Przepisy ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 113, poz. 759 z późn. zm., dalej: p.z.p.) nakazują, aby firma wnosząca odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej jednocześnie przekazała jego kopię zamawiającemu. Obowiązek ten wprowadzono po to, by organizatorzy przetargu mieli realne szanse na ustosunkowanie się do stawianych im zarzutów. To ważne, tym bardziej że odwołania trafiają na wokandę bardzo szybko, nie później niż w ciągu 14 dni. A jeśli zamawiający uwzględni wszystkie zarzuty, postępowanie jest umarzane. Aby jednak podjąć taką decyzję, musi wiedzieć, do czego ma się odnieść.

Jest jednak i druga strona tego medalu. Na złożenie odwołania wykonawcy mają niewiele czasu: 5, 10 lub 15 dni. I w tych terminach kopia musi dotrzeć do zamawiającego. Często jest przesyłana faksem lub e-mailem. Z uwagi na to przedsiębiorcy nie dołączają do niej wszystkich załączników. Jednolita linia orzecznicza akceptuje takie podejście, uznając, że nie stanowią one treści odwołania. Ta, zgodnie z art. 180 ust. 3 p.z.p., musi wskazywać czynność lub zaniechanie czynności przez zamawiającego, której zarzuca się niezgodność z przepisami ustawy, zawierać zwięzłe przedstawienie zarzutów, określać żądanie oraz wskazywać okoliczności faktyczne i prawne uzasadniające wniesienie odwołania.

Niestety, ustalenie, jakie elementy należy zaliczyć do treści samego odwołania, a jakie stanowią załączniki do niego, nie zawsze jest oczywiste. W uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego w Katowicach, które w poniedziałek zostało opublikowane na stronach internetowych Urzędu Zamówień Publicznych (www.uzp.gov.pl), podkreślono, że przesłanki odrzucenia odwołania należy interpretować ściśle.

W sporze Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że odwołujące się konsorcjum nie przesłało kopii odwołania. Zabrakło opinii wydanej przez Śląską Okręgową Izbę Inżynierów Budownictwa w Katowicach na temat zakresu uprawnień budowlanych osób wskazanych w ofercie. Została ona dołączona do odwołania wniesionego do KIO, ale nie dołączono jej do kopii przekazanej zamawiającemu. Zdaniem składu orzekającego stanowiło to podstawę do odrzucenia odwołania, wskazaną w art. 189 ust. 2 pkt 7 p.z.p. (przepis mówiący o nieprzekazaniu kopii zamawiającemu).

Z postanowieniem tym (sygn. KIO 252/13) nie zgodził się prezes UZP. W skardze wniesionej do sądu przekonywał, że opinia izby gospodarczej nie może być zakwalifikowana jako integralna część odwołania.

– Przesłanki odrzucenia odwołania, o których mowa w art. 189 ust. 2 p.z.p., należy interpretować ściśle, gdyż odrzucenie tego środka ochrony prawnej zamyka wykonawcy drogę do merytorycznego rozpoznania zarzutów – uzasadnił skargę.

Sąd Okręgowy w Katowicach zgodził się z tą argumentacją. Zaważyło to, że kwestionowane opinie nie stanowiły nowego dowodu, a wręcz potwierdzały to, co zamawiający już wiedział: że budowlańcy mają jedynie ograniczone uprawnienia.

– Odrzucenie odwołania, bez rozważenia rzeczywistego wpływu niedołączonych zamawiającemu przy kopii odwołania dowodów, jest niczym nieuzasadnionym formalizmem – zauważyła w uzasadnieniu wyroku przewodnicząca skład orzekającego Krystyna Faściszewska-Rąba.

– Pisma te potwierdzały niekwestionowaną przez odwołującego okoliczność, że osoby wskazane w ofercie jako osoby legitymujące się uprawnieniami budowlanymi bez ograniczeń w istocie takich uprawnień nie miały – dodała.

Sąd zgodził się z wcześniejszym orzecznictwem KIO, zgodnie z którym przekazanie zamawiającemu kopii odwołania bez załączników nie przeszkadza w merytorycznym rozpoznaniu sporu.

– Wydaje się, iż taka była intencja ustawodawcy, który w uzasadnieniu nowelizacji z 2 grudnia 2009 r. wskazał, że „obowiązek przesłania kopii odwołania będzie spełniony w przypadku nieprzesłania załączników do odwołania” – zauważyła sędzia.

5 proc. odwołań odrzuciła KIO w 2012 r. z powodu uchybień formalnych

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Okręgowego w Katowicach, sygn. akt XIX Ga 179/13.