• Prezydent nie powołał na urząd sędziego 9 kandydatów Krajowej Rady Sądownictwa
  • Pisma z odmową powołania na urzędy sędziowskie nie mają żadnego uzasadnienia
  • Prawnicy twierdzą, że prezydent łamie dobre obyczaje oraz konstytucyjne standardy

Prezydent Lech Kaczyński poszerza swoje prerogatywy. Nie chce być jedynie depozytariuszem sędziowskich nominacji, chce czynnie uczestniczyć w powoływaniu na sędziowski urząd. Krajowa Rada Sądownictwa otrzymała list, w którym prezydent poinformował jej członków o nieskorzystaniu z konstytucyjnego prawa do powołania na sędziego w stosunku do dziewięciu kandydatów zawnioskowanych przez KRS. Jest to precedens. Dotychczas taka sytuacja nie miała miejsca. Konstytucja milczy na temat uprawnienia głowy państwa do odmowy powołania na urząd. Żadne przepisy nie wspominają również o trybie, w jakim taka odmowa powinna być udzielona. Prezydent złamał konstytucyjne standardy oraz dobry obyczaj - twierdzą konstytucjonaliści.

Kompetencja czy obowiązek

Artykuł 179 konstytucji stanowi: Sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony. Natomiast obowiązujące prawo milczy na temat prawa prezydenta do odmowy powołania kandydatów na sędziów. Czy powoływanie przez prezydenta przedstawionych przez KRS kandydatów na sędziego stanowi uprawnienie głowy państwa czy jej obowiązek.

- Trzeba pamiętać, że głowa państwa jest gwarantem ciągłości działania władzy, w tym również władzy sądowniczej. Ma również obowiązek współdziałania z takimi organami. Nieskorzystanie przez prezydenta z prerogatywy powołania na stanowisko sędziego powinno mieć charakter wyjątkowy - wyjaśnia dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Prezydent ma swojego przedstawiciela w KRS. Za jego pośrednictwem powinien próbować wywierać wpływ na decyzje Krajowej Rady Sądownictwa.

- Dopiero gdy działanie poprzez prezydenckiego przedstawiciela okaże się trwale nieskuteczne, prezydent mógłby powstrzymać się od powołania konkretnej osoby. Takie wypadki nie powinny mieć jednak charakteru arbitralnego i powinny dotyczyć jednostkowych, zupełnie wyjątkowych przypadków - zaznacza Ryszard Piotrowski.

- Gdyby konstytucja przewidywała możliwość odmowy powołania, to by nie używała formy dyrektywalnej „powołuje” - uważa prof. Marek Chmaj z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.

Nie wszyscy przedstawiciele środowiska akademickiego są jednak zgodni co do tego. Profesor Stanisław Gebethner, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, twierdzi, że prezydent złamałby konstytucję tylko wówczas, gdyby powołał na sędziego osobę, w stosunku do której KRS nie złożyła wniosku.

- Gdyby prezydent nie mógł nie powołać kandydata na sędziego, to wówczas art. 179 konstytucji nie miałby sensu i powinien stanowić, że sędziów powołuje Krajowa Rada Sądownictwa - argumentuje.

Problemem jest również fakt, iż w polskim prawie nie istnieje tryb, w jakim taka odmowa miałaby zostać wydana. Prawo milczy również o skutkach, jakie taka decyzja głowy państwa wywołuje.

- Nic nie stoi na przeszkodzie, aby prezydent na drugi dzień po jej wydaniu mianował takiego odrzuconego kandydata - twierdzi prof. Hubert Izdebski z Uniwersytetu Warszawskiego.

Lojalność władzy

Konstytucjonaliści zwracają uwagę, że prezydent powinien w swym postępowaniu kierować się nie tylko pisanym prawem.

- W takiej sytuacji powinien dojść do głosu dobry obyczaj, który nakazuje lojalność jednej władzy publicznej względem drugiej władzy publicznej - uważa prof. Hubert Izdebski.

- Prezydent w pewnym zakresie musi mieć swobodę w podejmowaniu decyzji, ale ta swoboda nie może być nadmierna, choć nie jest ona określona wprost przez przepisy - dodaje.

