Po drugie sąd, do którego powód zwrócił się najpierw, nie mógł stwierdzić z urzędu braku swojej jurysdykcji. Po trzecie żadna ze stron nie powinna kwestionować tej właściwości przed zajęciem stanowiska co do istoty sprawy. Tak odpowiedział francuskiemu sądowi najwyższemu Trybunał Sprawiedliwości na pytanie o wykładnię przepisów rozporządzenia 44/2001 w sprawie jurysdykcji i uznawania oraz wykonywania orzeczeń sądowych w sprawach cywilnych i handlowych, nazywanego Brukselą I.

Problem wywołał spór Cartiera i Axy Assurances ze spółką Ziegler France i kilkoma innymi o odszkodowanie za szkodę poniesioną przez dwie pierwsze firmy z powodu kradzieży towarów podczas międzynarodowego przewozu. Cartier zlecił bowiem Zieglerowi przewóz kosmetyków z Francji do Wielkiej Brytanii. Wówczas zaczął się łańcuch podzleceń, w trakcie których doszło na terytorium Anglii do kradzieży części ładunku. Axa Assurances, czyli ubezpieczyciel Cartiera, wyceniła szkodę na ponad 145 tys. euro. Wypłaciła ubezpieczonemu kwotę niewiele niższą. Wkrótce potem obie te spółki pozwały przed francuski sąd gospodarczy wszystkich zleceniobiorców, traktując ich jako dłużników solidarnych. Następnie przed ten sam sąd przewoźnicy wytoczyli wiele spraw zmierzających do ustalenia odpowiedzialności za szkodę. Sąd zarządził połączenie wszystkich tych postępowań do wspólnego rozpoznania. Wtedy Ziegler France podniosła zarzut zawisłości sporu. Wytoczyła bowiem wcześniej powództwo przed londyński sąd handlowy. Zażądała tam ustalenia odpowiedzialności i wymiaru ewentualnej szkody poniesionej przez Cartiera. Ta z kolei spółka domagała się uznania niedopuszczalności zarzutu proceduralnego. Dowodziła, że we Francji rozpoczął się już spór co do istoty sprawy. Sądy dwóch instancji uznały jednak zarzut zawisłości sporu, a tym samym brak swojej jurysdykcji.

Francuski Sąd Najwyższy, do którego trafiła kasacja w sporze o właściwość, zapytał w tej sytuacji TS o wykładnię przepisów Brukseli I. Nie precyzuje ona wszak, w jakich okolicznościach jurysdykcję sądu, przed który najpierw wytoczono powództwo, należy uważać za stwierdzoną.

Europejski sąd przypomniał, że przede wszystkim działa zasada, zgodnie z którą nawet jeśli powództwo zostało wytoczone niezgodnie z przepisami rozporządzenia, wdanie się przez pozwanego w spór można uznać za milczącą akceptację jurysdykcji, a tym samym za umowę dotyczącą właściwości sądu. Powinna więc obowiązywać wykładnia, w myśl której dla stwierdzenia jurysdykcji sądu, przed który najpierw wytoczono powództwo, konieczne jest, by w sposób wyraźny lub choćby milczący ustalił on swoją jurysdykcję w orzeczeniu, które stało się niewzruszalne. W takich przypadkach jak rozpatrywana sprawa można jednak uznać, że nie da się podważyć jurysdykcji sądu, przed który najpierw wytoczono powództwo, jeżeli sąd ów nie stwierdził z urzędu braku swojej jurysdykcji. A także gdy nie został przed nim podniesiony żaden tego rodzaju proceduralny zarzut.

ORZECZNICTWO

Wyrok w sprawie C-1/13. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia