To przepis przewidujący odpowiedzialność karną za niewykonanie polecenia wydanego przez służby porządkowe na podstawie regulaminu obiektu (terenu) lub imprezy masowej. Za jego zbagatelizowanie grozi ograniczenie wolności albo grzywna miniumum 2 tys. zł. Problem w tym, że kibic podlega karze za zachowania ustalone na poziomie regulaminów, które nie są prawem powszechnie obowiązującym, jak ustawa.

– Pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonym w ustawie – przypomina rzecznik.

Twierdzi, że zasada zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa opiera się na pewności prawa. Tymczasem karanie jednostki za zachowania przewidziane w regulacji, która nie stanowi źródła prawa powszechnie obowiązującego, przeczy tym zasadom.

– Mamy tu do czynienia z wymierzaniem kary w oparciu o regulamin wydawany przez podmiot prywatny. Regulaminy te znacznie różnią się pomiędzy sobą, pomimo opracowania jednolitego wzoru ich dla klubów piłkarskich ekstraklasy – uważa dr Marcin Warchoł z Biura RPO.

Kluby dorzucają swoje przepisy do tego wzorca.

Jak przypomina dr Warchoł, np. na stadionie GKS Katowice zabronione jest ciągle stanie w sektorach z miejscami do siedzenia, podczas gdy w Warszawie czy w Białymstoku już nie.

– Ten sam czyn zatem w jednym mieście jest wykroczeniem, za które grozi kara, a w drugim mieście już nie jest karalny. Przypomina to sytuację rozbicia dzielnicowego, gdzie udzielni książęta uchwalali swoje przepisy i je egzekwowali – tłumaczy dr Warchoł.

Zwraca też uwagę na inny problem. Kibic nie ma możliwości odwoływania się od postanowień takiego regulaminu, zaskarżenia go. Zdany jest jedynie na dobrą wolę właściciela klubu. Gdyby ten wpisał do regulaminu zakaz wnoszenia kapelusza, a jego posiadacz odmówiłby wykonania polecenia ściągnięcia go, to podlegałby karze ograniczenia wolności albo grzywny 2 tys. zł.