Tego dnia przewodniczył on składowi, a zdaniem sędziów powinien był się wyłączyć od udziału w rozprawie. Powód? Prof. Rzepliński (podobnie jak prezes NSA czy prezes SN) w ramach konsultacji opiniował projekt ustawy okołobudżetowej przewidującej zamrożenie płac sędziowskich.

Tymczasem z ustawy o Trybunale Konstytucyjnym (art. 26 ust. 1 pkt 1 – Dz.U. z 1997 r. nr 102, poz. 643 ze zm.) wynika, że sędzia trybunału podlega wyłączeniu od udziału w rozstrzyganiu w sprawach, w których uczestniczył w wydaniu zakwestionowanego aktu normatywnego.

Konflikt intersów

Konflikt intersów

źródło: DGP

Sędzia powinien się także wyłączyć, gdy zostanie uprawdopodobnione istnienie okoliczności mogących wywołać wątpliwość co do jego bezstronności.

Ostrożność procesowa

– Uważam, że prezes Rzepliński powinien był złożyć wniosek o wyłączenie, by nie orzekać w sprawie ustawy, w której tworzeniu uczestniczył jako konsultujący. Tym bardziej że z uzasadnienia projektu ustawy wyraźnie wynika, iż to on zasugerował jednoroczne zamrożenie sędziowskich pensji – wskazuje sędzia Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Inny sędzia trybunału, prof. Leon Kieres, zrezygnował z orzekania w tej sprawie. Zanim został sędzią TK, był bowiem członkiem Krajowej Rady Sądownictwa i uczestniczył w opiniowaniu przez radę skargi pierwszego prezesa SN, która zainicjowała konstytucyjną ocenę ustawy.

– Uznałem, że mój udział mógłby budzić wątpliwości etyczne, stąd wniosek o wyłączenie – tłumaczy prof. Kieres.

– Moim zdaniem prezes Rzepliński, skoro wypowiadał się jako Prezes Trybunału Konstytucyjnego na temat ustawy, którą ostatecznie uchwalono, miał dużo poważniejszy powód do wyłączenia się niż sędzia Kieres. Jednak nie uznał za stosowne tego zrobić. W ten sposób osądzał poniekąd przepis, którego treść sam sugerował – zarzuca sędzia Strączyński.

I prezes SN Stanisław Dąbrowski, który zaskarżył do TK zamrożenie sędziowskich płac, woli nie oceniać roli prof. Rzeplińskiego. Ale samo orzeczenie z natury rzeczy krytykuje.

– Źle się stało, że zapadł taki wyrok. Mam wrażenie, że następuje deprecjacja pozycji sędziego i w tym kierunku idzie TK. A to niedobrze wróży na przyszłość. Jednak pytanie w sprawie wyłączenia prezesa to kwestia sumienia prezesa Rzeplińskiego – mówi nam sędzia Dąbrowski.

Sprawa nie jest jednak oczywista dla Stowarzyszenia Sędziów Themis.

– Nie ma jednoznacznych powodów, dla których należy uznać, że art. 26 ust. 1 ustawy o TK powoduje konieczność wyłączenia się prezesa trybunału w związku z jego udziałem w konsultowaniu projektu aktu prawnego. Prezes TK nie występował przecież w charakterze doradcy – przekonuje sędzia Irena Kamińska, prezes stowarzyszenia.

I dodaje, że bardzo sensownie zachował się prof. Leon Kieres.

– Nie bacząc na to, że nie miał ustawowego obowiązku wyłączenia, z ostrożności jednak się wyłączył, aby nie było wątpliwości co do jego bezstronności. Z podobnej możliwości mógł skorzystać także prof. Andrzej Rzepliński, ale nie czyniłabym mu zarzutu, że się nie wyłączył. Nie było przesłanki obligującej go do tego – dodaje sędzia Kamińska.

Zwraca przy tym uwagę, że prezes TK podczas konsultacji ustawy wypowiadał się w ramach swych zawodowych uprawnień i obowiązków, jako prezes trybunału. A to nie mieści się w pojęciu „uczestniczył w wydaniu zakwestionowanego aktu”, ani „był doradcą jednego z uczestników postępowania”. Takie przesłanki wypełniałby np. poseł lub senator biorący udział w uchwaleniu danej ustawy lub ktoś, kto na zlecenie sporządza opinię lub pełni oficjalnie funkcję doradcy i konsultanta – przekonuje Kamińska.

Podstawy wyłączenia sędziego już wcześniej budziły wątpliwości w orzecznictwie.

– W jednej ze spraw trybunał uznał, że fakt udziału w głosowaniu nad projektem ustawy w Senacie nie stanowi przesłanki wyłączenia, ponieważ „w gronie sędziów trybunału zawsze były i są osoby, które wcześniej uczestniczyły w pracach legislacyjnych” (sygn. akt K 13/02).

Problem być może wymaga jednak bardziej jednoznacznego rozstrzygnięcia w ustawie o TK, ale należy też mieć na względzie ryzyko nadużywania instytucji wyłączenia, co również może być zagrożeniem dla legitymizacji trybunału – wskazuje dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.