Tak orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie, przyznając rację członkom stowarzyszenia Szczecinianie Decydują (sygn. akt II SAB/ Sz 28/12).

Telefon do prezydenta

Organizacja chciała uzyskać służbowe numery urzędników miasta, w tym numer telefonu do prezydenta Szczecina. Urząd wydał decyzję odmowną, twierdząc, że numer telefonów służbowych (w tym prezydenta) nie stanowi informacji publicznej. Powołał się na art. 1 ust. 1 i art. 6 ust. 1 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. z 2001 r. nr 112, poz. 1198 ze zm.).

Stowarzyszenie zwróciło się do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Ten stwierdził, że „informacja o numerach telefonów służbowych oraz adresach poczty elektronicznej wraz z przypisaniem ich do poszczególnych komórek organizacyjnych oraz do stanowisk stanowi informację publiczną”.

– Sąd uznał, że urząd miasta pozostaje w bezczynności. Przesądził także, że numery służbowe telefonów komórkowych urzędników stanowią informację publiczną – mówi Szymon Osowski ze stowarzyszenia Szczecinianie Decydują, które podało urząd do sądu.

Ma świadomość, że orzeczenie nie oznacza, że każdy mieszkaniec ma z automatu prawo dostępu do pełnych służbowych danych teleadresowych wszystkich urzędników i funkcjonariuszy samorządowych. Sąd przesądził, że jest to informacja publiczna, natomiast o tym, czy zostanie ona udostępniona, czy nie, musi zdecydować organ.

Bez głupich żartów

– Sąd rozpatrywał sprawę dotyczącą bezczynności organu. Wyrok, który zapadł, oznacza, że wniosek o udzielenie informacji publicznej musi zostać załatwiony. Możliwe są ewentualnie dwa rozstrzygnięcia: albo zostanie udzielona ta informacja, albo też zostanie wydana decyzja odmowna. Nie każda bowiem informacja publiczna podlega ujawnieniu – wyjaśnia Grzegorz Jankowski, sędzia NSA orzekający w WSA w Szczecinie.

Część urzędników akceptuje rozstrzygnięcie.

– Nie ma tak naprawdę różnicy między służbowym telefonem stacjonarnym a komórkowym. Oba są finansowane przez podatników i oba służą do wykonywania pracy. Nie widzę powodu, aby nie udostępniać tych danych. Pytanie mieszkańców nie dotyczyło przecież prywatnego telefonu urzędników, ale telefonu służbowego – uważa Jarosław Kapsa, urzędnik z Częstochowy.

Tłumaczy, że każdy urzędnik, podpisując umowę o pracę i odbierając telefon służbowy, musi liczyć się z obowiązkami. Komórka używana jest do celów służbowych i dlatego jest jasne, że podatnik powinien mieć prawo do takich informacji i w razie potrzeby dzwonić.

– Oczywiście, może się zdarzyć, że ktoś będzie nadużywał takich numerów. Robił sobie głupie żarty. Ale z drugiej strony tak samo może być w przypadku numerów stacjonarnych, które są publicznie dostępne – dodaje urzędnik.