Wczoraj przedstawiciele Naczelnej Rady Adwokackiej Joanna Agacka-Indecka i Stanisław Rymar przedstawili wyniki rozmów z Ministerstwem Sprawiedliwości dotyczących nowych zasad dostępu do adwokatury Wczoraj odbyło się w Ministerstwie Sprawiedliwości drugie spotkanie konsultacyjne dotyczące nowej ustawy Prawo o adwokaturze, ponownie otwierającej dostęp do zawodów prawniczych. Podczas rozmów między przedstawicielami Ministerstwa Sprawiedliwości i Naczelnej Rady Adwokackiej (NRA) udało osiągnąć się kompromis co do kształtu niektórych rozwiązań. Niestety najważniejsze uregulowania dotyczące m.in. obniżenia limitu punktów potrzebnych do uzyskania wpisu na aplikację, czy też statusu egzaminu adwokackiego, ciągle pozostają kwestią sporną. – Zrobimy wszystko, aby porozumienie udało się jednak osiągnąć – mówi Stanisław Rymar, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. Dodaje, że dużym sukcesem jest to, że takie rozmowy w ogóle się toczą, a głos adwokatury brany jest pod uwagę.
Migracje między zawodami
Wczoraj przedstawicielom ministerstwa i adwokatury udało się znaleźć wspólne punkty, jeśli chodzi o określenie zasad przechodzenia do zawodu adwokata z innych zawodów prawniczych, zarówno bez aplikacji, jak i z koniecznością zdawania egzaminu zawodowego. Ministerstwo w tym przypadku uwzględniło już część uwag krytycznych NRA. W efekcie jest zgoda, aby profesorowie i doktorzy nauk prawnych, a także byli sędziowie, notariusze i radcowie prawni bez żadnych przeszkód mogli uzyskać wpis na listy adwokackie. Wspólną akceptację budzi też umożliwienie dostępu do tego zawodu radcom Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa, jednak pod warunkiem, że legitymują się oni co najmniej trzyletnią praktyką w tym zawodzie. Ministerstwo uwzględniło też uwagi NRA w zakresie ograniczeń w dostępie do adwokatury dla osób po aplikacjach sędziowskich i prokuratorskich, które w praktyce nie wykonywały tych zawodów. W ich przypadku wpis będzie możliwy, jeżeli wykażą się co najmniej roczną praktyką w kancelariach lub spółkach adwokackich. Jednocześnie zostanie wprowadzona cezura czasowa. O wpis w takim przypadku nie będą mogły ubiegać się osoby, które zakończyły te aplikacje przed 1991 rokiem. Kompromis udało się też osiągnąć w zakresie propozycji skrócenia terminów podejmowania uchwał oraz możliwości wyrażenia sprzeciwu przez ministra sprawiedliwości wobec osób, które przystąpiły do egzaminu na aplikację adwokacką. – Te terminy były zbyt długie, co powodowało, że osoby, które zdały egzamin na aplikację bardzo długo czekały na wpis, gdyż etapy proceduralnie musiały być wypełnione – mówi Joanna Agacka-Indecka, wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej.
Limit bliżej kompromisu
Mimo że nie udało się osiągnąć porozumienia, jeśli chodzi o ustalenie pułapu punktów procentowych, jaki musi otrzymać podczas konkursu absolwent prawa, aby uzyskać wpis na aplikację, kompromis w tej sprawie wydaje się coraz bliższy, gdyż adwokatura nie wyklucza w tym przypadku możliwości pewnych ustępstw. Ministerstwo proponuje, aby do przyjęcia na aplikacje wystarczyło odpowiedzieć pozytywnie na 53 procent ze 150 pytań testowych. Dotychczas granica ta wynosiła 76 proc., przy 250 pytaniach testowych. – Zaproponowany przez ministerstwo pułap jest zbyt niski, jednak nie oznacza to, że obecny pułap nie może być obniżony. Po analizie okazało się, że jest niższy od pułapu obowiązującego na zwykłych studiach uniwersyteckich. Naszym zdaniem egzaminy aplikacyjne nie powinny być trudniejsze niż egzaminy na studia, ale powinny dawać gwarancję, że osoba, która uzyska wpis, posiada odpowiedni poziom wiedzy – mówi wiceprezes NRA. – Dlatego chcemy znaleźć z ministerstwem zarówno kompromisowy limit punktów, jak i ustalić wspólnie stopień trudności egzaminów. Limit ten nie może być jednak niższy niż 60 proc., gdyż musimy mieć pewność, że aplikant po pół roku szkolenia będzie dysponował odpowiednią wiedzą, aby móc stanąć przed sądem – mówi wiceprezes NRA.
Kości niezgody
Adwokatura w dalszym ciągu nie jest w stanie zaakceptować wielu ministerialnych propozycji, m.in. dotyczących dopuszczenia do zawodu bez konieczności zdania egzaminu adwokackiego osób, które wykonywały zawód asesora sądowego o niewielkiej praktyce.
– Jak wskazywał Trybunał Konstytucyjny, nie są to osoby w pełni niezawisłe, czyli nie wykonują zupełnie samodzielnie swojego zawodu – tłumaczą adwokaci. Ich zdaniem zaproponowany przez ministerstwo okres sześciomiesięcznej praktyki jest terminem zdecydowanie za krótkim. Kontrowersje budzą też zbyt liberalne propozycje dotyczące wykonywania zawodu adwokata przez doktorów nauk prawnych. Zdaniem adwokatury dla osób bez odpowiedniej praktyki, które posiadają tytuł doktora lub które jedynie ukończyły aplikacje sędziowską i prokuratorską, egzamin zawodowy zawsze powinien być wymagany.