Czy sądy mogą podejmować takie decyzje?

Linia orzecznicza jest tu bardzo niejednolita. Sądy warszawskie, które – z wiadomych powodów – rozpatrują najwięcej spraw dotyczących spółek giełdowych, a zatem mają w nich największe doświadczenie, dość wstrzemięźliwie podchodzą do kwestii zabezpieczeń w takich przypadkach. Z kolei inne sądy, jak widać na przykładzie DM IDM SA, mają tu bardziej radykalne nastawienie.

Wnioskodawcy posiadają akcje, które dają im mniej niż jeden promil głosów. Decyzja sądu dotyka zaś szerszej grupy akcjonariuszy i stanowi dla nich spory problem.

Z istoty postępowania zabezpieczającego, a także orzecznictwa sądów apelacyjnych jasno wynika, że skutki postanowienia sądu nie mogą dotykać podmiotów, które nie są stroną postępowania. W przypadku DM IDM SA uniemożliwienie wykonywania głosu z akcji, które nabyli akcjonariusze, może nosić znamiona takiej sytuacji. W takich przypadkach należy zachować tym większą wstrzemięźliwość.

Wskazać tu wypada zasadę, iż zabezpieczenie powinno być sprawiedliwe, tj. – zgodnie z art. 7301 par. 3 kodeksu postępowania cywilnego – przy wyborze sposobu zabezpieczenia sąd ma uwzględnić interesy stron w takiej mierze, aby uprawnionemu zapewnić należytą ochronę prawną, a obowiązanego nie obciążać ponad potrzebę.

Za wyjątkiem ściśle wskazanych w ustawie przypadków zabezpieczenie nie może zmierzać do zaspokojenia roszczenia (art. 740 k.p.c. ), tj. prowadzić do sytuacji, gdy de facto dla powoda dalsze postępowanie sądowe nie ma aż takiego znaczenia, skoro zrealizował swój cel wcześniej.

Czy żądanie zabezpieczenia w takiej sytuacji może być uznane za nadużycie prawa?

Z kodeksu spółek handlowych wynika, iż obecnie wystarczy mieć jedną akcję, aby mieć możliwość zaskarżania decyzji walnego zgromadzenia. W znowelizowanym k.s.h. znalazł się jednocześnie przepis, który miał uchronić spółki akcyjne przed szantażem korporacyjnym.

Chodzi o art. 423 par. 2, który mówi, że w razie wniesienia oczywiście bezzasadnego zaskarżenia uchwały walnego zgromadzenia sąd może nałożyć na powoda karę w wysokości dziesięciokrotności kosztów sądowych oraz wynagrodzenia adwokata lub radcy prawnego.

Problem w tym, że w praktyce jest to przepis martwy. Zabezpieczenie można oczywiście zaskarżyć do sądu odwoławczego, przy czym – jak pokazują doświadczenia z praktyki – często na jego rozpatrzenie trzeba czekać kilka miesięcy.