Zamiast kompleksowych modyfikacji przepisów posłowie zeszłej kadencji przegłosowali tylko drobne zmiany, które i tak utrzymywały zakaz obrotu nasionami GMO. Nowelizację zakwestionował prezydent. Ze względu na upływ kadencji Sejm nie odrzucił weta. Nowe prawo wylądowało w koszu.

Teraz ma być inaczej. Przygotowana przez rząd nowela ustawy stara się całościowo regulować kwestię GMO. Nie ma wyboru, bo nad Polską wisi widmo kar finansowych, które może nałożyć Trybunał Sprawiedliwości UE za naruszanie wspólnotowych regulacji.

3,61 mln euro wyniesie minimalna kara dla Polski, jeśli nie otworzy rynku dla GMO

Kluczową zmianą jest zniesienie zakazu swobodnego obrotu materiałem siewnym odmian genetycznie zmodyfikowanych oraz umożliwienie wpisywania odmian GMO do krajowego rejestru odmian. Prowadzenie takich upraw będzie wymagało zgłoszenia, a także zapewnienia ich przestrzennej izolacji od tradycyjnych gospodarstw.

Za niedopełnienie tych obowiązków będą grozić kary do kilkudziesięciu tysięcy złotych. W sytuacji gdy taka ochrona nie zostanie zapewniona, będzie można wnieść sprzeciw wobec prowadzonej uprawy GMO, który – pozytywnie rozpatrzony – doprowadzi do zakazu dalszych upraw.

Pocieszeniem dla przeciwników GMO może być informacja, iż ustawodawca gwarantuje możliwość powoływania stref wolnych od upraw roślin genetycznie zmodyfikowanych. Będą je tworzyć grupy rolników, którzy w tym celu zawrą umowę. Takie obszary zostaną ujęte w specjalnym rejestrze.

Etap legislacyjny
Projekt w konsultacjach społecznych