■ Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało cztery nowelizacje ustawy o notariacie, jedna z nich przewiduje zmianę systemową, właściwie rewolucję notariatu... – Z notariusza, który jest osobą zaufania publicznego, chce się zrobić funkcjonariusza. Mało tego, notariusz miałby składać obligatoryjnie oświadczenia co do majątku swojego i małżonka, z którym pozostaje we wspólności majątkowej. A przecież notariusz nie korzysta z pieniędzy publicznych ani nie podejmuje w zakresie takich środków żadnej decyzji. No i rzecz najtrudniejsza do zaakceptowania – wprowadzenie nowej kategorii odpowiedzialności zawodowej – odpowiedzialności nieznanej dotychczas w innych systemach prawnych – odpowiedzialności administracyjnej w stosunku do osób, które nie są urzędnikami, a prowadzą działalność na własny rachunek. ■ Odpowiedzialność wobec ministra sprawiedliwości? – Tak. Konsekwencje wprowadzenia tych przepisów byłyby poważne. Minister obligatoryjnie miałby odwoływać notariusza, jeśli ten na przykład dopuścił się oczywistego i rażącego lub uporczywego naruszenia przepisów prawa, albo też naruszył zasadę bezstronności. ■ W jakich sytuacjach zachodzi rażące naruszenie? – No właśnie. To kwestia ocenna, tym bardziej że są to pojęcia niedookreślone. Kto ma dokonać tej oceny? ■ Czy notariusze są przeciwni eliminowaniu ze swego środowiska osób dopuszczających się rażących naruszeń prawa? – Oczywiście, że nie! Różnimy się jednak z ministrem sprawiedliwości co do sposobu i trybu odpowiedzialności. Minister chce w tej sprawie decydować. My twierdzimy, że każdy jest omylny, także pan minister. A sprawa jest istotna, gdyż za taką decyzją stoi najostrzejsza sankcja – pozbawienie prawa wykonywania zawodu. Naszym zdaniem ocena, czy nastąpiło rażące naruszenie przepisów prawa, nie jest taka prosta. Powinna ona być dokonana nie jednoosobowo przez ministra, ale w postępowaniu sądowym – dyscyplinarnym. Ponadto decyzja ministra powinna być kontrolowana merytorycznie. ■ Ale od każdej decyzji ministra będzie odwołanie do sądu w trybie administracyjnym. – To nieporozumienie. Trzeba zdawać sobie sprawę z istoty postępowania administracyjnego, ma ono charakter inkwizycyjny. To znaczy, że organ administracji, w tym przypadku minister, sam zbierać będzie dowody, a następnie rozstrzygać sprawę. Zacytuję wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 20 września 2006 r.: „celem postępowania administracyjnego nie jest stosowanie prawa materialnego, a kontrola decyzji z prawem”. Nikt w tym postępowaniu nie ocenia słuszności decyzji. ■ Proszę o przykład rażącego naruszenia prawa. – W ostatnim czasie zakończyła się sprawa byłego notariusza, który podpisał umowę sprzedaży Stoczni Gdańskiej. Proces trwał ponad pięć lat. Notariusz został w końcu uniewinniony przez sąd. Gdyby przyjąć zasadę, że minister obligatoryjnie zawiesza prawo notariusza do prowadzenia kancelarii, jeśli przeciwko notariuszowi prowadzone jest postępowanie o popełnienie umyślnego przestępstwa ściganego z oskarżenia publicznego, to pytanie, z czego by się utrzymywał podejrzany notariusz. I po zakończeniu procesu nie ma do czego wracać, życie nie zna próżni, tę pustkę wypełnią inne, nowe kancelarie. Od nowa trzeba by tworzyć kancelarię. Gdzie w projektowanych rozwiązaniach zasada domniemania niewinności? ■ Teraz mogą domagać się od Skarbu Państwa odszkodowania? – Proces będzie trwał następne kilka lat. A przecież takim restrykcjom nie podlegają nawet sędziowie. Sędzia zawieszony otrzymuje bowiem wynagrodzenie. ■ Jak zatem dojść do kompromisu z ministerstwem? – Byłoby lepiej zostawić sprawę samorządom zawodowym i sądownictwu dyscyplinarnemu. ■ Inną planowaną nowelizacją jest rozszerzenie kompetencji notariatu w sprawach o dziedziczenie. Wydaje się, że ta zmiana jest korzystna? – Przyjęliśmy tę inicjatywę ministerstwa z wielkim uznaniem, tym bardziej że to w istocie pomysł notariatu. ■ Będą większe szanse na wyższe dochody? – Pieniądze są pochodną odpowiedzialności. W ministerialnym projekcie obarczono notariat ogromnie kosztowną inwestycją. Warunkiem skuteczności poświadczenia dziedziczenia ma być jego umieszczenie w rejestrze publicznym, który ma stworzyć od podstaw i prowadzić KRN. To samorząd miałby sfinansować publiczny rejestr poświadczeń dziedziczenia, podczas gdy nie ma takiego samego uzależnienia przy postępowaniu sądowym. ■ Czy notariusze nie chcą finansować tego rejestru? – To jest do rozważenia. Nie mówimy nie. Możemy to zrobić, przeprowadziliśmy wstępne analizy, jakie są to koszty. Wiemy, jak to może funkcjonować. Ale o finansowaniu chcemy rozmawiać w ramach kompleksowych zmian w notariacie, dotyczących także taksy notarialnej i archiwizacji. ■ Jakie praktyczne konsekwencje zrodzi notarialne poświadczenie dziedziczenia? – To przede wszystkim ogromne ułatwienie dla obywateli, a jednocześnie istotne odciążenie sądów. Musimy myśleć także o innych rejestrach. Trzeba dodać rejestr testamentów, trzeba taki sam obowiązek rejestracyjny nałożyć na sądy i stworzyć przepływ informacyjny między sądem a rejestrem notarialnym. Klient przed dokonaniem czynności prawnej miałby możliwość sprawdzenia stanu faktycznego. Poświadczenia mogłyby być rejonizowane. Na przykład notariusz z Niepołomic mógłby poświadczać dziedziczenie tylko dla terenu właściwości Sądu Okręgowego Krakowa. ■ Jaki byłby zakres przedmiotowy spraw o dziedziczenie? – W procesie bezspornym dziedziczenie ustawowe i testamentowe, ale wchodzi w grę tylko testament notarialny, nie własnoręczny. ■ Ministerstwo zapowiedziało także obniżenie stawek notarialnych, a notariat się temu sprzeciwia? – Chcemy uświadomić ministrowi dwie rzeczy. Nie można taksy notarialnej widzieć w oderwaniu od innych zamierzonych projektów związanych z notariatem, które są bardzo kosztowne. A więc m.in. budowa rejestrów elektronicznych. To nie jest jednorazowy wydatek, to są etaty, to jest skuteczność, to ma funkcjonować. Dzisiaj archiwizujemy dokumenty przez dziesięć lat, a potem przekazujemy je na przechowanie sądom wieczystoksięgowym. Projekt zakłada, że każdy notariusz będzie to robił 20 lat, a po tym okresie wszystko ma przekazać izbie notarialnej, a izba ma zorganizować archiwum na wzór archiwów państwowych i trzymać tam akta ad calendas grecas. Przy każdej izbie ma powstać 11 ośrodków archiwalnych!
Jacek Wojdyło absolwent Wydziału Prawa i Administracji UJ oraz Studium Podyplomowego dla Notariuszy na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu i Uniwersytecie Śląskim. Notariusz od 1987 roku, od 1992 roku prowadzi Kancelarię Notarialną w Katowicach