Od stycznia 2007 r. szukam pracy w warszawskich kancelariach. W tym roku dostałem się na aplikację radcowską. Znam bardzo dobrze język angielski, mam odbyty kurs angielskiego języka prawniczego, dostałem się do Centrum Prawa Amerykańskiego, odbyłem roczne praktyki w kancelarii radcy prawnego. Wszędzie oferowano mi maksymalnie 600 zł. Jak mam planować sobie przyszłość - pyta młody aplikant radcowski.

- Od chwili zdania egzaminu wysłałam 30 ofert pracy do różnych kancelarii. Byłam na rozmowie w kilku. Nigdzie się nie udało. Wszędzie szukali jednej, góra dwóch osób. Zostałam pochwalona za praktykowanie w kilku kancelariach, znajomość języków obcych i odesłana - pisze tegoroczna aplikanta adwokacka.

Brak pracy i patronów

W opinii Władysława Lewandowskiego, sekretarza Krajowej Rady Radców Prawnych, sytuacja na rynku pracy stała się krańcowo niekorzystna i dla aplikantów, i dla samorządów prawniczych.

- Jeżeli już ktoś oferuje pracę, to najczęściej jest to praktyka czy wolontariat. Stawki w Warszawie dla młodych osób wahają się w granicach 6-7 zł za godzinę. Zapotrzebowania na młodych prawników nie zgłaszają również organy administracji publicznej - wyjaśnia Władysław Lewandowski.

Zdaniem Mariusza Paplaczyka, wiceprezesa Zrzeszenia Prawników Polskich, absolwentom wydziałów prawa obiecywano złote góry, lecz dopiero teraz otwarcie zawodów prawniczych przechodzi konfrontację z realiami rynku.

- Potwierdziły się prognozy, że rynek jest nasycony i nowym aplikantom trudniej jest znaleźć pracę w zawodzie. Także młodym radcom i adwokatom nie jest tak łatwo zaistnieć na rynku. Znalezienie dobrego zatrudnienia nie możemy przez cały czas oceniać przez pryzmat Warszawy, gdzie wiele dużych kancelarii chłonie prawników. Mamy przecież w Polsce wiele innych miast. Lokalny rynek jest zupełnie inny i tutaj z pracą będzie zdecydowanie gorzej - wyjaśnia Paplaczyk.

Z taką opinią zgadza się Jakub Jacyna, rzecznik prasowy Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. Jego zdaniem przy obecnie obowiązującym naborze dojdzie do sytuacji w której rynek pracy ulegnie szybkiemu nasyceniu.

- To już miało miejsce w ubiegłym roku. Niestety, zdarzają się przypadki, kiedy aplikanci z własnej woli rezygnują z aplikacji, bo bardziej cenią sobie pracę w urzędach państwowych. Młody człowiek, który zdał na aplikację, po dwóch, trzech miesiącach dochodzi do wniosku, że pewna praca w urzędzie państwowym jest dla niego bardziej atrakcyjna niż niepewna droga do założenia własnej kancelarii. Niestety, takie przypadki będą zdarzać się częściej - wyjaśnia mecenas Jakub Jacyna. Dodaje, aby zwrócić uwagę, że ogłoszeń prasowych i internetowych z informacją o pracy dla młodych prawników praktycznie już nie ma.

Innego zdania jest Małgorzata Cuch, dyrektor ds. personalnych i administracyjnych w kancelarii CMS Cameron McKenna.

- Obecny rynek pracy wyjątkowo sprzyja zarówno doświadczonym prawnikom, jak i młodym absolwentom, będącym na aplikacji. Rozwój gospodarczy wpływa na dużą ilość zleceń napływających do kancelarii, a co za tym idzie na konieczność zwiększania kadry prawniczej.

Ministerstwo pomoże

Ministerstwo Sprawiedliwości włączy się w organizację obowiązkowych praktyk na aplikacjach prawniczych.

- Pomożemy Krajowej Radzie Radców Prawnych w zorganizowaniu praktyk w sądach - zapowiada Iwona Kujawa, dyrektor nadzoru nad aplikacjami prawniczymi w Ministerstwie Sprawiedliwości.

- Największym problemem dla radców prawnych jest zapewnienie aplikantom obowiązkowych praktyk w sądach i prokuraturach. O tym będziemy rozmawiali w piątek w Ministerstwie Sprawiedliwości - wyjaśnia Władysław Lewandowski, sekretarz Krajowej Rady Radców Prawnych. Jednak problemów może być więcej. W tym roku na wszystkie aplikacje dostało się prawie pięć tysięcy osób. Na aplikację adwokacką dostało się o jedną trzecią osób więcej niż w ubiegłym roku. Z tego względu dziekani okręgowych izb martwią się, jak poradzą sobie z dodatkową liczbą aplikantów ze względu na patronów i zorganizowanie szkolenia. W tej sytuacji dziekani okręgowych rad adwokackich muszą zrobić wszystko, żeby poradzić sobie z tegorocznym napływem aplikantów.

Organizacja szkolenia

Dziekani okręgowych izb prawniczych zastanawiają się, jak sobie poradzić z rekordową liczbą tegorocznych aplikantów. Szybko muszą wynajmować większe sale wykładowe oraz przeorganizowywać praktyki sądowe dla nowo przyjętych.

- W tej chwili wynajmujemy salę do przeprowadzenia szkoleń. Dodatkowo angażujemy nowych wykładowców w znacznie większej liczbie niż było to latach ubiegłych - wyjaśnia mecenas Jakub Jacyna. Dodaje, że w wielu przypadkach dochodzi do sytuacji, gdy aplikanci nie znajdują patronów. Podobnie jak w zeszłym roku, również i w tym dziekan będzie wyznaczał patronów z urzędu.

