Kto zawinił

Cztery i pół roku temu wykoleił się w Amsterdamie pociąg jadący z Belgii do Holandii właśnie. Wskutek wypadku zostały wszczęte procesy przed sądami obu państw członkowskich, ale szczególnie aktywną stroną postępowania, które miało doprowadzić do zasądzenia odszkodowania za straty holenderskich kolei, była spółka ProRail z siedzibą w Utrechcie.

To ona zarządza najważniejszymi trasami kolejowymi w tym państwie i zawiera porozumienia o dostęp do sieci. Jej głównym klientem była prywatna spółka DB Schenker, której tabor składa się z wagonów wynajętych pierwotnie od spółki z siedzibą w Brukseli.

Decyzja, czy transgraniczny dowód jest potrzebny, należy tylko do sądu

I to właśnie DB Schenker nie tylko wezwała do procesu interwenientów – właścicieli wagonów, lecz także zażądała powołania biegłego, który prócz tego, że stwierdziłby, jakie szkody poniosły pociągi, wypowiedziałby się także na temat sposobu, w jaki były załadowane wagony w czasie katastrofy.

Jednocześnie miał on określić, czy infrastruktura zarządzana przez ProRail mogła przyczynić się do wypadku.

Holenderska spółka zarządzająca wniosła zażalenie na postanowienie sądu gospodarczego w Brukseli, który taki dowód dopuścił. Wniosła przy tym o niezezwalanie na przeprowadzenie jakiejkolwiek ekspertyzy sieci i infrastruktury kolejowej w jej kraju.

Natomiast w razie powołania biegłego wniosła o zarządzenie, by jego holenderska ekspertyza została przeprowadzona zgodnie z procedurą przewidzianą przez rozporządzenie nr 1206/2001. Oznaczałoby to, że sąd wnioskujący o opinię musiałby zwrócić się do właściwych władz Holandii, w której sąd miałby kolejne 90 dni na „bezzwłoczne” wykonanie wniosku.

W tych okolicznościach holenderski sąd kasacyjny zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości o ocenę prawa Unii dotyczącego współpracy sądowej i uznawania orzeczeń w państwach Wspólnoty, gdy o przeprowadzenie dowodu w innym państwie zwróciła się strona procesu, a nie sąd z urzędu.

Liczy się skutek

TS podkreślił, że ocena stanu faktycznego, a więc także decyzja, czy transgraniczny dowód jest potrzebny w procesie, należy wyłącznie do sądu krajowego rozpatrującego spór.

Europejski sąd uznał więc, że rozporządzenie nr 1206/2001 i zapisane w nim procedury stosuje się wprawdzie wtedy, kiedy sąd jednego państwa członkowskiego zwróci się do sądu innego państwa o przeprowadzenie dowodu. I nie ma wówczas znaczenia, czyja była inicjatywa w tej sprawie.

Niemniej w pewnych sytuacjach dla sądu zarządzającego sporządzenie ekspertyzy przeprowadzenie takiego dowodu bez stosowania rozporządzenia jest prostsze, skuteczniejsze i szybsze. Taki zaś sposób działania europejskiego krajowego wymiaru sprawiedliwości jest skutkiem tego, że rozporządzenie nie reguluje transgranicznego uzyskiwania dowodów w sposób wyczerpujący.

Ma ono na celu jedynie ułatwienie posługiwania się instrumentami mającymi ten sam cel. Dlatego sąd państwa członkowskiego – tak jak w przypadku holenderskiej katastrofy kolejowej – który chce zlecić ekspertyzę biegłemu w innym państwie Wspólnoty, nie musi stosować przepisów rozporządzenia nr 1206/2001.

ORZECZNICTWO
Wyrok w sprawie C-332/11.