Zdaniem prawników powstały konflikt wynika z niechęci, jaką żywi obecna władza wykonawcza do środowiska sędziowskiego i chęci podporządkowania głowie państwa sądownictwa w Polsce.

- Jest to dość irytujący przypadek, który się pewnie wiąże z ogólnie znanym stosunkiem prezydenta do sędziów i jest to pewien przejaw tego krytycznego stosunku do władzy sądowniczej - mówi prof. Stanisław Gebethner z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.

- Opisana sytuacja pojawiła się dopiero w tej kadencji. Poprzedni prezydenci nie zdecydowali się na taki precedens - dodaje prof. Marek Chmaj.

Odmowa bez uzasadnienia

W liście wystosowanym do Krajowej Rady Sądownictwa prezydent nie zamieścił żadnego uzasadnienia swojej odmownej decyzji.

- Możemy tylko gubić się w domysłach, dlaczego prezydent nie zechciał powołać kandydatów, których zaakceptowały samorządy sędziowskie oraz Krajowa Rada Sądownicza - zastanawia się sędzia Stanisław Dąbrowski, przewodniczący KRS.

- Być może prezydent powołał własny organ, który dodatkowo opiniuje dla głowy państwa kandydatury przedstawione przez Radę. I być może ta Krajowa Rada Sądownictwa bis negatywnie zaopiniowała odrzucone osoby - dodaje.

Takie milczenie prezydenta wywołuje niepokój nie tylko wśród sędziów, ale także wśród konstytucjonalistów.

- Tutaj powinny znaleźć zastosowanie dotychczasowe standardy i konstytucyjny zwyczaj, które sprawdziły się już w poprzednich kadencjach. Jest to na pewno przykład niezbyt właściwego realizowania obowiązku konstytucyjnego przez głowę państwa - twierdzi prof. Marek Chmaj.

- Dobry obyczaj wymagałby w takiej sytuacji od prezydenta, aby wytłumaczył się ze swego postępowania. Mamy przecież zasadę jawności działania organów władzy państwowej - dodaje prof. Hubert Izdebski.

Łamanie ustawy zasadniczej

Niektórzy z przedstawiciele nauki posuwają się jeszcze dalej w swych sądach i wskazują na łamanie przez prezydenta ustawy zasadniczej.

- Jeżeli prezydent odmawia powołania i nie uzasadnia swojej decyzji żadnymi kwestiami formalnymi, bo tylko one mogą tutaj wchodzić w grę, to można się zastanawiać, czy jest to łamanie konstytucyjnego obowiązku. Do Zgromadzenia Narodowego będzie wtedy należała decyzja, czy stanowi to podstawę do postawienia prezydenta w stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu - uważa prof. Marek Chmaj.

Nie wszyscy jednak są co do tego zgodni.

- Prezydent nie musi uzasadniać, dlaczego nie powołuje kandydatów KRS. To jest jego suwerenna kompetencja - uważa prof. Bogusław Banaszak z Uniwersytetu Wrocławskiego.

1046 osób powołał na urzędy prezydent Lech Kaczyński od początku kadencji

SZERSZA PERSPEKTYWA - UNIA

W Hiszpanii król powołuje jedynie sędziów wyższych sądów, natomiast pozostali sędziowie powoływani są przez Radę Główną Władzy Sądowej, której zadaniem jest czuwanie nad niezawisłością sądów.

We Włoszech nad niezawisłością sądownictwa czuwa Najwyższa Rada Sądownictwa. W jej skład wchodzi z urzędu prezydent republiki, prezes Trybunału Kasacyjnego, generalny prokurator tego Trybunału oraz 20 sędziów wybieranych przez ogół sędziów włoskich. Podstawową funkcją tego organu jest zarządzanie sprawami obsady personalnej stanowisk sędziowskich.

We Francji natomiast sędziowie wszystkich pionów są państwowymi urzędnikami powoływanymi przez ministra sprawiedliwości.

MAŁGORZATA OSTRZYŻEK

malgorzata.ostrzyzek@infor.pl