W opinii Władysława Lewandowskiego do sprawowania rzeczywistego patronatu przygotowanych jest kilka tysięcy radców prawnych dla aplikantów z czterech lat szkolenia.

- Powierzenie patronatu więcej niż trzem aplikantom mija się z sensem. Istota przygotowania magistra prawa do wykonywania zawodu polega na wykonywaniu czynności radców prawnych pod okiem doświadczonego patrona. Inaczej aplikacja mija się z celem- wyjaśnia Władysław Lewandowski.

Zdaniem Jarosława Chałasa, radcy prawnego, partnera zarządzającego w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy, pojawiające się problemy z zapewnieniem właściwej opieki patronackiej aplikantom są efektem krótkowzroczności ustawodawcy, który nie brał wcześniej pod uwagę zgłaszanych ze strony korporacji prawniczych zastrzeżeń, między innymi w tej właśnie materii.

- Samorządy zawodowe będą musiały poradzić sobie z organizacją właściwych warunków szkoleń i patronatu, choć paradoksalnie większe problemy mogą być po stronie wymiaru sprawiedliwości. Aplikanci odbywają bowiem praktyki także w sądach i prokuraturach. Jest oczywiście ryzyko nadmiernego obciążania patronów zwiększoną liczbą aplikantów, co może odbijać się na jakości patronatów, szczególnie w przypadku mniejszych kancelarii - wyjaśnia Jarosław Chałas. Dodaje, że kancelarie nie będą w stanie zapewnić zatrudnienia wszystkim chętnym młodym prawnikom, którzy będą musieli sami znaleźć dla siebie miejsce na rynku.

Zdaniem Mariusza Paplaczyka obserwacja rynku usług prawniczych pokazuje, że poszczególne rady izby adwokackiej i radcowskiej nie dają sobie rady z prowadzeniem szkoleń.

- To dlatego, że nikt ich nie wspomaga. One współtworzą wymiar sprawiedliwości, ale utrzymują się tylko ze swoich środków. W końcu zostały na nie nałożone pewne zadania publiczne - wyjaśnia Paplaczyk. Jego zdaniem mydlenie oczu studentom tylko aplikacją adwokacką i radcowską to błąd.

- Zacznijmy w końcu otwarcie mówić o prawdziwym naborze na aplikację prokuratorska i sędziowską. Dlaczego jest tak, że dużo młodych ludzi czeka na etat sędziego. Dlaczego brakuje referendarzy - apeluje Paplaczyk. Dodaje, że nie można mówić o równości zawodów prawniczych i równym podejściu Ministerstwa Sprawiedliwości do każdego zawodu prawniczego.

ŁUKASZ SOBIECH

ADAM MAKOSZ

gp@infor.pl

OPINIE

STANISŁAW RYMAR

prezes Naczelnej Rady Adwokackiej

Oczywiście, że kłopoty z zapewnieniem przyzwoitych warunków szkolenia młodych aplikantów są nieuniknione. Jednak nasze zabiegi i wspólne spotkania z dziekanami zmierzają do tego, żeby aplikantom zapewnić możliwie najlepsze szkolenie w tradycyjnym trybie. W ostatnim czasie poczyniliśmy formalne kroki, żeby zwiększyć przydział aplikantów do patronów. Obniżyliśmy staż pracy adwokata, który może zostać patronem już po 3 latach pracy w zawodzie. Jeszcze kilka lat temu było to 8 lat. Poza tym jeden patron może mieć teraz trzech aplikantów, a nie jednego. Na pewno nie pozostawimy żadnego aplikanta bez patrona.

ZENON KLATKA

prezes Krajowej Rady Radców Prawnych

Minister sprawiedliwości doprowadził do niekontrolowanego otwarcia dostępu do aplikacji, nie zmieniając systemu szkolenia. Szkolenie teoretycznie będzie trzeba podzielić na grupy. To będzie zmartwienie samych dziekanów i rad izb. Przede wszystkim będą musieli wytrzymać finansowo. Poza problemami organizacyjnymi i finansowymi, z którymi rady będą się spotykały, obecna sytuacja doprowadzi do obniżenia jakości szkolenia teoretycznego. Najgorsze jest to, że ministerstwo chce jeszcze obniżyć poprzeczkę i zwiększyć nabór na aplikację. Może dojdzie do tego, że wykłady będziemy musieli robić w salach sportowych. Nie chcemy robić z aplikacji szkółki, a do tego jesteśmy zmuszani.

TERESA KURZYCA

sekretarz Krajowej Rady Notarialnej

Rzeczywiście tegoroczna liczba aplikantów notarialnych jest większa niż zwykle. Jednak zgodnie z ustawą Prawo o notariacie i własnym poczuciem odpowiedzialności za poziom przygotowania aplikantów do wykonywania zawodu notariusza samorząd zobowiązany jest do starannego ich przygotowania. Dysponujemy odpowiednimi możliwościami. Z analogiczną sytuacją mieliśmy do czynienia w czasach funkcjonowania państwowego notariatu. Wysoka liczba aplikantów nie odbiła się wtedy na jakości szkoleń, za które podobnie jak dziś odpowiadają notariusze. Jeśli chodzi o brak miejsc dla aplikantów, to nie sądzę, aby był z tym problem. Tyle tylko, że większość z nich chce odbywać aplikację w dużych aglomeracjach, a nie w regionie. I to może rodzić trudności organizacyjne.