami. Zgodnie z jej art. 137 nieruchomość uznaje się za zbędną na cel określony w decyzji o wywłaszczeniu, jeżeli:

● pomimo upływu 7 lat od dnia, w którym ta decyzja stała się ostateczna, nie rozpoczęto prac związanych z realizacją tego celu, albo

● pomimo upływu 10 lat od dnia, w którym decyzja o wywłaszczeniu stała się ostateczna, cel ten nie został zrealizowany.

W takiej sytuacji byli właściciele mają prawo do złożenia wniosku o zwrot wywłaszczonych nieruchomości. Czy można im tego prawa odmówić? W mojej ocenie nie. Przejmując gospodarstwa rolne, np. pod budowę osiedla, urzędnicy często nie patrzyli, czy niezbędna jest do tego cała nieruchomość. Rolnik na podstawie jednej decyzji administracyjnej tracił całe gospodarstwo, zyskując w zamian odszkodowanie, które nie miało żadnej realnej wartości ekonomicznej. Teraz osoby te mają prawo do ubiegania się o zwrot tej części, która nie została wykorzystana na określony cel.

Właścicielem zwracanych nieruchomości są obecnie gminy lub Skarb Państwa. Jeżeli przez tyle lat nie potrafili oni zagospodarować ich zgodnie z celem wywłaszczenia, to po co grunty te mają nadal być w ich władaniu? W przypadku zwrotu takich działek obie strony mają korzyści. Byli właściciele mogą sprzedać odzyskane nieruchomości. Z kolei gmina lub Skarb Państwa otrzymują zwrot zwaloryzowanego odszkodowania, deweloper buduje nowe mieszkania, płacony jest podatek od nieruchomości, a niezagospodarowana działka staje się nowym osiedlem.

Z mojego wieloletniego doświadczenia wynika, że organy prowadzące postępowanie o zwrot wywłaszczonej nieruchomości dokładnie sprawdzają, czy są ku temu przesłanki, i dopiero wtedy wydają decyzję. Niestety ta skrupulatność wiąże się z tym, że postępowania o zwrot trwają wiele lat.

Artykuł 64 ust 1 konstytucji stanowi, że każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz do dziedziczenia. Oznacza to również możliwość dochodzenia prawa do własności tego, co się utraciło, często z naruszeniem prawa. Z każdą przejmowaną nieruchomością wiązała się czyjaś krzywda i Rzeczpospolita Polska, mając konstytucyjnie zagwarantowaną ochronę prawa własności, powinna tym osobom umożliwić dochodzenie swoich praw.

Jeżeli gminy przez lata nie potrafiły zagospodarować gruntów zgodnie z celem wywłaszczenia, to powinny je zwrócić

Podstawa prawna

Art. 137 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 102, poz. 651 z późn. zm.).

Kacper Najder adwokat, Kancelaria Reprywatyzacyjna