Ministerstwo Sprawiedliwości uważa, że samorządy zawodowe adwokatów, radców prawnych i notariuszy opóźniają proces legislacyjny nad projektem nowelizacji ustaw korporacyjnych. Ustawy te, przygotowane przez służby legislacyjne w Ministerstwie Sprawiedliwości, zmierzają do zwiększenia dostępu do zawodów prawniczych. Chodzi o przesyłanie ministrowi sprawiedliwości opinii do projektu ustawy w ramach tzw. konsultacji społecznych. Zgodnie z przepisami korporacje mają na to dwa tygodnie od momentu przekazania im projektu.
– Mimo że Naczelna Rada Adwokacka otrzymała projekt pod koniec grudnia 2006 r., swoje stanowisko przesłała dopiero w środę, czyli po czterech tygodniach. Jeszcze bardziej spóźniają się notariusze, którzy zapowiedzieli przesłanie nam swojej opinii do 10 lutego – mówi Iwona Kujawa, dyrektor departamentu nadzoru nad aplikacjami prawniczymi Ministerstwa Sprawiedliwości. Z taką oceną ministerstwa nie zgadza się Jacek Wojdyło, prezes Krajowej Rady Notarialnej. – Projekt otrzymaliśmy do zaopiniowania 18 stycznia 2007 r. Ministerstwo nie określiło terminu odpowiedzi, ograniczając się do sformułowania „w możliwie najkrótszym czasie”. KRN jest organem kolegialnym, a najbliższe posiedzenie jego członków odbędzie się 10 lutego. Wtedy też możliwe będzie przyjęcie wspólnego stanowiska – tłumaczy Wojdyło. Zbigniew Ziobro nie zmieni głównych założeń projektu ustawy pod presją korporacji
Sprawa jest bardzo pilna
Na razie więc nie wiadomo czy tegoroczny konkurs na aplikacje będzie mógł odbyć się według nowych zasad. Minister sprawiedliwości ma czas na wyznaczenie terminu konkursów do 30 czerwca. Do tego czasu odpowiednie przepisy muszą zostać uchwalone. – Jeżeli napotkamy na większe zrozumienie ze strony naszych partnerów społecznych, czyli w tym przypadku samorządów zawodowych, to na pewno uda się uchwalić te przepisy – uważa Iwona Kujawa. Ministerstwo Sprawiedliwości odniosło się już do krytycznych uwag, jakie zostały sformułowane przez samorząd radców prawnych i adwokatów.
Limity muszą zostać obniżone
Najwięcej słów krytyki korporacji budził pomysł obniżenia limitu pozytywnych odpowiedzi, jakie musi uzyskać podczas konkursu kandydat na aplikanta. Zakłada on obniżenie poprzeczki z 76 do 53 proc. pozytywnych odpowiedzi ze 150 pytań testowych. – Wzrost liczby aplikantów może oznaczać problemy z ich wyszkoleniem, co w konsekwencji może odbić się w przyszłości na jakości świadczonych przez nich usług prawniczych – twierdzi Stanisław Rymar prezes NRA. – Wystarczy popatrzeć na wyniki konkursów aplikacyjnych z 2006 roku. Wtedy na aplikację adwokacką dostało się niewiele ponad 30 proc. zdających, na aplikacje radcowską niewiele ponad 20 proc., a w przypadku notariatu 5 proc. kandydatów. Te wyniki pokazują, że poprzeczka dla absolwentów prawa zawieszona jest bardzo wysoko – wyjaśnia Iwona Kujawa. Ministerstwo Sprawiedliwości nie widzi też problemów z organizacją szkoleń, w związku ze zwiększeniem się liczby aplikantów – na co również wskazywały korporacje. – Skoro radców prawnych jest obecnie ponad 20 tys., a aplikantów wielokrotnie mniej, nie wydaje mi się, aby nowo przyjęci mieli problemy ze znalezieniem patrona.
Spór o egzamin końcowy
Korporacje krytykują też pomysł pozostawienia końcowego egzaminu zawodowego w rękach ministra, powołując się na orzeczenie Trybunału. W tym przypadku widać jednak dość spore rozbieżności interpretacyjne między ministerstwem a samorządami. W uchwale NRA zaznacza, że proponowane przez Ministerstwo przepisy w tej sprawie nie uwzględniają wskazań z wyroku Trybunału z kwietnia 2006 r. Stwierdza się w niej, że egzamin adwokacki to egzamin zawodowy, do którego przygotowują aplikantów adwokackich organy samorządu adwokackiego i powinien on być prowadzony przez adwokaturę. – Trybunał wcale nie powiedział, że ma to być egzamin korporacyjny, wskazał jedynie, że wpływ korporacji na ten egzamin powinien być większy. Co więcej, w uzasadnieniu do orzeczenia znalazło się takie zdanie: „nie kwestionując potrzeby udziału czynnika państwowego”, czyli w tym wypadku ministra sprawiedliwości – uważa Iwona Kujawa. Dodając także, że trudno sobie wyobrazić taką sytuację, że osoba, która dostała się na aplikację w wyniku egzaminu państwowego, która przez trzy i pół roku znosiła trudy i koszty szkolenia, w decydującym momencie nie zdawała egzaminu końcowego, na którego wypływu nie ma czynnik państwowy. Według dotychczasowych regulacji w 7­osobowej komisji egzaminacyjnej było tylko dwóch przedstawicieli korporacji, teraz ma być ich czterech i czterech przedstawicieli ministra.
Podyskutujmy o drobiazgach
Ministerstwo informuje, że mimo że krytyczne uwagi korporacji do projektu ustawy traktowane są bardzo poważnie, to jednak te dotyczące zasadniczych zmian, takich jak sprawa kto ma być organizatorem egzaminu zawodowego, nie będą brane pod uwagę.