Banki, udzielając kilka milionów kredytów rocznie, muszą wiedzieć, czy przedsiębiorcy są płatnikami podatków i czy nie zalegają z opłatami podatków lub składek na ZUS. Konieczność ta wynika z obowiązku ustawowego badania zdolności kredytowej. Informacje te pozwalają zapobiegać stratom kredytowym i identyfikować firmy „słupy”, które powstają jedynie po to, żeby wyłudzać kredyty z systemu bankowego lub produkować fałszywe zaświadczenia o dochodach dla osób ubiegających się o kredyty.

Sądzę, że takie rozszerzenie uprawnień informacyjnych banków nie jest groźne – jak stwierdza pani profesor – ale jest potrzebne dla nas wszystkich. Służy przecież wzmocnieniu bezpieczeństwa depozytów bankowych pochodzących z oszczędności Polaków.

Podobnie jak pani profesor jestem za rzetelną przejrzystością uczestników obrotu gospodarczego. To służy obywatelom, przedsiębiorcom, w tym bankom. W swej istocie nasza propozycja zmierza jedynie do tego, aby zwiększyć bezpieczeństwo w obrocie gospodarczym i obniżyć koszty kredytów. Nigdy nie uważałem, że bankom potrzebna z mocy prawa wiedza o tym, w jakiej wysokości nasi przedsiębiorcy i obywatele płacą podatki czy składki na ubezpieczenia społeczne.

Od wielu lat, budując systemy wymiany informacji gospodarczej i prowadząc edukację ekonomiczną, udowodniamy, że dobro naszych klientów i bezpieczeństwo obrotu gospodarczego pozostaje dla nas najważniejsze. Naszym celem jest codzienne udowadnianie, że „rzetelność popłaca”.

Opinię pani profesor traktuję jako ważny głos w dyskusji na temat jakości stanowionego w Polsce prawa i jego stosowania. Jestem przekonany, że z udziałem tak wybitnych osobistości naszego życia publicznego stworzymy mechanizmy, które poprawią bezpieczeństwo w obrocie gospodarczym i przyczynią się do obniżenia cen usług bankowych tak, aby w żaden sposób nie budzić zastrzeżeń konstytucyjnych i nie naruszać autonomii informacyjnej obywateli.

Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich