– W tej sprawie nie chodzi o kilkaset złotych grzywny. Chodzi o pewną bylejakość procesu stanowienia prawa i ślepą bezkrytyczność stosowania go przez straż miejską. Konsekwencje tych dwóch wypadkowych w żaden sposób nie mogą obciążać obywateli – mówił mec. Radosław Flasza, obrońca kierowcy ukaranego przez straż miejską.

Dlatego, choć sprawa dotyczyła konkretnej osoby, która przejechała na czerwonym świetle na jednym ze szczecińskich skrzyżowań, w istocie chodziło o interpretację znowelizowanych w 2010 r. przepisów ustawy – Prawo o ruchu drogowym (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1137 ze zm.). Tego, co one oznaczają dla kierowców i jakie uprawnienia dają poszczególnym organom.

Zdaniem prokuratora generalnego wskutek ówczesnej nowelizacji straż miejska utraciła prawo do korzystania z fotoradarów stacjonarnych na rzecz Inspekcji Transportu Drogowego. A co za tym idzie – służba ta nie ma uprawnień do kierowania wniosków do sądów o ukaranie za wykroczenia zarejestrowane takimi urządzeniami. We wniosku kasacyjnym prokurator generalny nie tylko dokonał interpretacji przepisów ustawy, lecz także dla poparcia swoich tez zaprezentował również stenogramy i dokumenty z prac nad nowelizacją kodeksu drogowego, dowodząc, że taka była intencja ustawodawcy.

Sąd Najwyższy nie podzielił tej argumentacji i kasację odrzucił. – Obecne brzmienie art. 129b ust. 2 i 3 w zestawieniu z ust. 4 kodeksu drogowego po zmianach z 2010 r., które nadały wiele uprawnień Inspekcji Transportu Drogowego, nie uprawnia do wniosku, że doszło do zlikwidowania uprawnień straży gminnych (miejskich) do korzystania ze stacjonarnych urządzeń rejestrujących – uzasadniał sędzia Józef Dołhy. Zdaniem SN przepisy jednoznacznie wskazują, po zastosowaniu najprostszych reguł wykładniczych, że straż miejska w ramach wykonywania swoich ustawowych obowiązków może korzystać z urządzeń stacjonarnych.

– Cieszę się, że sąd podzielił naszą interpretację i uznał, że uprawnienia straży miejskiej, które były w ostatnich miesiącach kwestionowane, wynikają wprost z przepisów prawa. Choć rozstrzygnięcie zapadło w konkretnej indywidualnej sprawie, to ze względu na rangę SN sądy rejonowe czy okręgowe będą na nie baczyły – mówi Anna Gilewska, radca prawny ze Szczecina, reprezentująca tamtejszą straż miejską.

Co to oznacza dla kierowców? – Postanowienie jest ważne, precedensowe i choć nie jest wiążące, to jednak należy się spodziewać, że od tej pory sądy będą orzekać zgodnie ze zdaniem wyrażonym przez Sąd Najwyższy – prognozuje prof. Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego, który specjalizuje się w prawie o ruchu drogowym.

Jego zdaniem trzeba pozytywnie ocenić rozstrzygnięcie, bo z analizy przepisów kodeksu drogowego wynika, że więcej argumentów przemawia za tym, że straż miejska może korzystać z urządzeń stacjonarnych niż odwrotnie. – To nie znaczy, że przepisy są proste i jednoznaczne, wręcz przeciwnie. Wszystko jednak wskazuje na to, że problem z ich interpretacją rozwiąże się sam. PO chce odebrać uprawnienia do korzystania z wszelkich fotoradarów strażnikom miejskim, co jest bardzo dobrym pomysłem – pointuje prawnik.

ORZECZNICTWO

Postawienie Sądu Najwyższego z 3 grudnia 2013 r., sygn. akt V KK 298/13